Robert Lewandowski otwarcie oznajmił, że zamierza odejść z Bayernu i spróbować czegoś nowego, co zwróciło uwagę niemieckich oraz hiszpańskich mediów w kontekście jego potencjalnego transferu do Barcelony. Obecnie głównym pytaniem pozostaje, czy Bawarczycy pozwolą mu odejść już po tym sezonie, czy Polak będzie zmuszony wypełnić kontrakt.
Do tej pory przedstawiciele klubu, w tym prezes, utrzymywali, że napastnik ma jeszcze rok umowy i na pewno ją wypełni. Według Sportu wiele zależy jednak od tego, czy Bayernowi uda się sprowadzić następcę Lewandowskiego. Bild informuje, że doszło już do sekretnego spotkania w tym celu. W tym kontekście mówi się przede wszystkim o Sadio Mane z Liverpoolu i Darwinie Núñezie z Benfiki. Ceny obu graczy są wysokie, a Niemcy nie zamierzają dużo inwestować, więc sytuacja jest skomplikowana. Nieco tańszą opcją byłby Saša Kalajdžić z VfB Stuttgartu. Dyrektor sportowy niemieckiej drużyny zapewnił jednak, że nie otrzymał do tej pory żadnej oferty. Dopóki Bayern nie zakontraktuje nowego napastnika, o sprzedaży Lewandowskiego raczej nie może być mowy.
Tymczasem Barça nie spieszy się, ponieważ ma nadzieję, że Robert mimo wszystko dogada się z obecnym klubem. Inną sprawą jest oczywiście cena Polaka, która może wynieść 35-40 milionów euro. Katalończycy chcieliby, by zawodnik dołączył do zespołu już od początku presezonu, ale na razie wszystko zależy od Bayernu.
Sam Lewandowski jest z kolei krytykowany przez część osób związanych z Bayernem. Mundo Deportivo cytuje dziś m.in. Uliego Hoenessa, który powiedział, że „to dla niego tylko kwestia pieniędzy”. Z kolei Markus Babbel jest zdania, że „żaden piłkarz nie był w ostatnich 20 latach tak ceniony w Bayernie jak Lewandowski. Thomas Müller nie robi wokół siebie cyrku. To ciągłe narzekanie denerwuje. Lewandowski zarabia 25 milionów i chce więcej. Żaden inny piłkarz w klubie tyle nie zarabia. Były momenty, gdy chciał odejść, niespecjalnie identyfikował się wtedy z klubem. Bayern jednak go wspierał, bo bardzo go ceni”.
Komentarze (30)