Z Gwinei Bissau do Kataru - historia Ansu Fatiego

Bartosz Pluciński

23 listopada 2022, 12:30

ESPN

1 komentarz

Fot. Getty Images

  • Anssumane Fati, lepiej znany jako Ansu, w Halloween skończył dopiero 20 lat, a mimo to doświadczył już więcej wzlotów i upadków niż wielu piłkarzy w ciągu całej swojej kariery.
  • Napastnik w wieku sześciu lat wyjechał z Gwinei Bissau do Sewilli, 4 lata później opuścił rodziców i przeniósł się do Barcelony, mając 13 lat złamał nogę w dwóch miejscach, a w wieku 16 lat zadebiutował w pierwszej drużynie FC Barcelony.
  • Na mundialu w Katarze piłkarz będzie chciał udowodnić, że Luis Enrique miał rację powołując go do kadry Hiszpanii.

Ansu urodził się w 2002 roku jako jeden z sześciorga rodzeństwa w Bissau, stolicy Gwinei Bissau, która do 1974 r. była portugalską kolonią. Położony na zachodnim wybrzeżu Afryki kraj jest jednym z najmniejszych na kontynencie, zarówno pod względem liczby ludności, jak i powierzchni. Prawie 70% z 1,9 miliona jego mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa, a 25% cierpi na chroniczne niedożywienie. Gwinejczycy są też zwariowani na punkcie piłki nożnej, podobnie jak państwa, z którymi sąsiadują.

Podczas gdy Ansu jako dziecko grał w każdym możliwym miejscu i czasie w piłkę nożną, jego ojciec, Bori, pracował w Europie. Przez pewien czas występował w niższej lidze w Portugalii, ale nigdy nie zamierzał utrzymywać się z futbolu. W końcu znalazł zatrudnienie w małym hiszpańskim mieście Herrera i w 2008 roku, po uzyskaniu niezbędnych dokumentów, sprowadził tam resztę swojej rodziny. Z powodu pracy poza domem, Bori nie był świadomy talentu Ansu. Mieszkańcy Herrery wkrótce jednak go odkryli. José Luis Pérez Mena, dyrektor Escuela de Futbol Peloteros, dowiedział się od znajomych o młodym chłopaku, który gra w miejscowej hali sportowej. Znał już Boriego, więc kiedy dowiedział się, że to Ansu, szybko zaprosił go do swojej szkółki piłkarskiej. W rozmowie z ESPN Pérez Mena stwierdził: "Ansu nie miał własnej piłki w Gwinei Bissau. Byli biedną rodziną. Przyjechali do Hiszpanii tak naprawdę bez niczego. Kupiliśmy mu buty i jakąś koszulkę; kiedy zobaczyliśmy, że gra, to było coś zupełnie niebywałego. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. To była ogromna niespodzianka. Musiał grać z dziećmi o trzy lata starszymi, ponieważ te, które były w jego wieku, nie mogły z nim rywalizować. Pamiętam jak w jednym turnieju zagrał pierwszy mecz i powiedział mi, że nie będzie już grał, bo to nie było dla niego wyzwanie. Między nim a innymi była tak duża różnica, że się tym znudził".

Niektórzy początkowo myśleli, że Braima, cztery lata starszy brat Ansu, jest lepszym graczem. Co ciekawe to właśnie po Braimę Barça zgłosiła się najpierw, ostatecznie pozyskując obu. Pérez Mena nigdy nie miał takich wątpliwości: "Braima był bardzo dobry, ale był w większym stopniu graczem zespołowym. Dobrze sobie radził, ale w Barçy B trafił na sufit i nie poszedł wyżej. Był dobrym graczem, zdyscyplinowanym, ale Ansu był zupełnie inny. Jestem w futbolu od 50 lat i nigdy nie widziałem czegoś takiego. Nigdy w życiu nie widziałem kogoś takiego jak Ansu". Dyrektor szkółki opisuje go jako "bezczelnego, ale dobrego dzieciaka", który dbał o kolegów z drużyny i był wyraźnie świadomy swoich możliwości. Podczas pewnego turnieju w Madrycie (ostatniego z Fatim jako członkiem Escuela de Futbol Peloteros) drużyna, do której przypisano Ansu, była jedną z najgorszych w zawodach. Młody zawodnik zapytał Péreza Menę, czy pozwoliłby im wygrać chociaż jeden mecz. "Powiedziałem mu, że nie", śmieje się dyrektor. "Ostatecznie nie strzelił gola i zremisowaliśmy mecz. Potem musieliśmy grać z Atlético, Getafe, Rayo, a on powiedział mi 'Naprawię to...' i naprawił. Zdobył co najmniej cztery bramki w każdym meczu, zostaliśmy mistrzami, a jego uznano najlepszym zawodnikiem turnieju i najlepszym strzelcem. Potem odszedł do Barcelony".

Po czterech latach spędzonych w Herrerze, Ansu przeniósł się do Barcelony, zostawiając swoich rodziców krótko przed ukończeniem 11 lat. Wcześniej przez krótki czas grał też dla Sevilli. Różne drużyny regularnie obserwowały zawodnika, gdy rozeszła się wieść o jego wyczynach w Escuela de Futbol Peloteros, ale Barça miała sojusznika w Pérezie Menie.

"To było szaleństwo", wspomina. "Real, Barcelona, Villarreal, Espanyol, Almería, Saragossa i mnóstwo innych drużyn pytało o niego. Chcieliśmy, żeby trafił do Barçy, ponieważ wiedzieliśmy, że La Masia będzie najlepsza dla jego rozwoju. Właśnie to doradziliśmy Boriemu, rozmawialiśmy także z Albertem Puigiem, ówczesnym koordynatorem w akademii Barcelony, a oni wzięli obu braci, najpierw Braimę, a potem Ansu".

Ansu miał za towarzystwo tylko Braimę, dopóki jego mama, Lurdes, i reszta rodzeństwa nie podążyli za nim mniej więcej rok później. Jego tata przeprowadził się na stałe do Barcelony w 2018 roku. Anssumane szybko nawiązał przyjacielskie relacje m.in. z takimi zawodnikami jak Takefusa Kubo i Eric García.

"Tęsknił za rodziną, ale dobrze się zadomowił w La Masii", stwierdził jego pierwszy trener w Barçy, Dani Horcas. "W jego pierwszym roku tutaj wygraliśmy wszystko, poza jednym meczem, który zremisowaliśmy z Espanyolem. Wygraliśmy wszystko: ligę i każdy turniej, w którym graliśmy. Wszystko. To było futbol siedmioosobowy i Ansu był jednym z dwóch pomocników. Take Kubo był przed nim i mieli niesamowite zgranie".

"Trenował naprawdę dobrze, ponieważ jest tak konkurencyjnym graczem, ale musieliśmy go czasem powstrzymywać" - uśmiecha się Horcas. "Nie lubił przegrywać. Chciał wygrać każdą mini-grę na treningu, każde ćwiczenie z podaniami, gry pozycyjne... wszystko."

Podróż Ansu przez La Masię została jednak zatrzymana w 2015 roku, gdy złamał nogę w dwóch miejscach w derbach przeciwko Espanyolowi. Był wyłączony z akcji przez prawie rok. Horcas mówi, że kontuzja mocno go dotknęła, ale jeśli wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, to być może ten czas na początku kariery przygotował go na trudy, które miały nadejść później. Możesz mieć niesamowity talent, ale często potrzebujesz także trochę szczęścia, aby dostać się na szczyt. Albo przynajmniej, żeby znaleźć się na szczycie tak szybko, jak zrobił to Ansu.

Jakiś czas później Hiszpan rozpoczął swoją seniorską karierę. Miał 16 lat i 304 dni, kiedy zdobył swoją pierwszą bramkę przeciwko Osasunie. W swoim pierwszym występie w pierwszym składzie w barwach Barçy strzelił i asystował w ciągu siedmiu minut meczu z Valencią. Następnie zadebiutował w Lidze Mistrzów oraz został najmłodszym strzelcem w historii tych rozgrywek, kiedy to w wieku 17 lat i 40 dni trafił do siatki w meczu z Interem Mediolan. Debiut w Hiszpanii nastąpił rok później, jeszcze przed jego 18. urodzinami. Pierwszy gol Fatiego w reprezentacji padł już w drugim meczu - z Ukrainą.

Niedługo po swoim debiucie Ansu podarował szkółce piłkarskiej Peloteros 300 piłek, a na początku tego roku przekazał jej członkom 25 biletów na mecz Barça-Sevilla. Pérez Mena pozostaje w regularnym kontakcie z rodziną Fatich i został zaproszony na mecz z Interem w Mediolanie w zeszłym miesiącu. Mężczyzna stwierdził niedawno, że: "Ansu nie zapomina o swoich ludziach ani pochodzeniu i zawsze ma wiele sympatii dla wszystkich. W pewnym sensie myślę, że jest bardziej przygotowany na wszystko niż Bori. To niesamowite, jak dobrze jest przygotowany do życia. Uważam, że wiele z tego zawdzięcza La Masii, ale także swoim doświadczeniom, przybyciu z Gwinei Bissau do innego kraju, a następnie pozostawieniu rodziny dla Barcelony. To wszystko, plus kontuzje, uczyniło go bardzo silnym".

Obecnie Ansu Fati wraca do pełni formy po skomplikowanych kontuzjach, które uniemożliwiły mu regularną grę przez około 1,5 roku. Klubowy trener Xavi Hernández ostrożnie zarządza jego minutami na boisku. Piłkarz rozpoczął w tym sezonie od pierwszej minuty jedynie pięć spotkań we wszystkich rozgrywkach, pojawiając się na boisku z ławki w piętnastu meczach. Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii Luis Enrique miał wystarczająco dużo wątpliwości co do dyspozycji Ansu, aby nie powołać go na październikowe zgrupowanie. Ostatecznie, rzutem na taśmę, napastnik znalazł się w kadrze na rozpoczęty kilka dni temu mundial, na którym może ponownie pokazać światu swój talent.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze