Dokładnie 20 lat temu – 4 lipca 2001 roku Javier Saviola został zawodnikiem FC Barcelony. Napastnik zadebiutował w wieku 16 lat w drużynie River Plate, a jako osiemnastolatek stał się drugim najmłodszym strzelcem ligi argentyńskiej. Obserwował rozwój Leo Messiego i Kuna Agüero, a teraz będzie mógł oglądać ich razem na Camp Nou. Argentyńczyk przebywa teraz w Andorze. Saviola docenia pracę trenerską Ronalda Koemana i to, jak Barça buduje linię ataku.
Cały czas jesteś w formie. Jak w Barcelonie 20 lat temu.
Od czterech lat gram w Andorze dla FC Encamp w rozgrywkach futsalowych. Walczymy o awans do Ligi Mistrzów. To bardzo wymagające i motywujące.
Zanim podpisałeś kontrakt z River, a później z Barçą, zaczynałeś jako zawodnik futsalu
W Argentynie mamy boiska co 300 metrów.
Jedno nosi twoje imię.
Piękna historia. To, które znajdowało się blisko mojego domu, nie było wystarczająco duże i istniało niebezpieczeństwo zawalenia się. Marzeniem mojego ojca było zagwarantowanie dzieciom tak dobrego dzieciństwa, jak ja miałem. Jak tylko zacząłem grać w piłkę zawodowo, zbudowaliśmy nowe, które nosi teraz moje imię.
Nie interesuje cię praca trenera?
Bardzo podoba mi się szkolenie młodzieży, przekazywanie im mojego doświadczenia. Przeszedłem kurs trenerski w Madrycie w Las Rozas.
Może Joan Laporta do ciebie zadzwoni?
Mam nadzieję. Bardzo bym chciał pomagać w rozwoju młodym zawodnikom, tym bardziej w Barcelonie.
Teraz komentujesz mecze m.in. rozgrywek Copa América na TV3. Krytykujesz zawodników?
Jestem raczej łagodny. Znam się dobrze z Lluisem Canutem. Czuję się, jakbyśmy pili kawę w barze, rozmawiając o futbolu.
Co sądzisz o reprezentacji Argentyny z Leo Messim na czele?
Argentyna od wielu lat szuka swoich szans na tytuł, podobnie jak sam Messi, który musi czuć się ważny dla kadry.
Obawiałeś się, że Messi odejdzie z Barcelony rok temu?
Przeżył trudne chwile. Barça miała sporo problemów instytucjonalnych, a atmosfera wśród zawodników nie była zbyt dobra. Wszyscy odczuwaliśmy to niebezpieczeństwo. Messi nie był przekonany, nie podobało mu się to, co działo się w klubie. Było mnóstwo wątpliwości.
A teraz?
Teraz to już inna historia. Nie rozmawiałem z nim o tym, ale nie widzę w nim już tej chęci do odejścia. Wręcz przeciwnie – wydaje mi się, że czuje się dobrze.
Co więcej, do Barcelony trafił Sergio Agüero.
Można sporo oczekiwać po ich wspólnej grze. Świetnie się rozumieją. Dla Argentyny grają razem odkąd trafili do kadry U-17 i od tamtej pory są wspaniałymi przyjaciółmi, a to bardzo ważne. Mam nadzieję, że będą mogli pokazać swoją współpracę na boisku. Mam spore oczekiwania.
Jak oceniasz Barçę Koemana?
Były różne etapy. Wszystko szło dobrze aż do końcówki ligi. Ostatnie 6-7 spotkań ligowych było kluczowe. Wielka szkoda, ponieważ Koeman na pewno włożył w ten sezon sporo wysiłku. Ponadto, trafił na bardzo trudny czas w klubie, który odbił się na drużynie.
Holender pozostał na stanowisku.
Jestem z tych, którzy uważają, że Koeman wykonał dobrą robotę. Myślę, że jest odpowiedni dla Barcelony. Trenerom powinno się dawać czas. Teraz będzie miał drugą szansę, na którą zasłużył.
Ty trafiłeś do Barcelony w młodym wieku, a Koeman lubi stawiać na młodzież.
To najlepsze co można zrobić. Zarówno w Barcelonie, jak i w światowej piłce. Lubię trenerów, którzy stawiają na szkółkę. Nie podobają mi się kluby, które kupują dużo zawodników. Nie dają przez to szans młodym.
Ansu Fati, Ilaix, Mingueza…
Są genialni. W bardzo młodym wieku posiadają tyle talentu. Sprowadzono również Érica Garcíę…
…i Pedriego spoza La Masii…
…który świetnie się zaadaptował. Da się zauważyć, że Koeman w nich wierzy i widzi w nich DNA Barçy.
Co sądzisz o sprowadzeniu Memphisa Depaya?
To wielki napastnik. Rywalizacja z Agüero wyjdzie na dobre zarówno jemu, jak i Argentyńczykowi. Luis Suárez nie miał nikogo do rotacji. Posiadanie w zespole decydujących zawodników to fundament. Cała trójka, razem z Messim, będzie świetnie współpracować.
Barcelona potrzebuje "dziewiątki"?
Kun Agüero wie, jak grać z Messim. On potrzebuje zawodników, którzy wypracują okazję z głębi pola. Memphis i Messi są takimi piłkarzami. Często cofają się do połowy boiska i stamtąd tworzą mnóstwo sytuacji prowadzących do gola. Na pewno dobrze się będą rozumieć.
A Lautaro Martínez? Byłby dobrym transferem?
Bardzo mi się podoba. Jest nie tylko goleadorem. Ma wiele innych zalet. Jest zdecydowany, dobrze podaje, rozumie się z Messim i znakomicie gra tyłem do bramki. Możesz rzucić w niego ścianą, a on będzie potrafił ją utrzymać. Ma dobrą wizję gry. W przyszłości będzie jednym z najlepszych napastników.
Podoba ci się formująca się kadra Barcelony na sezon 2021/22?
W zeszłym sezonie potrafiła bić się o mistrzostwo z Atlético, a teraz ze wszystkimi wzmocnieniami drużyna z pewnością będzie bardziej konkurencyjna. Zrobi krok naprzód.
Widzisz Xaviego jako trenera Barçy?
Teraz jeszcze nie, ponieważ trenerem Barçy jest Koeman, a on sam pracuje w Katarze. W przyszłości na pewno tak. Ma DNA Barcelony i praktycznie urodził się w klubie.
Dokładnie 20 lat temu zostałeś zawodnikiem FC Barcelony.
Czas leci… Pamiętam, jakie było oczekiwanie, gdy lądowałem w Barcelonie. Musiałem się wycofywać ze względu na dużą liczbę ilość ludzi, prasę… Nie spodziewałem się takiego przyjęcia. To był pierwszy raz, gdy opuściłem swój kraj. Coś niesamowitego.
Zaadaptowanie się do Barçy w twoim przypadku nie było trudne.
Dzięki klasie ludzi, których poznałem. Traktowali mnie jak syna. Włączyli się w moje życie. Stali się moją drugą rodziną.
Przybyłeś w momencie, gdy od klubu wiele oczekiwano.
Przybyłem wtedy, kiedy musiałem. Jestem wdzięczny, że trafiłem do jednego z najlepszych klubów na świecie w takim czasie. Oczywiście brakowało nam trofeów, które bardzo chciałem wygrać.
Przebywałeś z pokoleniem, które później wygrało wszystko.
Trafiłem do Barcelony z powrotem w sezonie 2006/07, a po jego zakończeniu zespół zaczął wygrywać wszystko. Przybyłem w odpowiednim momencie i bardzo cieszyłem się wszystkim.
W tamtym sezonie Real kupił Zinedine’a Zidane’a. Oczekiwania były ogromne.
Chcieli stworzyć rywalizację między zawodnikiem światowej klasy i 19-letnim gościem. Nie lubiłem być porównywany. Miałem 19 lat, a Zidane był geniuszem.
Trudno ci było dostosować się do europejskiego futbolu?
Nie! W Argentynie murawa zawsze była bardzo sucha. W Ameryce Południowej gra się innym rytmem, bardziej fizycznie, jest więcej starć. Gdy przybyłem do Katalonii, znalazłem się w raju. Piłka latała 200 kilometrów na godzinę, a na tak wielkim Camp Nou grało się na dwa, trzy kontakty.
Tridente Rivaldo, Kluivert i Saviola...
...I wielu młodych zawodników. Był Oleguer, Gabri, Gerard, Xavi, Motta... Bardzo młoda generacja, która chciała mocno wejść do elity.
Wspominasz szczególnie jakąś bramkę z tego etapu?
Przeciwko Tenerife. Była noc, cały czas padało. To był jeden z tych goli, o których się marzy. I gol w meczu o Puchar Gampera przeciwko Parmie, przez sytuację, w jakiej się znajdowałem. Również ze względu na mojego ojca i debiut przed kibicami. To było spektakularne.
W pierwszym sezonie strzeliłeś 21 goli.
To był bardzo dobry sezon, choć nie zagrałem we wszystkich meczach. Rozmawiałem z Carlesem Rexachem o rotacjach.
Dlaczego w tamtym sezonie nie udało się wam wygrać żadnego pucharu?
Lata mijały i nagle nadszedł trudniejszy okres. Mieliśmy zawodników innego typu. Oczywiście, że chciałem zdobywać tytuły.
Grałeś pod okiem czterech trenerów. Jak rozumiałeś się z Rexachem?
Dobrze mi się z nim współpracowało. Bardzo dużo mi pomógł.
Radomir Antić?
Z nim u sterów grałem najlepiej. Zapewnił mi ciągłość. Zaczęliśmy piąć się w górę. To były niezapomniane momenty.
Louis van Gaal?
Za jego kadencji było najtrudniej. Wprowadzał wiele innowacji. Chciał, abyśmy bardziej angażowali się w defensywę. Miał wyjątkową osobowość. Na mnie nie miało to wpływu, bo zawsze słuchałem tego, co mówił, ale byli zawodnicy, którzy wyglądali na zdziwionych.
I Frank Rijkaard?
Zawsze szczerze ze sobą rozmawialiśmy. W końcowym etapie powiedział mi, że nie będę dostawał zbyt wiele szans, bo sprowadził swoich napastników. Rozmawialiśmy twarzą w twarz. Grałem jako "dziewiątka". Mówił mi, że sprawiam mu problemy, bo zawsze, gdy wchodziłem na boisko, zdobywałem bramki.
Grałeś z Ronaldinho…
Leo Messi jest jednym z najlepszych w historii, lecz Ronaldinho robił show. Widziałem, jak robił rzeczy, o których nie miałem pojęcia. Podawał piłkę plecami… Były momenty, gdy nawet nie wystawiałem się do podania, bo nie sądziłem, że futbolówka może do mnie jakimś cudem trafić. Powiedziałem mu: - Nie ruszyłem, bo nie spodziewałem się, że zamierzasz asystować mi plecami!
To był przywilej.
Dawało mi to wiele radości.
Komentarze (11)