Sergi Barjuan udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo. Nowy szkoleniowiec Barçy B opowiedział m.in. o swoich odczuciach z pierwszych tygodni pracy z zespołem.
Pracowałeś z zespołem przez dwa tygodnie. Jakie masz wrażenia?
Wszystko idzie krok po kroku. Po pierwsze, musimy się poznać z zawodnikami, a dodatkowo wielu z nich trenuje z pierwszą drużyną, dlatego musieliśmy zaprosić do pracy młodszych graczy. Na razie jeszcze bez większych konkretów.
Co sądzisz o tym, że tylu graczy trenuje teraz z zespołem Koemana?
Na pewno ma to wpływ na nasze przygotowania, ale w końcu to nagroda dla trenerów rezerw, że piłkarze awansują do pierwszej drużyny, bo jest to dowód na ich dobrą pracę. Dzięki temu też inni gracze czują, że w przyszłości mogą otrzymać awans. Wszyscy wiedzą, że ich drużyną jest Barça B i zaproszenia z pierwszej drużyny są nagrodą, ale gdy wracają do rezerw, muszą dalej być takimi samymi profesjonalistami i wykorzystywać zdobyte doświadczenie w seniorach.
Niedługo wyjaśni się sprawa z transferem Arandy, do zespołu trafiło już czterech nowych piłkarzy. Czy kadra będzie już zamknięta po tych wzmocnieniach?
Nie, moim zdaniem zespół potrzebuje jeszcze przynajmniej dwóch nowych graczy. Wiemy, jaka jest sytuacja klubu, dlatego niektórzy zawodnicy mogą otrzymywać więcej szans w pierwszej drużynie. W defensywie przydałby się jeszcze jeden piłkarz, na pozycji piwota także mamy teraz jedynie Nico Gonzáleza. Skorzystałby z rywalizacji o grę, ponieważ w takich sytuacjach zawodnicy czasem za bardzo się relaksują, a nie chcemy do tego dopuścić.
Opowiedz o dotychczasowych wzmocnieniach.
Jutglà to zawodnik, który mnie zaskoczył, bardzo szybko się uczy i słucha naszych rad. Ma ciąg na bramkę. Z całej czwórki jedynie o nim mogę się wypowiedzieć, ponieważ pozostali trenują na razie z pierwszą drużyną. Mówiono mi, że to bardzo utalentowani gracze, którzy będą wzmocnieniami rezerw i w przyszłości mogą awansować na stałe do seniorów.
Czy podczas rozmów z Koemanem odniosłeś wrażenie, że Yusuf Demir pozytywnie zaskoczył Holendra?
Tak, to prawda, że Yusuf zaskoczył sztab szkoleniowy. Gdy podpisywałem kontrakt, pokazano mi filmik z jego udziałem i zainteresowałem się jego umiejętnościami. Wszyscy cieszą się z jego obecności w klubie, z każdym dniem staje się coraz lepszy.
To będzie twój pierwszy sezon w Barcelonie B, która będzie uczestniczyła w nowych rozgrywkach Primera RFEF. Co sądzisz o tym formacie i waszych rywalach?
To bardzo atrakcyjne rozgrywki zarówno dla klubów, jak i dla kibiców. Są zespoły, które spadły z drugiej ligi, i te, które walczyły w play-offach o awans. Będzie wiele pięknych pojedynków i dużo rywalizacji. Rezerwy zwykle poprawiają się z meczu na mecz, dlatego mamy przed sobą trzy spotkania towarzyskie z trudnymi rywalami, żeby odpowiednio się przygotować.
Czujesz presję wyników?
Naszym głównym celem jest wyszkolenie piłkarzy, żeby byli gotowi awansować do pierwszej drużyny. Według tych założeń, zawodnicy mają rozwijać się z każdym treningiem i meczem. Jeśli będą osiągać to indywidualnie, wtedy grupa również będzie miała łatwiej. To jest proces, który sam przeżyłem na własnej skórze z takimi trenerami, jak De la Cruz, Olmo, Quique Costas. Oni nauczyli mnie, jak mam radzić sobie z presją w klubie, w którym zawsze wymaga się wygrywania.
Jeśli na koniec sezonu do pierwszej drużyny awansuje czterech zawodników, ale rezerwy spadną z ligi, to czy będziesz zadowolony?
Teraz można sobie gdybać. Moją pracą jest nauczyć piłkarza naszego stylu gry oraz sprawić, że będzie się rozwijał indywidualnie, wtedy na pewno będzie szło dobrze. Jeśli zadasz mi to pytanie w przedostatniej kolejce, na pewno będę umiał lepiej na nie odpowiedzieć.
Do tej pory ustawienie 4-3-3 było niepodważalne, ale Ronald Koeman w zeszłym sezonie wprowadził innowacje. Ty zawsze jesteś wierny temu systemowi?
Domyśle ustawienie Barçy jest oczywiste, to 4-3-3. Nie tylko w rezerwach, ale także w niższych kategoriach wiekowych. Pierwsza drużyna musi mieć zawodników przygotowanych do gry w systemie Barcelony. Wyobraźmy sobie, że mamy graczy do systemu 4-3-3, ale ustawiam ich w systemie 4-2-3-1, wtedy byłoby zbyt dużo kombinowania. Mam szczęście, że mogę zarządzać drużyną, która ma stałe ustawienie, którym jest 4-3-3.
Czy fakt, że będziecie grać z rezerwami Realu Madryt, to dodatkowa atrakcja nowych rozgrywek?
Na pewno to jest dodatkowy smaczek, nie tylko dla tych dwóch drużyn, ale także dla całej ligi. Zobaczymy, jak będą radzić sobie obydwa zespoły, jak będą się rozwijać i w jakiej formie przystępować do bezpośrednich pojedynków. Dla piłkarzy ta presja związana ze spotkaniami z Realem będzie dodatkowym doświadczeniem na przyszłość.
Mówiłeś o tym, że musisz poznać swoich zawodników. Czego nauczyłeś się ze swojego pobytu w La Masii w roli piłkarza i co przekazałbyś młodym graczom?
Jedna z rad, którą tutaj otrzymałem, to być cały czas sobą. W życiu jest tak, że jeśli chcemy być kimś innym, nie będzie dobrze. Jeśli każdy będzie pokazywał swoje prawdziwe oblicze, ma większe szanse. Są sposoby, żeby poprawiać pewne cechy, ale pozostanie samym sobą jest najważniejsze i to była pierwsza rzecz, której nauczono mnie w Juvenilu B.
Twoje przyjście do Barçy B było zaskoczeniem dla wielu. Dla ciebie również?
Tak, to była miła niespodzianka. To był pociąg, który pojawia się na stacji tylko raz i nie czeka na niezdecydowanych. Siedem lub osiem lat temu Joan Laporta skontaktował się ze mną z pytaniem, czy nie chciałbym poprowadzić drużyny w Chinach. Nasz kontakt utrzymał się, ponieważ prezydent znał moje umiejętności.
To jest dopiero pierwszy krok, ale seniorska drużyna jest teraz trochę bliżej. Wyobrażasz sobie, że będziesz ją kiedyś prowadził?
Nie, na ten moment nie. Na razie skupiam się na wyzwaniu w Barcelonie B, ponieważ jest dla mnie bardzo ważne. Nie myślę o rzeczach, które są dla mnie odległe. Barça B jest prezentem, który spadł mi z nieba, dlatego chcę wykorzystać swoją szansę najlepiej. To zdecydowanie najbardziej utalentowani piłkarze, z którymi miałem okazję do tej pory współpracować, a mam już trochę doświadczenia w tym fachu. Skupiam się tylko na rezerwach.
Zaskakujące było też pożegnanie się z klubem twojego poprzednika Garcíi Pimienty.
Rezultaty Francisco były bardzo dobre, wykonywał odpowiednio swoją pracę. W klubie pozostali jego współpracownicy, ja również mam z nim przyjacielskie relacje. Gdy pracowałem w Chinach, to prowadzona przez niego drużyna przyjeżdżała na mecze towarzyskie. To są decyzje dyrekcji, kiedyś mnie także to spotkało, ale trzeba patrzeć do przodu.
Czujesz presję, ponieważ problemy finansowe mogą dotknąć także rezerwy?
Nie odczuwam tego jako presję, tylko dodatkowy czynnik, z którym musimy sobie radzić. Zawodnicy czują, że dzięki temu mogą mieć łatwiejszą drogę do pierwszej drużyny, to ich dodatkowo motywuje. W zeszłym roku awansowało do seniorów kilku piłkarzy. Dlatego gracze muszą być przygotowani i gotowi, gdy pociąg zatrzyma się na stacji.
Jak będziesz radził sobie z tym, że niektórzy gracze będą trenować z pierwszą drużyną?
Taka jest charakterystyka rezerw, że funkcjonuje jako miejsce, z którego można awansować do seniorów. Ci piłkarze muszą jednak zachowywać profesjonalizm, gdy wrócą do treningów z nami, ponieważ wtedy mogą stracić swoją szansę.
Co sądzisz o sytuacji Ilaixa Moriby?
Rozmawiałem z nim i powiedziałem mu, że będę mu pomagał w miarę moich możliwości. To jest trudna i nietypowa sytuacja dla niego i dla klubu, ale najważniejsze jest to, żeby się nie zablokował i nie poddawał. Musi mieć świadomość tego, że gdy sprawa się wyjaśni i wróci do pierwszej drużyny, konkurencja będzie ogromna i nikt nie będzie odpuszczał. Musi być w najlepszej formie fizycznej. I w tym trudnym momencie radzi sobie dobrze. To jest temat jego przyszłości i mnie nie dotyczy. Mogę jedynie powiedzieć, że chciałbym, żeby został.
Komentarze (3)