Pablo Torre przybył do Barcelony z dużym wyzwaniem walki o miejsce w pierwszym zespole. Nie może być to łatwe zadanie zważywszy na przeskok między Primera RFEF i poziomem LaLigi, nawet jeśli jest się najlepszym piłkarzem tych pierwszych rozgrywek. Wielu młodych zawodników rezerw Blaugrany może o tym zaświadczyć, ponieważ błyszczało na trzecim szczeblu zmagań, a potem mieli trudności z przełożeniem potencjału na najwyższy poziom. Dodatkową trudnością jest to, że Torre znalazł się w zupełnie nowym otoczeniu i ma dużą konkurencję.
Mimo to były gwiazdor Racingu Santander walczy o swoje miejsce podczas amerykańskiego tournée. Jak do tej pory wydaje się, że Torre dobrze radził sobie z presją. Bez kompleksów wszedł do zespołu i potrafił na tym poziomie utrzymać swoją wydajność. Nie dane mu było zagrać w El Clásico, ale wystąpił od pierwszej minuty już w starciu z Olotem, gdzie pokazał się z dobrej strony, a także wchodził z ławki w konfrontacjach z Interem Miami i Juventusem. Xavi cały czas analizuje jego postawę, a pierwsze wnioski są dobre. „Wszystkich nas zaskakuje tym, jak się zaadaptował, jak rozumie naszą grę. Bardzo dobrze współpracuje i ma dobrze ułożoną nogę” – powiedział trener kilka dni temu.
Marca podaje, że Torre jest też dobrze oceniany w szatni. Na początku oczywiście zaprzyjaźnił się z najmłodszymi zawodnikami, zwłaszcza że Alejandro Balde czy Iliasa Akhomacha znał już z młodzieżowej reprezentacji. Dzięki udziałowi w tournée mógł też lepiej poznać weteranów. Na razie plan jest taki, że będzie trenował z pierwszą drużyną, ale zostanie zarejestrowany w rezerwach, aby w razie czego móc nadrobić rytm meczowy. Konkurencja będzie bowiem bardzo duża. Oprócz Sergio Busquetsa, Gaviego, Pedriego i Francka Kessiego, w klubie nadal są Nico González i Frenkie de Jong, a i Miralem Pjanić zdaje się zyskiwać podczas presezonu w oczach Xaviego. Torre nie ma jednak wyboru i musi stopniowo umacniać swoją pozycję, wykorzystując nadarzające się okazje.
Komentarze (6)