Katalońskie dzienniki potwierdzają wczorajsze doniesienia holenderskiego De Telegraaf, który informował o niedawnym spotkaniu Joana Laporty z agentem Erlinga Hålanda Mino Raiolą. Barcelona miała poruszyć również temat sprowadzenia Mazraouiego, który jest jednym z jej celów transferowych.
Do poprzednich spotkań w tej sprawie doszło latem oraz w grudniu, a teraz Barça chciała zareagować na niedawne doniesienia łączące Norwega z Realem Madryt i Manchesterem City. – Powalczymy tyle, ile będzie trzeba – mają zapewniać źródła bliskie prezydentowi Barçy.
Przypomnijmy, że sprowadzenie Hålanda może kosztować ponad sto milionów euro – 75 milionów klauzuli oraz przynajmniej 40 milionów prowizji dla agenta i dla ojca gracza. To duża suma, na którą jednak Barcelona jest ponoć przygotowana. Niemal pewne wydaje się, że napastnik nie pozostanie w Borussii, szczególnie że ta odpadła właśnie z Ligi Europy.
Według Sportu w grze o zawodnika pozostały trzy kluby: Barca, Real i Manchester City. Wszystkie rozmawiały niedawno z Mino Raiolą, który znajduje się w dobrej pozycji negocjacyjnej. Rozpoczyna się partia szachów, która nie rozwiąże się szybko. Wiadomo, że Håland lubi LaLigę, a przekonać może go też opcja bycia liderem projektu sportowego. W Realu musiałby bowiem dzielić się tą rolą z Kylianem Mbappe, zakładając że ten opuści PSG. Nie należy jednak skreślać City, które może zrezygnować z Harry’ego Kane’a na rzecz skupienia się na Erlingu.
Komentarze (18)