Przedwczoraj Gerard Piqué obchodził swoje 28. urodziny. To jeden z tych piłkarzy, którzy od 2008 roku tworzyli wspaniałą drużynę Pepa Guardioli. Dzisiaj, po 6,5 roku od powrotu na Camp Nou, wydaje się, że Geri ponownie może być liderem obrony swojej drużyny. Poniżej publikujemy fragmenty książki „Gerard Piqué. Urodzony na Camp Nou”.
(…)
Początek czerwca 2009 roku przyniósł Gerardowi kontuzję, która jednak nie przekreśliła jego szans na wyjazd na Puchar Konfederacji do Republiki Południowej Afryki. Geri, wraz z Puyolem, Busim i Xavim, udał się na zgrupowanie kadry, które inaugurowało towarzyskie starcie z Azerbejdżanem. W tym samym czasie dobra informacja napłynęła z… Włoch. W głosowaniu na piłkarskie odkrycie sezonu, przeprowadzonym przez La Gazzetta dello Sport, zwyciężył Gerard, który otrzymał 26 procent głosów ankietowanych. Kolejne miejsca zajęli Edin Džeko i Federico Macheda. Piqué ucieszyła ta wiadomość, ale wyróżnienie odebrał raczej jako potwierdzenie swojej klasy. Wiedział, że ma za sobą dobry sezon, a czynione przez niego postępy nie pozostały niezauważone. Wolał jednak skupić się na kwestiach stricte sportowych. W trakcie przygotowań do wspomnianego Pucharu Konfederacji Piqué stwierdził, że „zobaczenie lwa budzi większy strach niż Real Madryt Florentino. Ściągają nowych piłkarzy, ponieważ tego potrzebują. Zaroiło się tam od gwiazd, więc przyszły sezon będzie fantastyczny”. Dodał też, że Barcelona nie musi wydawać bajońskich sum na nowych zawodników, ponieważ posiada wystarczające zasoby piłkarskie. „Jeśli po roku, w którym zdobywa się tryplet, nie ma spokoju, to nie jest to dobry znak. Real Madryt wzmacnia się, wydając dużo pieniędzy, ale za nimi nieudany sezon. My wygraliśmy wszystko, co było do wygrania. Wolę być po stronie Barcelony”. Geri odniósł się również do transferu Cristiano Ronaldo i sumy, jaką Królewscy zapłacili za Portugalczyka. Obrońca Barçy uznał, że skoro ktoś wydaje 94 milionów euro na jednego zawodnika, to znaczy, że ów gracz jest wart tych pieniędzy. Co ciekawe, w tamtym czasie Mundo Deportivo napisało, że Florentino Pérez myślał o pozyskaniu Piqué, ten jednak oczywiście nie był zainteresowany przeprowadzką do Madrytu. W rozmowie z Catalunya Ràdio potwierdził zamiary Królewskich: „Real Madryt był zainteresowany, ale od początku nie brałem tego pod uwagę. Teraz chcę się skoncentrować tylko na Barcelonie, jestem tu szczęśliwy i nigdy nie myślałem o odejściu. Jestem culé i nie mógłbym tego zrobić swoim znajomym, rodzinie, a przede wszystkim kibicom klubu, w którym się wychowałem. No i sobie”. Kwestia ceny ponoć nie grała roli. Manchester United zarobił na sprzedaży Gerarda pięć milionów euro, podczas gdy po roku występów w Barcelonie kwota niezbędna do ewentualnego pozyskania Piqué urosła do 50 milionów! Nic dziwnego - Gerard z impetem wdarł się do pierwszej jedenastki Pepa, rozgrywając udaną kampanię, okraszoną zresztą trzema trofeami. Należał do najlepszych piłkarzy, nie zawodził w najważniejszych spotkaniach, zdobył również bramkę na Santiago Bernabéu w pamiętnym meczu zakończonym zwycięstwem 6:2. Stał się także ostoją defensywy w finale Ligi Mistrzów. Według dziennikarzy Mundo Deportivo Piqué to gracz podobny do Fernando Hierro, który przez wiele lat stanowił o sile obrony Los Blancos. Jego dodatkowym atutem, także marketingowym, jest silne przywiązanie do Barçy i Katalonii. W późniejszych latach ten aspekt odegrał znaczącą rolę przy okazji podpisywania umowy z firmą odzieżową Mango.
(…)
Tamtego lata Piqué, podobnie jak Messi, skrócił urlop, by wcześniej rozpocząć przygotowania do nowego sezonu. Po zajęciu trzeciego miejsca w Pucharze Konfederacji pragnął na nowo się znaleźć wśród przyjaciół z Blaugrany. Ci zawsze motywowali go do działania. Obrońca Barcelony pojawił się na obiektach Ciutat Esportiva po kilku dniach spędzonych na Malediwach, gdzie regenerował siły po wyczerpującym sezonie. W tym czasie do drużyny dołączył nowy zawodnik - Szwed Zlatan Ibrahimović. „Oglądanie jego gry jest wielką przyjemnością - komentował Piqué. - Uważam go za jednego z najbardziej kompletnych graczy na świecie. Jest niezwykle silny fizycznie, ma wspaniałą technikę, a do tego świetnie gra w powietrzu. Pomoże nam. Wierzę, że będzie idealnym zawodnikiem dla Barcelony”. Gerard dodał także, że Duma Katalonii musi rozpocząć sezon jako pokorny faworyt we wszystkich rozgrywkach, które wygrała w zeszłym roku. Przyznał, że takie drużyny jak Real Madryt, które wydały olbrzymie kwoty na transfery, mogą być zagrożeniem i silną konkurencją. Dziennikarze dopytywali również o możliwość występów na pozycji defensywnego pomocnika. Zarówno Yaya Touré, jak i Seydou Keita mieli w planach wyjazd na Puchar Afryki. „Grałem już w pomocy w Saragossie i nie widzę przeszkód, aby zagrać ponownie. W Barcelonie nie występowałem jeszcze w drugiej linii, ale decyzja należy do trenera. Najlepiej czuję się jednak na środku obrony”, wyjaśnił Piqué.
(…)
Ksiązkę możecie kupić na stronie księgarni internetowej La Botiga.