Barcelona w ostatnich latach dostarczała swoim kibicom głównie rozczarowań w europejskich pucharach. Warto jednak osłodzić sobie trochę rzeczywistość wspomnieniem sukcesu sprzed siedmiu lat. Dziś mija bowiem kolejna rocznica ostatniego triumfu Blaugrany w Lidze Mistrzów.
W sezonie 2014/2015 Barça przeszła długą drogę, od niepewności związanej z zatrudnieniem Luisa Enrique, przez konflikt w szatni, po pasmo sukcesów i fantastyczne zakończenie rozgrywek. Drużynie Lucho udało się naprostować sytuację, a w drugiej części kampanii Barcelona nawiązała do swoich najlepszych lat. W LaLidze zdołała odzyskać pierwsze miejsce, którego nie oddała do końca rozgrywek, a także sięgnęła po Puchar Króla. W Lidze Mistrzów Blaugrana miała bodaj najtrudniejszą możliwą drabinkę, co nie przeszkodziło jej dotrzeć do finału w Berlinie. Najpierw Katalończycy wyeliminowali Manchester City (2:1 i 1:0), później PSG (3:1 i 2:0), a następnie ograli Bayern (3:0 i 2:3).
W wielkim finale na Barcelonę czekał już Juventus opromieniony zwycięstwem z Realem Madryt (2:1 i 1:1). Stara Dama prowadzona przez Massimiliano Allegrego opierała się na bardzo doświadczonych graczach, a tylko Paul Pogba i Álvaro Morata mieli poniżej 27 lat. Atutami Juventusu była solidna defensywa i wszechstronna druga linia na czele z Andréą Pirlo. W Barcelonie również nie brakowało weteranów, a piłkarzy głodnych sukcesów, którzy nie odnieśli jeszcze sukcesu w Lidze Mistrzów, reprezentowali Marc-André ter Stegen, Jordi Alba, Neymar, Luis Suárez czy Ivan Rakitić.
To właśnie ostatni z wymienionych otworzył wynik spotkania już w 4. minucie gry. Świetna akcja Neymara z kapitanem Andrésem Iniestą zakończyła się golem Chorwata. Barcelona miała dużą przewagę i tylko świetnej interwencji Gianluigiego Buffona Juventus zawdzięczał, że Dani Alves nie wpisał się na listę strzelców. Włoskiego bramkarza nie potrafił też pokonać Luis Suárez. Zemściło się to na początku drugiej połowy, gdy Álvaro Morata skutecznie dobił strzał Carlosa Teveza. Barcelona wzięła się jednak w garść i odpowiedziała w dość podobny sposób. Tym razem to Suárez poprawił strzał Messiego. Barça znów miała przynajmniej kilka szans na podwyższenie wyniku, ale losy rywalizacji udało się przypieczętować dopiero w końcówce doliczonego czasu gry, gdy Neymar wykorzystał podanie El Pistolero w kontrataku.
Puchar za ostatni triumf w Lidze Mistrzów podniósł Xavi, który pojawił się na murawie w 77. minucie w miejsce Iniesty. Mimo stopniowego schodzenia niektórych weteranów ze sceny wydawało się, że Barcelona może w kolejnych latach aspirować do następnych sukcesów na europejskiej arenie, zwłaszcza mając zabójcze tridente Messi - Suárez - Neymar. Drużyna Luisa Enrique nie zdołała jednak już nawiązać do chwały z Berlina, a wzmocniona sukcesami sportowymi ekipa Josepa Marii Bartomeu wygrała niedługo potem wybory, co okazało się katastrofalne w skutkach. Barça siódmy rok czeka na powrót na szczyt i będzie musiała wykonać jeszcze dużo pracy oraz uzbroić się w cierpliwość, aby mogło do tego dojść.
Komentarze (15)