Prezes Bayernu Monachium Herbert Heiner udzielił wywiadu dziennikowi Sport z okazji wtorkowego meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Barceloną a Bawarczykami na Allianz Arenie. Heiner ocenił budowę nowego zespołu Dumy Katalonii, wyraził nadzieję, że kibice Bayernu dobrze przyjmą z powrotem Roberta Lewandowskiego oraz podzielił się swoimi oczekiwaniami co do meczu.
Sport: Proszę wybaczyć ignorancję… Jak zorganizowany jest Bayern?
Herbert Heiner: Wyłączyliśmy z normalnej działalności klubu profesjonalną drużynę piłkarską. Dzięki temu Bayern może skupić się na piłce nożnej. Sprzedaliśmy też 25% naszych udziałów trzem zewnętrznym partnerom: Adidasowi, Audi i Allianz. 75% akcji pozostaje w posiadaniu klubu. Kiedy narodził się pomysł budowy Allianz Areny, rządzący klubem Uli Hoeness i Rummenigge potrzebowali pieniędzy i sprzedali 25% udziałów tym firmom, które są jednocześnie sponsorami. Pracujemy w taki sposób i jesteśmy zadowoleni, tym bardziej, że odnosimy sukcesy nie tylko sportowe, ale jesteśmy też w bardzo dobrej sytuacji finansowej.
Nie boisz się, że właścicielem Bayernu może stać się chiński, arabski lub rosyjski binesmen?
Nie, ponieważ nasz statut jasno określa, że do 70% klubu musi w nim pozostać. Jeśli właściciel ma 100% udziałów, to zawsze będzie decydował o tym, co robić. Jeśli masz właściciela, to on decyduje, co dobre, a co złe.
Czy ten model może pojawić się w Barcelonie?
Nie chcę mówić o innych klubach, bo nie znam okoliczności, ale trzeba wiedzieć, że w Niemczech mamy zasadę 50+1, która mówi, że klub ma obowiązek zachować właśnie taki procent udziałów.
Czy prezes klubu musi lubić piłkę nożną, czy lepiej, by był dobrym menedżerem?
Myślę, że prezes musi mieć pasję do piłki nożnej. Pracujemy dla kibiców, dla naszych 290 tysięcy socios i sympatyków, którzy codziennie przychodzą na stadion. Dziś na stadionie (Bayern – Stuttgart) będzie 75 tysięcy kibiców. Robimy to dla nich. Jeśli prezes nie ma zamiłowania do piłki nożnej, to chyba by się nie udało. Oczywiście trzeba umieć prowadzić klub, ale nie może zabraknąć pasji do piłki nożnej?
Tak jak Laporta?
Tak jest. We wtorek spotkamy się znów na obiedzie. Znam go od 20 lat.
Utrzymywaliście kontakt?
Tak, spotykaliśmy się na różnych meczach, na kongresach UEFA i FIFA. Uczestniczyłem we wszystkich tych kongresach jako dyrektor generalny Adidasa. Spotkaliśmy się kilka razy, lubimy się.
Jako prezes Adidasa musiałeś negocjować z Florentino Pérezem.
Tak, jest bardzo silnym negocjatorem.
Mówiąc o Laporcie i Florentino, co sądzisz o Superlidze?
We wszystkim, co robisz, zawsze musisz stawiać w centrum interes kibiców, a reakcja fanów powiedziała wszystko. Muszę powiedzieć, że lubię Ligę Mistrzów, ponieważ jest to fantastyczny turniej, w którym rywalizują najlepsze kluby. Zawsze jest Real Madryt, Barcelona, Bayern, City, Liverpool i tak dalej…
Cóż, Barça ostatnio…
Barça wraca. Ma świetny zespół już teraz. To tak wielki klub!
Czy jako osoba postronna rozumiesz, jak można wydać tyle pieniędzy, gdy jest tyle problemów finansowych?
Nie chcę tego komentować, bo nie znam zbyt dobrze sytuacji finansowej.
Czego się spodziewasz po wtorkowym meczu? Jak twoim zdaniem Lewandowski zostanie przyjęty na Allianz Arenie?
Mam nadzieję i to moje wielkie życzenie, że kibice będą mili dla Roberta, że zostanie przyjęty przyjaźnie, bo grał u nas przez osiem lat, strzelił wiele goli i rozstrzygnął mnóstwo meczów. Wygraliśmy wszystkie wielkie puchary. W końcu każdy dostał to czego chciał: Robert mógł odejść do Barcelony – Barcelona jest szczęśliwa, bo ma Lewandowskiego, a my mamy pieniądze na inwestycje w naszą przyszłość. Każdy powinien czuć się komfortowo i mam nadzieję, że nasi kibice dobrze go przywitają.
To normalne, że ludzie są zdenerwowani…
To już przeszłość.
Było tak, jakby odszedł od swojej żony?
Między Robertem a Bayernem wszystko jest w porządku, rozmawialiśmy i wszystko jest dobrze. Czekamy z niecierpliwością.
Podobnie jak mecz między Barçą i Realem spotkanie Barçy z Bayernem jest jednym z wielkich europejskich klasyków. Co Monachijczycy myślą o Barcelonie?
Mamy wielki szacunek do Barçy. Osobiście uważam, że hiszpański futbol jest wzorem do naśladowania: reprezentacja wygrywa, Real Madryt wygrywa, Barça wygrywa… My również na tym skorzystaliśmy: mieliśmy Pepa Guardiolę jako trenera. Barça miała wspaniałych zawodników: Xavi, Iniesta, Piqué, Busquets, Messi… klub jest tak wielki, że w przyszłości nadal będzie wyznaczał standardy.
Mówimy o Guardioli, ale był też Van Gaal, a także zawodnicy tacy jak Thiago Alcântara… Bayern i Barcelona mają więcej podobieństw czy różnic?
Barça jest wielkim klubem, który należy do socios. My jesteśmy wielkim klubem, który należy w większości do socios. Rywalizujemy również w koszykówce. Podoba nam się sposób w jaki gra Barca. Bardzo podobał nam się sposób, w jaki wygrywała Barça Guardioli, a także sposób, w jaki my wygrywaliśmy, gdy on do nas przyszedł. Mamy dobre relacje z zarządem klubu i bardzo cenimy ich typ zawodników. Mamy ze sobą wiele wspólnego.
Teraz oba kluby przeżywają jednak różne momenty. Barça jest w budowie. Czy myślisz, że może dojść do powtórki tego, co wydarzyło się w Lizbonie lub w zeszłym sezonie.
Nie sądzę, żeby to się powtórzyło. Wtedy, w 2020 roku złapaliśmy Barcelonę, będąc w dobrym momencie. Byliśmy w zniewalającej formie, wszystko szło bardzo dobrze. Barça jest jednak w tym roku znacznie silniejsza niż dwa lata temu. Spodziewam się wyrównanego meczu. Oczywiście oczekuję zwycięstwa, ale spodziewam się trudnego meczu.
Które drużyny są faworytami do zwycięstwa w Lidze Mistrzów?
Zawsze trzeba liczyć się z Realem Madryt, a następnie jak zwykle: Manchester City, Liverpool, PSG i Bayern. Również Barca, która znów zbudowała bardzo ciekawy zespół. Zawsze trzeba mieć ją na uwadze.
Komentarze (21)