Quique Setien udzielił ostatniej nocy kilku wywiadów dla hiszpańskich mediów, w których opowiedział o czasie spędzonym w Barcelonie, swoim odejściu z klubu czy pracy z Leo Messim.
Wprowadzanie zmian w Barcelonie: Przychodzisz do nowego miejsca, które funkcjonuje dobrze, i absurdem byłoby staranie się o zmianę wielu rzeczy. Wiesz, że nawet ci, którzy byli tam wcześniej, też nic nie zmienili, dostosowali się i wygrywali. Chciałem jednak zmienić niektóre rzeczy, ponieważ były pewne nawyki, których nigdy wcześniej nie widziałem, ale było to trudne. Utrwaliło się to od wielu lat i nie można tego zmienić. Jeśli widzisz, że są rzeczy, których nie możesz zmienić, to prawda, że powinieneś odejść, ale z drugiej strony to jest jedyna szansa w życiu na trenowanie drużyny, o której marzyłeś. I odejść tylnymi drzwiami tak jak zrobił to Camacho… Był taki moment, w którym się nad tym zastanawiałem, ale szybko przezwyciężyłem takie myśli. Zostają takie urazy, ale to wszystko. To doświadczenie minęło i będę się na nim uczyć. Przeżyłbym to ponownie bez żadnych wątpliwości. Mam nadzieję, że będę mógł skorygować kwestie, których nie zrobiłem dobrze, aby w przyszłości zrobić to lepiej.
Messi: Nie warto mówić o Messim. Wszyscy powinni zapamiętać Messiego, który był stałą atrakcją przez 14 lat, i tak chcę go pamiętać. Nie potrafię ocenić, czy mnie rozczarował. Są rzeczy, które ci się podobają, a inne nie i trzeba z nimi walczyć. Jeśli na dodatek strzela trzy gole w każdym meczu, nie możesz nic powiedzieć. Zawsze znajdzie się piłkarz, który kosztuje cię trochę więcej i akceptuje się go takim, jakim jest.
Odejście: Nie podobało mi się to, ale też nie pozostawiło we mnie traumy. Nie zabrałem też ze sobą żadnego rozczarowania. Niektórzy piłkarze Barcelony pogratulowali mi zatrudnienia w Villarrealu.
Odszkodowanie: Barcelona wciąż jest mi winna pieniądze, ale już im powiedziałem, że daję im tyle czasu, ile potrzebują. To normalne. Patrzę na klub, który naprawdę cenię. Wtedy osoby, z którymi miałem do czynienia, pozostawiały lepsze lub gorsze wspomnienia. To normalne, że woleli sprowadzić chłopaka z Santander Pablo Torre, który da im dużo radości, i wzmocnić ekipę jak tylko się da. Dałem im trzy lata, żeby mi zapłacili, i to robią.
Kryzys Barcelony: Nie zaskakuje mnie sytuacja Barçy, spodziewałem się tego. Barcelona na pewno wyjdzie z tej sytuacji prędzej czy później. Wymaga to jednak czasu. Kwestie finansowe też mają swój wpływ.
Villarreal: Nie byłem do końca przekonany, czy dadzą mi szansę gdzieś, gdzie mógłbym pasować. To była cudowna niespodzianka. Villarreal miał trenera, który radził sobie świetnie i nic nie wskazywało, że to mogło się wydarzyć. Miałem oferty z zewnątrz, ale nie przyciągały mnie za bardzo. Mogłem odejść do Stanów Zjednoczonych, co było pociągające, ale pojawiła się ta niespodzianka i telefon z Villarrealu. Nie mógłbym znaleźć lepszego miejsca na rozwijanie moich pomysłów.
Komentarze (21)