Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego pojedynku z Levante na Camp Nou okiem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: wszystko w cieniu Ansu Fatiego
To był bardzo dobry mecz Barcelony. Poczynając od dobrej postawy Ter Stegena zarówno między słupkami, jak i w rozegraniu, a na zmiennikach kończąc. Éric García i Gerard Piqué zagrali niemal bezbłędnie, na bokach obrony aktywni byli Mingueza i Dest, środek pola z młodymi Gavim i Nico całkowicie kontrolował grę, a Depay i Luuk de Jong strzelili po golu. Trudno narzekać na kogokolwiek - nawet mniej przebojowy Coutinho utrzymał płynność gry i na pewno nie zawiódł. Prawdziwym wydarzeniem było jednak wejście na boisko Ansu Fatiego. Młodzian po roku bez gry od razu pokazał kawał futbolu. Poza ładnym golem był także faulowany w polu karnym, choć sędzia inaczej ocenił sytuację. Trudno powiedzieć, by po tak długiej przerwie stracił cokolwiek ze swojej przebojowości. Pozostaje czekać, aż potwierdzi swoją formę w meczach z trudniejszymi rywalami. A te już niebawem.
Najgorsze: skuteczność w meczu ze słabym rywalem
Levante było dzisiaj praktycznie poza grą. W obronie spóźnieni, w środku pola bezradni, a w ataku praktycznie nieobecni. Nic dziwnego, że Barcelona stworzyła sobie multum okazji bramkowych. Trzy bramki na swoim koncie powinien mieć sam Memphis Depay, a po jednym golu przynajmniej trzech innych zawodników. W meczach z lepszymi przeciwnikami za taką nieskuteczność płaci się punktami.
Komentarze (29)