Zdaniem hiszpańskiej prasy odejście Koemana jest już tylko kwestią czasu, a decyzja w tej sprawie zapadła już po meczu z Benficą. Władze Barcelony zapewne dojrzewały do niej po kolejnych rozczarowujących tygodniach, a podejście taktyczne i wybory personalne trenera mogły tylko pogrążyć go w oczach władz klubu. Moises Llorens z ESPN donosi, że Laporta jest zły, widząc, jak ekipa mało pracuje, a także jej bardzo ubogie zasoby taktyczne. Zgodnie z doniesieniami Mundo Deportivo nawet ewentualne zwycięstwo z Atlético nic by nie zmieniło, a kredyt zaufania wobec szkoleniowca już się wyczerpał. Koeman w jutrzejszym spotkaniu nie zasiądzie zresztą nawet na ławce rezerwowych ze względu na zawieszenie. Na oficjalne potwierdzenie odejścia Holendra trzeba będzie jednak poczekać do przerwy reprezentacyjnej.
Poszukiwania następcy
Barcelona wstrzymuje się ze zwolnieniem Koemana, ponieważ chce wcześniej znaleźć jego następcę, a nie jest to łatwym zadaniem. W klubie nie ma konsensusu co do nazwiska kolejnego trenera. Trudności sprawiają też kwestie finansowe - odprawa dla Holendra, jak i niewielka kwota, jaką zgodnie z limitem płac LaLigi Barça może przeznaczyć na nowego szkoleniowca. Głównymi kandydatami są obecnie Xavi, Roberto Martínez i Andréa Pirlo. Pierwszy z wymienionych nie jest dla Laporty przekonującą opcją, choć być może udałoby się go wyciągnąć z Al-Sadd. Martínez ma wsparcie Jordiego Cruyffa, ale jego styl nie zawsze przypomina ten stosowany przez Blaugranę. Katalończyk ma też kontrakt z reprezentacją Belgii, choć za dość niewielką kwotę można rzekomo rozwiązać umowę. Najbardziej zaskakuje opcja z Pirlo. Laporta chce wymyślić nowego Franka Rijkaarda i wierzy, że Włoch może nim być. Pojawiają się też inne nazwiska: Oscara Garcíi, Marcelo Gallardo, Antonio Conte czy ostatnio nawet asystenta Pepa Guardioli Juanmy Lillo. Gallardo mógłby trafić do Barcelony w styczniu, ale mało prawdopodobne, by władze klubu chciały tyle czekać.
Długoterminowy projekt czy trener tymczasowy?
Ponieważ możliwości są ograniczone, Barça ma wątpliwości, czy postawić na długoterminowy projekt, czy tymczasowego szkoleniowca do momentu, aż pożądani kandydaci będą dostępni. Nie każdy trener, który w teorii mógłby przyjść, w praktyce będzie chciał to zrobić, biorąc pod uwagę bardzo trudną sytuację klubu, wysokie wymagania i dość niską pensję.
Mundo Deportivo donosi, że Laporta bardzo ceni niemieckich trenerów, preferujących nowoczesne metody pracy, jak Jürgen Klopp, Hansi Flick, Julian Nagelsmann czy Thomas Tuchel, o którym prezydent często wypowiada się pochlebnie. Obecnie nie są to jednak dostępne opcje i dlatego pomostem między Koemanem i kolejnym trenerem mógłby być Ralf Rangnick. Problem w tym, że 63-latek zawsze chce mieć dużą władzę w różnych obszarach, a w Barcelonie będzie mu o to trudno. Jak donosi kataloński dziennik, Barça kontaktowała się z nim już poprzedniego lata. Zdaniem Mundo Deportivo takim tymczasowym trenerem mógłby też być Conte, który obecnie pozostaje bez pracy.
Przerwa na decyzję
Sytuacja jest więc złożona i stąd też odłożenie ogłoszenia decyzji ws. Koemana. Podczas przerwy reprezentacyjnej władze Barcelony będą miały więcej czasu na debaty i negocjacje dotyczące posady trenera. Rozważa się nawet opcje zatrudnienia tymczasowego szkoleniowca, który w późniejszym okresie przejąłby zadania w strukturze organizacyjnej klubu, lub też jednego ze szkoleniowców La Masii. Media uważają, że sytuacja między Laportą i Koeman jest nie do utrzymania, a według Sportu w trakcie powrotu z Lizbony prezydent i trener w ogóle ze sobą nie rozmawiali. Tym razem prezydent nie chciał już przedyskutować pewnych spraw z Holendrem w drodze powrotnej tak jak zrobił to po meczu z Cádizem. Dni Koemana na Camp Nou wydają się policzone.
Komentarze (107)