Robert Pires: Wtorkowy mecz na Camp Nou jest punktem zwrotnym dla Dembélé

Dariusz Maruszczak

26 listopada 2021, 12:00

Sport

3 komentarze

Fot. Getty Images

Były piłkarz Arsenalu i Villarrealu, a obecnie komentator francuskiego Canal+ Robert Pires udzielił wywiadu dziennikowi Sport, w którym wypowiedział się na temat sytuacji Barcelony po przejęciu drużyny przez Xaviego, wybrał swojego ulubionego młodego gracza Blaugrany oraz docenił umiejętności Ousmane'a Dembélé.

Sport: Komentowałeś na Camp Nou mecz Barcelony z Benficą. Doceniłeś już stempel Xaviego?
Pires: Myślę, że Barça będzie miała wspaniały zespół w przyszłości. Teraz najważniejsza jest cierpliwość, żeby kibice rozumieli, że to wymaga czasu. Pierwsza połowa była świetna, widziałem dobry fizycznie zespół. Podobała mi się gra chłopaków, ale Liga Mistrzów nie ma nic wspólnego z LaLigą, a drużyna obniżyła poziom i cierpiała w drugiej połowie.

Nie wiem, czy mogłeś śledzić zespół Koemana i czy dostrzegłeś już coś innego…
Kiedy zamierzasz zostać trenerem Barcelony, wiesz już, że taktyka będzie polegała na posiadaniu piłki, żeby to rywal musiał biegać. Aby grać w ten sposób, trzeba mieć zawodników o dużej jakości. Koeman miał takich samych piłkarzy, ale czasem pewne rzeczy wychodzą, a czasem nie. Xavi ma coś wyjątkowego, aby robić wielkie rzeczy z Barceloną.

Wyróżniłbyś kogoś z tego całego grona młodych zawodników?
Myślę, że podobnie jak wielu ludzi uwielbiam Gaviego. Półtora miesiąca temu, kiedy Hiszpania mierzyła się z Francją w finale Ligi Narodów, byłem w Mediolanie. Rozegrał imponujący mecz. Barça musi zrobić wszystko, co możliwe, żeby został na wiele lat, ponieważ ma coś wyjątkowego. Pedri, Ansu, Nico, Gavi… Kibice nie mogą zapominać, że ci chłopcy mają między 17 a 19 lat. Wiem, że chcą zobaczyć, jak Barça znów wygrywa, ale to przyjdzie za rok czy dwa lata. Wiesz, kto jest na spektakularnym poziomie? Busquets. Dla mnie rozegrał najlepsze spotkanie w swojej karierze w tamtym pojedynku z Francją.

Villarreal był twoim drugim domem. Spędziłeś tam cztery lata. Jak oceniasz drużynę Emery’ego w tym sezonie?
Widzimy dość nieregularny Villarreal i trochę mnie to zaskakuje. Moim zdaniem ma świetnych piłkarzy, a trener mnie zachwyca. Poznałem go, kiedy był w Arsenalu. Myślę, że zmęczenie graniem w LaLidze i w Lidze Mistrzów ma na nich wpływ. Spójrz, we wtorek starcie z United, a w sobotę z Barceloną…

Odważysz się na jakąś prognozę? Jak wyobrażasz sobie ten pojedynek na El Madrigal?
Kiedy mierzysz się z Barceloną, wiesz, że będziesz cierpieć. Xavi przeżył to jako zawodnik i teraz zachowuje to nietknięte w swojej głowie. Jeśli pytasz mnie o wynik, wiesz już, że zawsze kibicuję Villarrealowi. Od lat radzą sobie bardzo dobrze, prezydent daje klubowi wszystko, a piłkarze to wiedzą i pójdą za nim na śmierć.

Przeżyłeś bezpośrednio przyjęcie Dembélé i to, jak kibice go kochają. Jak go oceniasz?
Moim zdaniem Dembélé jest jednym z najlepszych francuskich piłkarzy. To oczywiste, że z historią swoich kontuzji musi bardzo o siebie dbać. Takie jest życie zawodnika. Trzeba też mieć szczęście, ale przede wszystkim dbać o siebie. Myślę, że to, co stało się na Camp Nou, wejście na boisko i otrzymanie takiej sympatii fanów, pomoże mu. Dla gracza poziom mentalny jest kluczowy. To, co wydarzyło się we wtorek na Camp Nou, jest punktem zwrotnym.

Doznałeś poważnej kontuzji, kiedy przybyłeś do Villarrealu. Jak wpływa na zawodnika pod względem mentalnym stałe przeżywanie nawrotów i dolegliwości?
Jego kontuzje są trudne do kontrolowania, już to wiemy. Kiedy wracasz na boisko i wyleczysz się, nie wyjmujesz tego z głowy. Myślę, że ciało piłkarza jest jak Formuła 1, trzeba o nie dbać. Ousmane wie, że musi dobrze jeść, dobrze pić, odpoczywać tak jak powinien. Z doświadczeniem, które ma, i wyciągniętymi wnioskami, mam nadzieję, że to się już nie wydarzy. Uwaga, ponieważ, jeśli Dembélé będzie unikał kontuzji, będzie bardzo, bardzo dobry.

Mówiłeś kiedyś, że twoim najgorszym momentem był przegrany finał Ligi Mistrzów z Barceloną. A co byś wybrał pozytywnego?
Najbardziej wkurzyło mnie nie to, że Wenger zmienił mnie w 15. minucie z powodu czerwonej kartki Lehmanna, ale porażka. Barça była wtedy lepsza. Uczucie było okropne. Na szczęście wygraliśmy wiele innych rzeczy z reprezentacją i Arenalem. Moim marzeniem z dzieciństwa było zrobienie tego samego, co Pelé i Maradona: podniesienie Pucharu Świata. To było tylko marzenie, ale udało nam się je osiągnąć.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze