Kilka dni temu FC Barcelona poinformowała o jednostronnym rozwiązaniu umowy z Matheusem Fernandesem. Na antenie Cadena SER podano dziś, że piłkarz nie zamierza tego zaakceptować i w najbliższych dniach pozwie klub.
Brazylijczyk nie został nawet zaprezentowany, a w minionym sezonie rozegrał zaledwie jeden mecz. Dotąd nie wiadomo właściwie, dlaczego klub zdecydował się go pozyskać, płacąc za niego kilka milionów euro i podpisując z nim umowę do 2024 roku. Teraz Matheus nie rozumie zachowania klubu, który poinformował go o zwolnieniu mailowo. Gerard Romero pisał wczoraj, że nikt nawet nie zadzwonił do piłkarza, a w mailu napisano, że jego forma była słaba, porównano go z innymi pomocnikami oraz wypisano dziewięć parametrów treningowych, z czego w sześciu z nich jego wyniki były poniżej średniej.
Cadena SER zapewnia jednak, że Matheus miał oferty odejścia z Barçy do Francji, Grecji lub do Palmeiras, z którego go pozyskano. Potencjalne wypożyczenie lub pozwolenie na odejście za darmo zamiast jednostronnego rozwiązania kontraktu sprawiłoby, że sytuacja nie skończyłaby się w sądzie. Z drugiej strony Barcelona ma zaprzeczać istnieniu tych ofert.
Komentarze (32)