Ronald Koeman zapewniał ostatnio, że czuje wsparcie ze strony swoich piłkarzy, ale dziennik AS donosi, że sytuacja wcale nie jest tak kolorowa, a zawodnicy mają coraz więcej zarzutów do holenderskiego szkoleniowca.
Zgodnie z tymi informacjami spora część drużyny już jakiś czas temu przestała wierzyć w Koemana. Powodami są jego dyskusyjne decyzje taktyczne, zarządzanie zespołem i sposób przekazywania informacji do mediów. Dziennik Sport pisał wcześniej, że co najmniej kilku zawodników dopiero w dniu meczu z Benficą dowiedziało się o zmianie ustawienia na 3-5-2. Koeman miał być pewny, że drużyna bez trudu dostosuje się do taktyki, która prawdopodobnie nie była ćwiczona podczas sesji treningowych w dniach poprzedzających spotkanie.
AS podaje, że duży problem to kontakty Koemana z mediami. Kapitanowie już przed kilkoma dniami jasno stwierdzili, wbrew słowom trenera, że Barcelona musi celować w trofea. Teraz uważa się, że Holender źle postąpił, krytykując personalnie Nico Gonzáleza za jego zachowanie przy pierwszym golu. Być może pomocnik powinien zachować się lepiej, zresztą sam miał prywatnie przyznać się do błędu, ale taki komunikat nie doda mu pewności siebie i nie pomoże mu w nauce, ponieważ trener wszystko mógł przekazać 19-latkowi indywidualnie. Według relacji madryckiego dziennika jeden z ważnych zawodników w szatni podczas podróży powrotnej podszedł do Nico, aby udzielić mu wsparcia ze strony jego i reszty kolegów.
Koeman nie po raz pierwszy wskazał personalnie na błędy młodego zawodnika, co jest w szatni uważane za nietakt. Wielokrotnie czynił tak w przypadku Riquiego Puiga, a trener miał też wyrzuty do Oscara Minguezy. Bardziej doświadczonych graczy raczej nie wskazywał palcem, wypowiadając się bardziej ogólnikowo o „braku skuteczności” czy „konieczności poprawy gry w obronie”. Mimo to dużo wskazuje na to, że relacje Koemana z szatnią zaczynają się psuć, o czym może też świadczyć ostra wymiana zdań w przerwie meczu z Benficą z jednym z ważniejszych zawodników.
Komentarze (48)