Barcelona rozgromiła Inter Miami 6:0, a w meczu wzięło udział w sumie aż 24 zawodników. Pozwala to wyciągnąć pierwsze wnioski dotyczące potencjalnych numerów na koszulkach w rozpoczynającym się niedługo sezonie.
Klub nie potwierdził jeszcze oficjalnie numerów, więc na razie mowa jedynie o przewidywaniach Mundo Deportivo. Wydaje się jednak, że większość z nich może być bliska prawdy. Raphinha i Christensen grali wczoraj w nocy z numerami, które w poprzednim sezonie miały swoich właścicieli. Brazylijczyk założył „22” Oscara Minguezy, a Duńczyk „15” Clementa Lengleta. Obaj obrońcy mogą jednak opuścić Camp Nou tego lata.
W starciu z Olotem Franck Kessie zagrał z numerem 5, ale w Miami odzyskał go Busquets, a nowy piłkarz Barçy „przejął” numer 19 po kontuzjowanym Ferranie Torresie. Możliwe, że napastnik w przyszłości będzie grał z „11”, która wcześniej należała do Adamy Traoré.
Kolejnym graczem, który zmieni swój numer, jest Aubameyang. Już w meczu z Olotem napastnik grał z „17” po Luuku de Jongu. Gavi pozostaje na razie z numerem 30, ponieważ formalnie nie przedłużył jeszcze umowy. Z kolei Iñaki Peña przejął „13” po Neto, który także typowany jest do odejścia.
Co ciekawe, w pojedynku z Interem żaden zawodnik nie przywdział numeru 6, który do tej pory należał do Riquiego Puiga i który zobaczyliśmy na plecach Miralema Pjanicia w Olocie. Wolne pozostały też numery 12 i 16, odpowiednio Braithwaite’a i Pedriego, oraz 3 i 11. Z „trójką” niemal na pewno pozostanie Gerard Piqué.
Niewiadomą pozostaje, z jakim numerem na plecach zobaczymy w przyszłym sezonie Roberta Lewandowskiego. „9” jest własnością Memphisa Depaya i jeśli Holender nie zmieni klubu ani nie odstąpi numeru, trzeba będzie znaleźć dla Polaka inną opcję, a tych nie ma wiele.
Komentarze (23)