Strony nie zdołały wszystkiego uzgodnić przed zakończeniem umowy, ale będą dalej pracować nad dojściem do porozumienia. Sytuacja jest oczywiście niekorzystna dla Barcelony z różnych względów, ale według mediów w negocjacjach panuje dobra atmosfera. Zdaniem Mundo Deportivo istnieje podstawa porozumienia Blaugrany z Messim, zgodnie z którym piłkarz pozostałby w drużynie przez kolejne dwa lata, a przez następne trzy reprezentowałby Dumę Katalonii jako ambasador, co zbiegłoby się w czasie z potencjalnym odejściem do MLS. Wciąż nie ma jednak formalnego porozumienia, ponieważ prawnicy i specjaliści od finansów po obu stronach wszystko dokładnie sprawdzają, a pojawiają się pewne komplikacje.
Kontrakt jest specyficznie skonstruowany i stąd też trzeba ustalić terminy płatności wynagrodzenia oraz kwestie związane z podatkami, ponieważ Messi nie chce mieć więcej problemów ze skarbówką. Według dziennikarza Joty Jordiego LaLiga uznałaby podpisanie umowy przez Messiego jako przedłużenie współpracy, a nie jako transfer, i jest to przewidziane w prawie. LFP obecnie nie zezwala jednak na zaproponowaną formułę kontraktu i związanych z nią płatności w roli piłkarza i w późniejszej funkcji pracownika klubu. Barcelona liczy, że zdoła przekonać LaLigę do zaakceptowania tego rozwiązania, a umowa będzie mieściła się w ustalonym limicie wynagrodzeń. Adria Soldevila z Goal.com również podkreśla, że problemem nie jest sama oferta czy wola Messiego, tylko właśnie zmniejszony limit wynagrodzeń z 671 do 348 milionów euro, choć Barça stara się działać w tym zakresie. Ta kwestia utrudni również zarejestrowanie nowych nabytków klubu.
Joan Laporta w wywiadzie dla Onda Cero przyznał zresztą wprost, że w procesie związanym z zapewnieniem sobie usług Messiego chodzi głównie o dopasowanie operacji do limitów wynagrodzeń. Javier Tebas ostrzegał ostatnio, że Barça musi znacząco zredukować wydatki poprzez cięcie pensji lub zwiększyć przychody ze sprzedaży graczy, aby pozwolić sobie na podpisanie umowy z Messim lub sprowadzenie nowego zawodnika. Warto dodać, że tylko 25% zysku ze sprzedaży piłkarza będzie można wykorzystać na rejestrację nowego członka kadry drużyny. Jak na razie z klubu odeszli tylko Matheus Fernandes, Jean-Clair Todibo i Konrad de la Fuente. Według Mundo Deportivo Barcelona uważa, że Tebas złagodzi swoje stanowisko, ponieważ posiadanie Messiego to zysk także dla LaLigi, ale sam prezes LFP wyjaśniał, że nikt nie może przekraczać ustalonych limitów. Z kolei Goal.com podaje, że Barça mogłaby zwrócić się o zwiększenie określonego pułapu, jeśli przewiduje uzyskanie przychodów ze sprzedaży zawodników, kontraktów reklamowych czy z wejściówek. Niezależnie od tego Blaugrana i tak będzie musiała przeprowadzić zdecydowaną redukcję wynagrodzeń, a negocjacje z pozostałymi zawodnikami też nie są łatwe. Klub liczy, że operacje nabiorą tempa po zakończeniu turniejów międzynarodowych, i wierzy, że zdoła zmieścić kontrakt Messiego w ustalonym limicie.
Jak podaje Mundo Deportivo, Barça nie spodziewa się, żeby Messi mógł podpisać kontrakt dziś lub jutro, ponieważ wszystko zależy od dostosowania operacji na poziomie finansowym. Klub nie widzi jednak zagrożenia, że 34-latek nie parafuje nowej umowy, a jego wizerunek ma pozostawać w sklepach, na stadionie i stronie internetowej klubu. Pewność Barcelony, że Messi nie będzie miał z tego tytułu żadnych roszczeń, może być dobrym znakiem.
Komentarze (52)