Wczorajszy dzień był niezwykle udany dla Ferrana Torresa. Hiszpan dowiedział się, że dzięki przedłużeniu umowy z Umtitim będzie mógł zostać zarejestrowany, a dodatkowo otrzymał negatywny wynik testu na obecność koronawirusa, co oznacza, że będzie mógł zadebiutować w jutrzejszym meczu z Realem Madryt.
Skrzydłowy wraz z Pedrim i Joanem Laportą jest już w Rijadzie i wieczorem weźmie udział w treningu z kolegami. Niektóre media informują, że w El Clásico może zagrać nawet od pierwszej minuty. Dla Torresa byłby to debiut w Barcelonie, ale nie po raz pierwszy zmierzyłby się z Realem. W przeszłości stawał naprzeciw tej drużyny czterokrotnie, notując jedną wygraną, jeden remis i dwie porażki. Co ciekawe, jedna przegrana miała miejsce w półfinale Superpucharu Hiszpanii dwa lata temu, w barwach Valencii.
W swoim pierwszym sezonie w barwach Los Che Ferranowi i spółce udało się pokonać Real 2:1 po golach Guedesa i Carlosa Solera. W następnej kampanii skrzydłowy zremisował z Królewskimi na Mestalla 1:1 i przegrał 0:3 na Bernabéu. Szczególnie remis był dość bolesny, ponieważ Benzema wyrównał wtedy wynik w 95. minucie. W barwach Manchesteru City Hiszpan nie miał już okazji grać przeciwko madrytczykom, ale w sierpniu 2020 roku, trzy dni po ogłoszeniu transferu Torresa, ekipa Guardioli wyrzuciła Real z Ligi Mistrzów.
Komentarze (3)