Yaya Touré zakończył już piłkarską karierę, a teraz skupia się na wyzwaniach trenerskich. Iworyjczyk opowiedział w wywiadzie dla Mundo Deportivo o zbliżającym się mundialu czy o sytuacji Barçy.
Czym obecnie się zajmujesz?
Skończyłem właśnie kurs trenerski, mam już licencję i pracuję w szkółce Tottenhamu, by zyskać doświadczenie i stać się świetnym trenerem. Poza tym jestem ambasadorem mundialu w Katarze.
Jaki jest twój cel jako szkoleniowca? Jaką drużynę chciałbyś poprowadzić?
Nie myślałem o tym jeszcze. Chciałbym trenować najlepsze kluby, ale najpierw trzeba wykonać odpowiednie kroki, by zrozumieć, jaka to praca. Nie zawsze dobrze jest się spieszyć, wiem to z doświadczenia piłkarskiego. Najważniejsze jest zrozumienie wszystkich aspektów gry. Ciężko pracuję też nad tym, by wiedzieć, jak zarządzać zawodnikami.
Xavi rozpoczął właśnie pracę w Barcelonie. Jak ją oceniasz?
Umacnia się jako trener najwyższego poziomu. Miał bardzo jasny pomysł na swoją karierę. Chciał zacząć w Katarze, mimo że wszyscy wiedzieli, że mógł iść do szkółki Barçy. Bardzo dobrze poradził sobie w Al-Sadd i zdobył wiele trofeów. To było interesujące dla jego rozwoju. Teraz jest w Barcelonie i też bardzo dobrze sobie radzi. Kiedy przyszedł, drużyna miała się dobrze, ale nie wygrywała dostatecznie wiele meczów i pojawiało się wiele problemów, także pod względem finansów i innych rzeczy w klubie. Później udało się przeprowadzić kilka transferów i wróciły zwycięstwa. Zespół zakończył sezon na drugim miejscu, to coś niesamowitego. Teraz zaczyna się drugi sezon i trzeba spróbować rywalizować z wielkimi trenerami takimi jak Ancelotti czy Pellegrini. Jako były gracz Barçy zawsze mam do niej sentyment. Gdy nie grała dobrze, cierpiałem, ale teraz wracamy do wygrywania, a tego chcemy. Chcemy, by Barça była jak najwyżej, rywalizowała o Ligę Mistrzów i zdobywała trofea.
Śledzisz grę Pedriego, Gaviego, Nico i spółki?
Jest wielu utalentowanych młodych graczy, Pedri jest jednym z najlepszych na świecie, ale nie tylko on. Przypomina mi mieszankę Xaviego i Iniesty. Widziałem go wielokrotnie, Xavi mu zaufał, to bardzo dobre dla tak młodych piłkarzy jak on. Zdobył nagrodę Golden Boy i Trofeo Kopa. Trzeba dalej stawiać na młodych, by drużyna się rozwijała. Podoba mi się też Éric García, którego znam z City. Miał trochę problemów, ale jemu również Xavi okazał zaufanie, to przyszłościowy gracz. W Barcelonie trzeba umieć radzić sobie z presją ze strony kibiców, na początku zawsze trzeba grać na najwyższym poziomie. Xavi robi dobrze, wspierając młodych. Messi odszedł, inni weterani również niedługo opuszczą klub, konieczne jest więc nowe pokolenie, które przejmie po nich drużynę. Bardzo ważne jest, by trener umiał przeprowadzić tę zmianę pokoleniową. W Barcelonie to niełatwe.
Wydaje się, że niedługo do Barcelony trafi twój rodak Kessie. To prawda, że do niego dzwoniłeś, by przekonać go do transferu?
To prawda, że dzwoniłem w trakcie negocjacji z Barçą… Skąd to wiesz? [śmiech] Byliśmy w kontakcie, wielokrotnie do mnie dzwonił, bo wiedział, że znam klub. Szczerze mówiąc, rozmawialiśmy przez wiele dni, bo on chciał wiedzieć o wszystkim, co tam zastanie. Milan zaoferował mu nowy kontrakt, a to też świetny klub, ale powiedziałem mu, by nie miał wątpliwości. Jeśli chciał odejść, to musiał do Barcelony. Opowiedziałem mu szczegółowo o wielu rzeczach. Od początku będzie musiał grać dobrze, mieć dobre nastawienie i maksymalnie się skupić. Barcelona to też piękne miasto, ale powiedziałem, by nie wychodził za często wieczorami, by uważał. [śmiech] Trzeba być skupiony na meczach, bo we wszystkich jest się ocenianym.
Co Kessie może dać grze Barcelony?
To silny fizycznie pomocnik. Uważam, że może jeszcze poprawić wiele aspektów gry. Jest bardzo dobry i jeśli okaże się mu zaufanie, które miał w Milanie, będzie świetnym transferem. Powiedziałem mu też, że powinien być przygotowany na dużą rywalizację, ponieważ będzie walczył o miejsce w wyjściowym składzie z 2-3 piłkarzami. Zdaje sobie z tego sprawę. Będę dla niego starszym bratem, on mnie słucha. Będzie w topowym klubie, otoczony przez wspaniałych piłkarzy. Cieszę się ze względu na niego i na Barçę.
Mundial, którego jesteś ambasadorem, będzie rozgrywany w nietypowym terminie. Myślisz, że wpłynie to na rozgrywki klubowe?
To może być problem dla klubów, ale pod względem fizycznym będzie to dobre dla piłkarzy. Normalnie sezon kończy się pod koniec maja, a gracze jadą na mundial z dużym zmęczeniem po całym roku gry. Chcą odpocząć i jechać na wakacje. Teraz będą w pełni formy fizycznej i będą mogli pokazać swój najlepszy poziom. Temat podróży też będzie inny, bo wszystkie stadiony są blisko siebie. To pomoże lepiej się regenerować.
Które reprezentacje są faworytami?
Trudno jest wskazać faworyta, jest wiele drużyn ze znakomitymi zawodnikami. Wygra ten zespół, który będzie miał graczy w najlepszej formie i najlepiej zaadaptuje się di klimatu. Czekam, by zobaczyć, co się wydarzy. Nie mogę się doczekać. Jako były piłkarz nieco zazdroszczę, ale jako ambasador bardzo się cieszę.
Komentarze (12)