Były kandydat na prezydenta FC Barcelony Víctor Font udzielił wywiadu dla EFE, oceniając pracę Joana Laporty oraz opowiadając o tym, czym zajmuje się obecnie.
Co robiłeś od czasu wyborów?
Pracowałem. Miałem dwa dni odpoczynku, ale potem wróciłem do rzeczywistości przedwyborczej. Kontynuuję moje życie zawodowe, z rodziną i z Barçą. Nie ma dnia, żebym nie myślał o czymś związanym z klubem.
Pomyślałeś kiedyś, że miałeś szczęście, że nie wygrałeś, ze względu na trudną sytuację klubu?
Nie, wiele osób mnie o to pyta. Po tych wszystkich latach pracy byliśmy przygotowani i mieliśmy gotowy plan, by stawić czoła tej sytuacji. Znaliśmy ją i odrobiliśmy pracę domową.
Jak oceniasz pierwsze sto dni kadencji Laporty?
Moje zdanie podziela zapewne wielu socios, oczekiwaliśmy więcej. Trzeba było zrobić dużo rzeczy, a teraz wiele z nich nie jest rozwiązanych i nie wiemy, na jakim są etapie, bo nam tego nie wyjaśniono. Jestem jednak przekonany, że zostanie to rozwiązane. Kiedy wrócą przychody po otwarciu stadionów, sytuacja finansowa będzie całkowicie odwracalna, a drużyna dalej będzie miała wiele talentu, by wygrać wszystko. Laporta i jego zarząd będą transparentni, wszystko dokładnie wyjaśnią i zorganizują zgromadzenia socios, które będą naprawdę działać i nie będą tylko na pokaz. Jeśli tak się nie stanie, będziemy mieli problem.
Ostatnie zgromadzenie było na pokaz?
Niczego właściwie nie wyjaśniono socios. Powiedziano, że niektóre decyzje zostaną podjęte, jak np. uczestnictwo w Superlidze, a ostatecznie nad nimi nie głosowano. To zgromadzenie było tylko formalnością. Jestem jednak przekonany, że na kolejnym, w październiku, wszystko zostanie wyjaśnione. Obecność tylko 600 socios compromisarios to problem. W dłuższej perspektywie nasz model reprezentowania socios jest przestarzały, mam nadzieję, że zostanie zreformowany.
Jak oceniasz zachętę zarządu do zatwierdzenia budżetu Bartomeu i spółki?
To było konieczne, by klub mógł dalej działać. Naszym planem na pierwsze sto dni było jednak zakończenie audytu oraz szczegółowe wyjaśnienie go na zgromadzeniu.
Zaskakuje cię, że ucichł temat sprzedaży bonów, o której mówiono w trakcie kampanii?
Nie było planu, podawano słabo wypracowane pomysły i kiedy zabrano się do pracy, okazało się, że te coś nie pasowało. Wydarzyło się tak z większą liczbą rzeczy. W trakcie kampanii Laporta i Freixa liczyli na Barça Corporate, by uratować finanse, a ten temat też zniknął. Trzeba było też przedłużyć umowę z Messim. Jest jasne, że sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż mówiono.
Jesteś optymistą w kwestii rozwiązania problemu limitu wynagrodzeń i zakontraktowania Messiego?
Tak, jestem o tym przekonany. Konieczne jest obniżenie wydatków na pensje. My planowaliśmy refinansowanie długu oraz restrukturyzację wydatków ze zmniejszeniem ich o 200 mln euro. Chcieliśmy zbudować podstawy, by w kolejnym sezonie było już łatwiej.
Martwi cię, że obecnie Messi nie ma umowy z Barçą?
Skąd. Jestem przekonany, że istnieje już porozumienie, a Messi jest takim samym culé jak my i zdał sobie sprawę, że nigdzie nie będzie mu lepiej niż tutaj.
Z tego, co mówisz, wynika, że zarząd Laporty do tej pory nie był wystarczająco transparentny.
To nie jest tak, że mi tego brakuje, ale sądzę, że wszyscy to widzimy. Nie wiemy wielu rzeczy, nie znamy dokładnej sytuacji finansowej, nie mamy informacji o Superlidze czy o Espai Barca.
Myślisz, że wszystko zostanie wyjaśnione po zakończeniu audytu?
Tak, ale sytuację klubu znały wszystkie osoby, które pracowały nad jej poprawą. Jestem przekonany, że Laporta i jego ekipa również. Zakładam, że pojawi się kilka niespodzianek, które zwrócą uwagę mediów, ale większość rzeczy wiadomo już od dawna.
Co sądzisz o tym, że obecnie Barça pozostaje w Superlidze? Co zrobiłbyś na miejscu Laporty?
Jak najlepiej wyjaśniłbym wszystkim właścicielom klubu wszystkie szczegóły. Przygotowałbym propozycję tego, co naszym zdaniem trzeba zrobić, a następnie poprosiłbym socios o opinię za pośrednictwem głosowania elektronicznego, bez czekania na zgromadzenie. Mimo to jestem przekonany, że skoro Barça pozostaje w Superlidze, to istnieje ku temu dobry powód działający zgodnie z jej interesami. Trzeba to nam jednak wyjaśnić.
Ty też przeprowadziłbyś rewolucję na wielu stanowiskach?
Istnieją niektóre zaufane stanowiska, na których szukamy utalentowanych pracowników, których naszym zdaniem tam nie było. Z drugiej strony liczyliśmy też jednak na kilka osób, które niedawno zostały zwolnione. Trudno o ocenę, kiedy nie zna się przyczyn podjęcia takich decyzji.
Otrzymałeś niemal 17 tysięcy głosów w wyborach. Będziesz kontynuował swój projekt?
Projekt nie zaczyna się ani nie kończy w zależności od wyborów, kocham Barçę do szaleństwa i od wielu lat codziennie o niej myślę i pracuję nad jej przyszłością. To część mojego życia i to się nie zmieni.
Będziesz odgrywał jakąś aktywną rolę podczas kadencji Laporty?
Chcę dalej pracować, proponować, pomagać i być do dyspozycji, kiedy zajdzie potrzeba. Jestem przekonany, że niektóre nasze propozycje, jak głosowanie elektroniczne, zostaną wdrożone. Pomożemy też m.in. w reformie zgromadzeń.
Rozmawiałeś ostatnio z Laportą?
Rozmawialiśmy na finale Pucharu Króla, na który zaprosił kandydatów. Później już nie. Jestem jednak do dyspozycji.
Komentarze (27)