Były piłkarz m.in. FC Barcelony i Arsenalu, a obecnie zawodnik AS Monaco Cesc Fàbregas udzielił wywiadu dziennikowi Marca. 34-letni pomocnik podzielił się swoimi odczuciami na temat swojej kariery, obecnego futbolu oraz odrodzenia FC Barcelony z Xavim u sterów.
Marca: Nadal cieszysz się futbolem?
Cesc Fàbregas: Oczywiście, że tak. Piłka nożna to moja rodzina, moje życie. To mnie pasjonuje od zawsze. Nie oglądam już tak dużo piłki nożnej, bo moja żona chce mnie zabić. To coś, co robię przez całe życie. To właśnie znamy i rozumiemy. Nie ma nic innego, co by mnie bardziej pasjonowało niż piłka nożna.
Czy dzisiejszy futbol przypomina ten z 2010 roku, gdy zostałeś mistrzem świata?
Piłka nożna bardzo, bardzo się zmieniła. Zmiana zaczęła się cztery lub pięć lat temu i teraz jest bardzo widoczna. Chodzi o metody oparte na wielu automatyzmach, wedle których trener mówi, gdzie masz podać piłkę w danym momencie. Gracz musi być teraz umieszczony w określonym miejscu. To gra robotów i GPS. Wielu trenerów ma obsesję na punkcie liczb. Jeśli nie przeanalizujesz cyferek, nie jesteś gotowy do gry. Jeśli odpoczywasz, musisz "wykonać" te liczby, aby utrzymać poziom.... Czasami jestem w tej kwestii trochę "staroświecki". Przeżyłem wspaniałe chwile, wspaniałe etapy kariery na dobrym poziomie fizycznym i emocjonalnym bez specjalistycznego treningu. Teraz wydaje się, że jeśli się nie trenuje, to nie nie będzie dobrej formy. Wszystko to jest oparte na nauce, liczbach i GPS.
Czasami ma się wrażenie, że lepiej mieć wszystko zapisane, niż stracić kontrolę...
Moja kariera jest długa. Napotkałem kilku dobrych zawodników. Nie zastanawiasz się, ile lat grasz. W końcu to głowa podpowiada, czy dobrze sobie radzisz czy nie. To już dziewiętnaście lat i traktuję to jako doświadczenie. W piłce nożnej nie wszystko sprowadza się do biegania i sprawności fizycznej. To są emocje. Spójrzmy na mecz Realu Madryt z PSG. Oglądałem to spotkanie z ojcem i po pierwszym golu Benzemy spojrzeliśmy na siebie i zwróciliśmy uwagę, jak Benzema świętuje i jak Bernabéu zaczęło ryczeć... Nagle PSG przestało grać, będąc wcześniej stroną lepszą. To emocje. Tego się już tak nie ceni w futbolu. Doświadczenie, emocje, wiedza o tym, jak się ustawiać, kiedy przyspieszyć, a kiedy nie... Bardziej niż o cokolwiek innego martwię się o przyszłość młodych chłopaków. Jeśli teraz pojawia się czysty talent, taki jak David Silva czy Iniesta, i jeśli nie trafia do Realu Madryt czy Barcelony, które szanują talenty, to nie jest dobrze. Praca z Pedrim przynosi efekty, bo Barça dała mu szansę. Gdyby był w innej drużynie, trener powiedziałby, że chce innego zawodnika, który da mu inne możliwości, bardziej bojowe. Barcelona robi z Pedriego gwiazdę. Są też Gavi, Nico... wyrosły dobre plony.
Wygląda na to, że Barcelona wróciła, tym bardziej po tym, co zobaczyliśmy na Bernabéu. Czy bolało cię to, co działo się wcześniej w Barcelonie?
Wszystkie instytucje przechodzą trudne chwile. Nienormalne było to, co działo się w ciągu poprzednich dziesięciu czy dwunastu lat. Z Valverde wygrywali tytuły ligowe, mimo że przestali rywalizować w Lidze Mistrzów. Gdy byłem w szkółce Barcelony, klub również przeżywał bardzo skomplikowane momenty. Real Madryt także przeszedł przez ten etap, a następnie zdobył cztery puchary Ligi Mistrzów w ciągu pięciu lat. Tak samo Liverpool, Manchester United... trzeba się dostosować. Podoba mi się to, że wielkie kluby zawsze chcą być wielkie, a kibice wymagają maksimum.
Czy wierzysz w DNA drużyn?
Nie jest to nic złego. Jeśli Barcelona miałaby grać tak jak Real Madryt, czyli z kontrataku i w bardziej bezpośredni sposób - i nie mówię tu nic negatywnego, bo w Arsenalu też graliśmy z kontry i wygrywaliśmy puchary - prawdopodobnie by tego nie zaakceptowano. W Realu też nie byłoby zgody na podania bez końca. Real Madryt ma takie DNA, że nie wiadomo, jak oni to robią... Guardiola i Tito powtarzali nam: "Uważajcie, kiedy jesteśmy w najlepszej formie i kiedy mamy najczęściej piłkę - wtedy są najgroźniejsi". Wychodzą jak tygrysy i bestie, a ponieważ mają dużo jakości, zabijają cię w jednej chwili. Spisuje się ich na straty, a oni nagle włączają się do gry i właśnie w ten sposób wygrywali Ligi Mistrzów. Teraz otrzymali cios, ale wrócą. Dla mnie Real zawsze był wielkim rywalem, podobnie jak w przypadku Tottenhamu, gdy grałem dla Arsenalu. Wiadomo, że są rywalami, ale to nie znaczy, że nie doceniasz tego, co robią.
Co sądzisz o Xavim?
Naprawdę lubię tę drużynę Barcelony i cieszę się jej grą, ponieważ zatraciła wcześniej pewne rzeczy. Barça wygrywała, bo miała dobrych zawodników, ale nie dawała poczucia zagrożenia i nie wykazywała chęci zwycięstwa. Drużyna przeciwna mogła wygrać, nie robiąc wiele. Xavi przywrócił im ducha zwycięstwa. Może nie w dokładnie takim stylu gry jak kiedyś, ponieważ mają szybszych i bardziej bezpośrednich zawodników z przodu. Busquets, Pedri, Gavi z Aubameyangiem, Dembelé, Ferranem i Adamą są bardzo zróżnicowani i świetnie się ze sobą komponują. To zbliża wszystkich do siebie. Trzeba ciągle zdobywać doświadczenie. Dzięki niemu drużyna, która nie radziła sobie najlepiej, przekonała się do własnych umiejętności i uwierzyła, że jest dobra.
Czy widzisz siebie w roli trenera?
Chciałbym zostać trenerem, chcę spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Lubię analizować mecze i przeciwników. Nie wiem jeszcze kiedy, ponieważ chciałbym jeszcze przez jakiś czas kontynuować grę.
Komentarze (1)