Ojciec Nico Gonzáleza Fran udzielił kolejnego w ostatnich dniach wywiadu. Tym razem opowiedział nieco więcej o swoim synu, który gra już w pierwszej drużynie Barcelony.
Jak wyglądały początki Nico w Montañeros?
Poszedł do tego klubu, bo grał tam jego kuzyn. Mój brat José Ramon też trenował w tym klubie, więc kiedy przyszedł moment wyboru, była to najlepsza opcja. Nie pozwalano mu grać ze względu na wiek, zezwalano tylko na futsal. On tego nie lubił, płakał i protestował. Myślę, że tego nienawidził. Porozmawiałem z Montañeros i zapytałem, czy mógłby przychodzić tam na treningi. To było łatwe.
Od początku szło mu dobrze.
Tak. Lata później Montañeros było w dużym kryzysie, jak wiele innych drużyn, ale przez wiele lat dobrze rywalizowało, wygrywało nawet kilka finałów z Deportivo. Nico urodził się w 2002 roku, a w Arosa Cup grał z dziećmi z rocznika 2000. Barça wtedy odpadła, a Montañeros grało dalej.
Nico był już gotowy na przejście do Barçy.
Tak, choć zaczął z trudnościami. Szybko wszystkiego się nauczył. W trzy lata zrobił ogromny postęp. Był już silny fizycznie, miał mięśnie, dzięki temu mógł rywalizować z 2-3 lata starszymi dziećmi.
Zawsze ciągnęło go do Barcelony.
Pochodzę z miejscowości 120 kilometrów od La Coruñi. Wcześniej wszystko było czarne lub białe. Mój brat była za Realem, a ja zostałem kibicem Barçy, by zrobić mu na przekór. Nico od dziecka ciągnęło do Barçy, bo w gdy był mały, oglądał Messiego, Iniestę, Xaviego, Piqué, Puyola i spółkę.
Jak oceniasz jego teraźniejszość i przyszłość?
Jest w trakcie nauki, kończy ją w wymagającym klubie. Musi iść krok po kroku, to jego pierwszy sezon w roli profesjonalnego piłkarza. Przeskok do pierwszego zespołu jest ogromny, a presja jest znacznie większa, ale zaadaptuje się. Być może wszystko wydarzyło się zbyt szybko. Dopiero zaczyna. Wiele przed nim.
Gra w koszulce z numerem 14, jak Cruyff.
Cruyff był moim idolem. Był najlepszy. Dlatego kibicowałem Barcelonie. Pamiętam tamtą epokę, byłem zakochany w Mechanicznej Pomarańczy, w 1978 roku cierpiałem, gdy Holandia przegrała finał mundialu. Cruyff jako trener był najlepszy, przynajmniej do czasu Guardioli. Mocno wierzę w model, który Barça wdraża od najniższego poziomu. Mimo krytyki to on dał jej tyle sukcesów.
Starasz się zastosować model Barçy w Deportivo, w którym trenujesz zespół w szkółce?
Tutaj jest inaczej, najpierw trzeba wzmocnić strukturę. Idziemy powoli. Teraz próbujemy zbudować strukturę Primera, dużo mówi się o wysiłku Depor w celu wzmocnienia szkółki.
Komentarze (1)