Miralem Pjanić poleciał z drużyną na tournée po Stanach Zjednoczonych. Bośniak ma niewiele czasu, żeby przekonać do siebie Xaviego Hernándeza, który wciąż nie jest przekonany co do zasadności pozostawienia go w kadrze na sezon 2022/2023.
Bośniak dość nieoczekiwanie dostał szansę pokazania się na początku presezonu. Po powrocie z niezbyt udanego wypożyczenia do Beşiktaşu nikt nie przypuszczał, że Xavi będzie brał go pod uwagę, tymczasem hiszpański szkoleniowiec dał mu zagrać w drugiej połowie sparingu z Olotem. Pomocnik udał się także z zespołem do USA, gdzie Barcelona zagra w sumie cztery mecze. To ostatni moment, podczas którego Pjanić może udowodnić szkoleniowcowi swoją przydatność.
AS podkreśla, że Xavi wciąż ma wątpliwości wobec Bośniaka, ale do tej pory nie znalazł alternatywy dla Sergio Busquetsa. 34-latek grał bardzo dużo w zeszłym sezonie, a w listopadzie i grudniu najprawdopodobniej będzie kluczową postacią reprezentacji Hiszpanii, dlatego Xavi musi umiejętnie dysponować jego siłami. Hiszpan próbował ustawiać już na pozycji piwota Nico Gonzáleza, ale opcją jest także Pjanić.
Na korzyść Bośniaka przemawia fakt, że ciężko go będzie sprzedać lub nawet wypożyczyć. Wszystko przez jego pensję w wysokości ośmiu milionów euro. Podczas pobytu w Turcji Beşiktaş płacił zaledwie 2,75 miliona euro, a resztę i tak pokrywała Barcelona. Pomocnik zagrał tam w 20 meczach, zaliczył dwie asysty i ogólnie nie pokazał nic niezwykłego.
Przed Pjaniciem mecze z Interem Miami, Juventusem, Realem Madryt i New York Red Bull. Będą to decydujące egzaminy dla piłkarza, który kosztował aż 60 milionów euro i okazał się bardzo dużym rozczarowaniem.
Komentarze (26)