Odejście Leo Messiego zaczyna powodować spodziewane straty. Pierwsze skutki widać w sklepach FC Barcelony, które nie mogą sprzedawać już koszulek z nazwiskiem Argentyńczyka. Klub liczy, że fani sięgną za to po trykoty z imieniem Memphisa Depaya.
Koszulki FC Barcelony na sezon 2021/22 z nazwiskiem Leo Messiego zniknęły z oficjalnych sklepów Barçy po tym, jak ogłoszono podpisanie umowy przez Argentyńczyka z PSG. Gdy klub zwróci trykoty, Nike będzie musiało zdecydować o ich losie, choć w tym aspekcie nie odnotowano zbyt dużych strat finansowych.
Potwierdzają to również osoby odpowiedzialne za sklepy Barcelony, które wyjaśniają, że Nike przesyła im niespersonalizowane koszulki oraz szablony do ich personalizacji. Dodają również, że udało im się sprzedać wszystkie koszulki Messiego z zeszłego sezonu. Do amerykańskiej korporacji mają wrócić te koszulki, na których pracownicy nadrukowali już nazwisko Argentyńczyka i które miały wisieć na wystawie, aby kibice nie musieli czekać w kolejce do nadrukowania.
Według pracowników sklepu ta metoda jest praktykowana zawsze w przypadku najlepszych zawodników na świecie, a Leo Messi do takich oczywiście należy. Dodają też, że szablony z numerem i nazwiskiem są zwykle wycinane, aby można było ponownie je wykorzystać do innych zawodników i aby nie zwracać ich do Nike. Tak stało się ze wszystkimi czołowymi piłkarzami, którzy wcześniej odeszli, np. z Neymarem.
Według różnych badań do tej pory 8 na 10 sprzedanych koszulek Barcelony miało na plecach „dziesiątkę” i nazwisko Leo Messiego. Oznaczało to dla klubu dochód w wysokości od 20 do 30 milionów euro na sezon. We wtorek specjalista ds. gospodarczych Barçy i dyrektor generalny Diagonal Inversiones Marc Ciria wyjaśnił dla EFE, że klub bardzo mocno postawił komercyjnie na Memphisa Depaya. Zakłada się, że na każde 10 zakupionych przez fanów koszulek, pięć będzie miało na plecach imię Holendra, co może ograniczyć spadek sprzedaży do maksymalnie 30% w krótkim czasie.
Domowy komplet FC Barcelony na sezon 2021/22 można kupować od 16 czerwca. Kibice mieli więc dwa miesiące na zakup koszulki z „dziesiątką” na plecach. Tego lata często można było zauważyć ją na ulicach Barcelony, podczas gdy wszyscy byli przekonani o przedłużeniu umowy Argentyńczyka. Co teraz zrobią z nimi ich właściciele?
Komentarze (43)