Barcelona nie zdołała strzelić gola Betisowi na Camp Nou, a w konsekwencji przegrała ważne spotkanie. Nie można w tym kontekście nie zwrócić uwagi na słabą dyspozycję Memphisa Depaya, który niewiele wniósł do tego pojedynku.
Holender sprawiał wrażenie zagubionego, a poza grą na ścianę i walką fizyczną z obrońcami niewiele był w stanie dać zespołowi. Mimo bycia „dziewiątką” nie oddał nawet jednego strzału na bramkę. To właśnie on miał najwięcej strat w Barcelonie (20), a także najmniej odbiorów piłki (1). Depay wygrał tylko 2 z 7 pojedynków z rywalami. Był faulowany zaledwie raz, a sam trzykrotnie przekraczał przepisy. Jego 24 celne podania przy skuteczności 80% też nie mogą robić wrażenia. Często schowany za przeciwnikami, zwłaszcza w drugiej połowie, sprawiał wrażenie zniechęconego i zmęczonego. Nie okazywał charyzmy zawodnika aspirującego do przewodzenia ofensywie Blaugrany.
Depay nie jest jedyną osobą odpowiedzialną za problemy w ataku Barcelony, która w tym sezonie już w siedmiu meczach nie znalazła drogi do siatki. W końcu to właśnie on jest najlepszym strzelcem zespołu z ośmioma golami na koncie i trafiał w poprzednich czterech kolejkach LaLigi. Mimo wszystko zdobycie przez Depaya pięciu bramek z gry nie jest wybitnym osiągnięciem, biorąc pod uwagę pewne miejsce w składzie i 20 rozegranych meczów. 27-latek pokonuje bramkarzy rywali co 223 minuty, a od 17 października nie zaliczył żadnej asysty. Jak na punkt odniesienia w ataku i niezłą postawę drugiej linii można oczekiwać po nim więcej.
Być może problemem jest właśnie to, że Depay ma w nogach zbyt wiele spotkań, ponieważ do tej pory opuścił jedynie kwadrans gry zarówno w Barcelonie, jak i w siedmiu pojedynkach reprezentacji Holandii. 27-latek przy kontuzji Fatiego musi mieć jednak większy wpływ na atak zespołu. Bez dobrej dyspozycji Depaya i Ousmane'a Dembélé Barça nie ma co marzyć o dobrym wyniku na Allianz Arenie.
Komentarze (33)