Wszystko wskazuje na to, że Ansu Fati otrzyma dziś pozwolenie na grę od lekarzy oraz zostanie powołany na mecz z Levante. Jutro być może zobaczymy go na boisku po raz pierwszy od 10 miesięcy.
Słaba forma i wyniki Barçy sprawiają, że wszyscy z niecierpliwością czekają na powrót wychowanka. Drużynie brakuje przede wszystkim goli, które już niedługo będzie mógł dostarczać 18-latek. Skrzydłowy skradł serca kibiców, kiedy zadebiutował w wieku zaledwie 16 lat, rozegrał 24 mecze, strzelił siedem goli i zanotował jedną asystę. Od razu porozumiał się z Leo Messim. Również początek sezonu 2020/21 był dla niego udany. Cztery gole w siedmiu meczach, w tym bramka w El Clásico. Później przyszedł jednak pojedynek z Betisem, w którym doznał kontuzji łąkotki i musiał opuścić boisko.
Miesiące leczenia, kilka operacji, liczne konsultacje lekarskie i niespełnione obietnice. Ansu od 10 miesięcy pracuje nad powrotem na boisko i na pewno nie było mu łatwo. Musiał szybko dorosnąć i stać się silniejszym psychicznie. Teraz przed nim do zrobienia ostatni krok. Mimo że drużyna bardzo go potrzebuje, sztab szkoleniowy będzie wprowadzał go do gry bardzo powoli, by nie ryzykować. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zobaczymy go na boisku przez kilka minut (być może 20) w starciu z Levante, już z „10” na plecach.
Komentarze (15)