Po ogłoszeniu decyzji o odejściu Hansiego Flicka do reprezentacji Niemiec Bayern nie zastanawiał się długo nad wyborem jego następcy i postawił na Juliana Nagelsmanna, płacąc za jego usługi 25 milionów euro. Młody szkoleniowiec miał utrzymać drużynę na szczycie, zachować jej styl, ale też wprowadzić własne niuanse, które ubogacą grę zespołu. Nagelsmann wydawał się idealną opcją do kontynuowania projektu, choć trener wskazuje na potrzebę zrewolucjonizowania futbolu i tym też kieruje się w swojej pracy. Ma również prawdziwą obsesję na punkcie taktyki, próbując udoskonalić grę Bawarczyków w różnych obszarach.
Do tej pory Bayern Nagelsmanna pokazał, że potrafi zastosować różne rozwiązania w zależności od okoliczności boiskowych. Mistrzowie Niemiec mogą bronić się przy ataku pozycyjnym rywala i wciąż lubią wykorzystywać wolną przestrzeń w szybkich akcjach, dzięki użyciu możliwości fizycznych swoich piłkarzy w grze od jednego do drugiego pola karnego. Wejścia wielu zawodników w pole karne, dynamika, wysoko ustawiona linia obrony czy pressing to kolejne aspekty, które pozostały po dziedzictwie Flicka, a podstawą wciąż jest atak pozycyjny.
Zmiany Nagelsmanna
Nagelsmann różni się jednak nieco od poprzedniego szkoleniowca. 34-latek nie waha się szybko reagować i zmieniać pewne niuanse, aby drużyna zmierzała w pożądanym kierunku. Przede wszystkim nowy trener nieco skorygował ustawienie Bayernu. Flick stawiał na stałe 4-2-3-1, a Nagelsmann jest pod tym względem bardziej elastyczny. Wciąż wszystko bazuje na wyprowadzaniu piłki, z udziałem trzech obrońców (uczestniczy w tym również zawodnik grający na prawej stronie). Z kolei lewy defensor przenosi się nieco wyżej, będąc jedynym piłkarzem na tej flance, ponieważ skrzydłowy schodzi do środka, aby współpracować z Müllerem, Goretzką i innymi graczami.
Za kadencji Flicka Bayern miał stale dwóch piłkarzy na flankach, a teraz gra skupia się nieco bardziej w centrum, choć ta strategia jest dość płynna, zwłaszcza przy próbach dynamizowania akcji. Na prawej stronie skrzydłowy ma jednak głównie rozszerzać grę, a pozycja Lewandowskiego nie podlega dyskusji. Ustawienie Bayernu przypomina 3-4-3 lub 3-4-2-1, a zawodnicy poruszają się zgodnie z tym, czego wymaga od nich rywal.
Ofensywa, pressing i brak Kimmicha
Problemem dla Bayernu może być brak Kimmicha. Pomocnik nie wystąpi z Barceloną, a to on zajmuje się asekurowaniem stale wbiegających w pole karne Müllera i Goretzki. 26-latek jest dla Bawarczyków kluczowy w obronie i w ataku, a Nagelsmannowi trudno będzie znaleźć jego następcę, którym może zostać Corentin Tolisso lub Marc Roca. Dla nowego trenera ważne jest zabezpieczenie przed kontratakami i stosowanie zdyscyplinowanego pressingu, ponieważ Bayern gra bardzo ofensywnie, a w pole karne często wbiega nawet sześciu graczy. Wysoko wychodzą nawet dwaj stoperzy, aby już przy pierwszych 2-3 kontaktach rywala z piłką móc odzyskać futbolówkę.
Taka gra ma swoje korzyści i zagrożenia. Bayern zdobył bardzo dużo bramek po takim szybkim odbiorze, a umiejętności jego piłkarzy sprawiają, że trudno jest powstrzymać taką nawałnicę. Jednak gdy rywale omijają ten pressing, mogą zaszkodzić odsłoniętym Bawarczykom. Oprócz tej dynamiki Nagelsmann utrzymuje kontrolę i pozycyjne ataki, charakterystyczne dla zespołu Flicka.
Bez taryfy ulgowej
Mimo pewnego awansu z pierwszego miejsca Bayern raczej nie potraktuje ulgowo wciąż prestiżowego pojedynku z Barceloną. Sport uważa, że w składzie może dojść do trzech zmian ze względu na stan zdrowia Leroya Sane i Leóna Goretzki, którzy mieli ostatnio pewne dolegliwości, a także zagrożenie zawieszeniem Lucasa Hernándeza. Zdaniem dziennika nie powinno być zbyt wielu rotacji, a nieobecnych zastąpią piekielnie utalentowany Jamal Musiala, doświadczony Niklas Süle oraz wychowanek Espanyolu Marc Roca. Pozostali kluczowi gracze mają wybiec na murawę. Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że Goretzka trenował z drużyną, a z kolei Serge Gnabry pracował tylko indywidualnie.
Nagelsmann będzie musiał podjąć kilka decyzji w sprawie tych zawodników, ale trudno spodziewać się, żeby miał posłać do gry rezerwowy skład. Meczu z Barceloną na pewno nie odpuści znajdujący się w morderczej formie Robert Lewandowski, któremu brakuje tylko dwóch goli do wyrównania rekordu Cristiano Ronaldo w liczbie bramek (11) w fazie grupowej. Polak z pewnością będzie miał też dużą motywację, aby udowodnić szerokiej publiczności, że to on zasługuje na Złotą Piłkę.
Utrzymanie poziomu
Bayern z pewnością nie osłabł po zmianie szkoleniowca i wciąż jest czołową drużyną w Europie. Poza stoperami i defensywnym pomocnikiem w zespole Bawarczyków nie ma ściśle przypisanych pozycji. Wszystko jest w ruchu, a potencjał ofensywny mistrzów Niemiec odzwierciedla się w fantastycznym dorobku będącego w życiowej dyspozycji Lewandowskiego. Barcelona zmierzy się z Bayernem realizującym tę samą koncepcję, która dała mu sukces, ale z dodatkiem szczegółowych pomysłów wprowadzonych przez Nagelsmanna. Xavi może mieć spory ból głowy, pracując nad planem powstrzymania Bawarczyków.
Komentarze (9)