Joan Laporta jeszcze w trakcie amerykańskiego tournée udzielił kilku wypowiedzi dziennikowi New York Times, w których wypowiedział się na temat bieżących kwestii związanych z klubem.
Prezydent Barcelony przede wszystkim odniósł się do sprzedaży klubowych aktywów. – Nie jestem hazardzistą, podejmuję wkalkulowane ryzyko. To była decyzja, której, szczerze mówiąc, nie chciałem podjąć. Taki był jednak wymóg.
Laporta uważa, że inwestycje sportowe pomogą w odbudowie klubu, podobnie jak to miało miejsce za jego pierwszej kadencji. Przyznał, że pozyskanie Lewandowskiego ma być częścią „zwrotnego cyklu” w Barcelonie. – Za moich czasów stawialiśmy sobie bardzo wysokie wymagania i odnieśliśmy sukces. Kibice Barcelony na całym świecie, około 400 milionów, wymagają pewnego poziomu sukcesów – powiedział, podsumowując potem, że „wygrana jest uniwersalną ludzką motywacją”.
Prezydent potwierdził chęć sprowadzenia Leo Messiego z powrotem do Barcelony, choć nie wyjaśnił, w jakiej roli, i nie przedstawił żadnych szczegółów. – Czuję, że mam jako prezydent moralny dług wobec niego, aby dać mu najlepszy moment w jego karierze lub lepszy moment na koniec jego kariery.
Laporta zadeklarował też swoją miłość do Frenkiego de Jonga i przyznał, że zawodnik nie jest na sprzedaż, ale dodał, że Holender „musi pomóc klubowi” poprzez obniżkę swojej pensji. Na pytanie o wywieranie presji na pomocniku, na co zwróciły już uwagę związki zawodowe piłkarzy, prezydent odparł jasno: „Frenkie ma kontrakt, a my przestrzegamy umów”.
Komentarze (6)