Gavi otrzymał kolejną indywidualną nagrodę, tym razem jest to nagroda Golden Boy od dziennika Tuttosport, który z tej okazji przeprowadził wywiad z 18-letnim pomoncikiem. Wychowanek Barçy opowiedział zarówno o nagrodzie, jak i o zespole Barçy czy swoich początkach.
Tuttosport: Pablo, jak się czujesz po otrzymaniu nagrody Golden Boy 2022?
Gavi: To wielka duma otrzymać tę prestiżową nagrodę, którą zdobyli inni wielcy zawodnicy. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy pomogli mi ją wygrać, moim kolegom z drużyny, moim trenerom, a zwłaszcza mojej rodzinie.
Jakie to uczucie być mianowanym najlepszym zawodnikiem U-21 w Europie, a raczej na świecie?
To dodatkowa motywacja, by dalej robić to, co robię z Barçą i reprezentacją Hiszpanii, ale wciąż jestem taki sam jak wcześniej, wciąż mam przed sobą długą drogę.
12 miesięcy wcześniej tę samą nagrodę odebrał twój kolega Pedri...
Tak, mamy w Barcelonie wspaniałą generację młodych zawodników i nagroda Golden Boy dla Pedriego jest tego dowodem. Jest spektakularnym graczem i jeszcze bardziej spektakularnym człowiekiem. Jest wspaniałym przyjacielem, który zawsze pomaga mi we wszystkim, w czym tylko może.
To już 20. edycja plebiscytu Golden Boy. Nie licząc Pedriego, trzeba cofnąć się do 2005 roku, by zobaczyć innego gracza Barcelony zdobywającego to trofeum: niejakiego Leo Messiego.
To są wielkie słowa, zbyt wielkie. Messi jest najlepszym piłkarzem w historii i nawet dziś udowadnia to mecz po meczu. Kiedy zdobył tę nagrodę, ja miałem niewiele więcej niż rok.
Messi opuścił Barçę w zeszłym roku, kiedy ty nie byłeś jeszcze częścią pierwszej drużyny...
Niestety nie miałem szczęścia, żeby z nim zagrać. To pozostanie moją bolączką. Byłbym zachwycony, gdybym mógł być z nim na boisku. W każdym razie Leo jest i pozostaje dla mnie wielkim punktem odniesienia.
Kto jako pierwszy powiedział Ci, że wygrałeś nagrodę Golden Boy?
Moi rodzice.
Jak odebrała to twoja rodzina?
Byli bardzo szczęśliwi i zachwyceni, to była wielka radość dla całej mojej rodziny. To nagroda za trud, kiedy przez wiele lat żyliśmy osobno, ja z dala od nich, z dala od domu.
Czy otrzymałeś kiedyś jakiś komplement, który szczególnie Cię poruszył, niekoniecznie od osoby ze świata piłki nożnej?
Każdy jest dla mnie ważny, zwłaszcza gratulacje od kolegów z Barcelony i reprezentacji Hiszpanii, nie zapominając o tych od przyjaciół.
Osobą, która sprawiła, że w zeszłym roku zadebiutowałeś w pierwszym zespole był były trener Blaugrany Ronald Koeman...
Oczywiście. Zawsze będę wdzięczny za to, czego mnie nauczył.
Opowiedz nam trochę o swoim dzieciństwie i błyskawicznej karierze.
Po pierwszych kopnięciach piłki w mojej okolicy w klubie La Liara Balompié i po dwóch latach w szkółce Realu Betisu, przeniosłem się do Barcelony. Byłem zachwycony grą w piłkę nożną, ale miałem tylko jedenaście lat, byłem dzieckiem i w sumie szczerze mówiąc trochę się obawiałem, bo tak naprawdę nie wiedziałem, co mnie czeka w Katalonii. Ale rodzice mnie uspokoili. Oboje towarzyszyli mi w Barcelonie i początkowo mieszkaliśmy w mieszkaniu przy Las Ramblas.
Twoi idole z dzieciństwa to...
Obaj zaczynają się na literę 'I' i obaj są pomocnikami: Iniesta i Isco.
Nazywasz się w trochę Brazylijskim stylu - "Gavi". Czy pochodzi to od twojego nazwiska "Gavira"?
W drużynie infantilu było nas dwóch o imieniu Pablo. Dlatego, aby uniknąć nieporozumień, trener zdecydował się nazywać mnie Gavi.
Pochodzisz z tego samego andaluzyjskiego miasta, liczącego niespełna 40 tysięcy mieszkańców, w którym urodzili się dwaj inni słynni hiszpańscy piłkarze: obrońca Jesús Navas i pomocnik Fabián Ruiz. Czy w Los Palacios y Villafranca jest jakieś specjalne powietrze?
Wydaje się, że tak. Zarówno Jesús, jak i Fabián to świetni zawodnicy i lustra, w których mogę się przeglądać ze względu na ich kariery sportowe, ale także jako ludzie. Navas jest mistrzem świata z reprezentacją Hiszpanii: chciałbym, żebyśmy z Fabiánem też nimi zostali!
Nieżyjący już José Antonio Reyes również urodził się kilkanaście kilometrów dalej, w Utrerze. Czy znałeś go osobiście?
Nie, nie miałem takiego szczęścia, ale kiedy wszyscy mówią o kimś dobrze, łatwo można sobie wyobrazić, jakim był wielkim człowiekiem.
Ci, którzy cię dobrze znają, począwszy od twojego agenta Ivána De la Peña, kończąc na twoim trenerze Xavim, mówią, że grasz jak weteran, mimo że wciąż jesteś nastolatkiem: czy kiedykolwiek czułeś presję w przeddzień ważnego meczu?
Oczywiście. Pierwszy raz poczułem to uczucie na San Siro w przeddzień meczu z Włochami w półfinale Ligi Narodów. Byłem bardzo zdenerwowany i nogi mi się trzęsły. Ale kiedy mecz się zaczął i dotknąłem piłki po raz pierwszy, poczułem się komfortowo, na luzie.
Barça nie zakwalifikowała się do 1/8 finału Ligi Mistrzów już sezon rok z rzędu. Dlaczego?
Jest wiele czynników i jak powiedział trener, ta Liga Mistrzów była dla nas bardzo okrutna. Mimo to wyniki są jednak dla wszystkich widoczne i nie zasłużyliśmy na zakwalifikowanie się do 1/8. Teraz musimy dać z siebie wszystko w Lidze Europy, ponieważ w Barcelonie zawsze wymaga się, by grać tak, aby wygrać wszystkie tytuły, o które rywalizuje drużyna.
Na koniec, jakie jest Twoje osobiste marzenie związane z Mistrzostwami Świata w Katarze, które rozpoczną się za nieco ponad dwa tygodnie?
Aby zostać mistrzem świata, oczywiście! Myślę, że nasza grupa jest bardzo dobra, z dużą jakością. Mamy do siebie dużo zaufania. Przede wszystkim chciałbym znaleźć się na ostatecznej liście powołań trenera Luisa Enrique, bo konkurencja jest spora. Nawet gra w pierwszym Mundialu byłaby dla mnie marzeniem.
Komentarze (6)