Koncert w pierwszej połowie daje Brazylii awans do ćwierćfinału! [WIDEO]

Mateusz Doniec

5 grudnia 2022, 22:00

4 komentarze

Fot. Getty Images

Reprezentacja Brazylii pokonała pewnie i efektownie Koreę Południową 4:1 w 1/8 finału mistrzostw świata. Raphinha rozegrał całe spotkanie, notując asystę przy trafieniu na 1:0. W ćwierćfinale mundialu Canarinhos zmierzą się z Chorwacją.

Siedem minut zajęło Brazylii dobranie się do drużyny Korei. Najpierw Raphinha popisał się bardzo ładnym dryblingiem i przy odrobinie szczęścia przedostał się w pole karne Korei. Zagrał do środka, a tam piłka minęła wszystkich i trafiła do nieobstawionego Viníciusa. Zawodnik Realu Madryt spokojnie przyjął piłkę i precyzyjnie umieścił ją w siatce. To jednak było dla Brazylii za mało

Już w 11. minucie w niezbyt groźnej sytuacji obrońca Korei faulował w polu karnym Richarlisona, chcąc wykopać piłkę. Do rzutu karnego zgłosił się Neymar. Napastnik PSG powoli drobił kroki do piłki, ale perfekcyjnie wyczekał bramkarza i praktycznie „podał” piłkę do bramki. W 12. minucie było już zatem 2:0. Koreańczycy nie zamierzali się jednak poddawać. W 17. minucie znakomitym strzałem z dystansu popisał się Hee-Chan Hwang, ale jeszcze lepiej interweniował Ederson.

W 29. minucie Brazylijczycy już jednak zamknęli właściwie mecz po genialnej akcji wykończonej przez Richarlisona. Napastnik Tottenhamu najpierw efektowanie skontrolował piłkę głową, odwrócił się i zagrał do Marquinhosa. Ten do Thiago Silvy, który z pierwszej piłki podał idealnie w tempo do wbiegającego Richarlisona. 25-latek dopełnił tylko formalności, pakując piłkę do siatki w sytuacji sam na sam z bramkarzem.

To jednak nie podłamało Koreańczyków, którzy postawili sobie za punkt honoru strzelenie gola Brazylijczykom. Blisko tego był 31. minucie Hee-Chan Hwang, który najpierw z łatwością minął Edera Militão, ale z ostrego kąta nie miał szans pokonać Alissona. Lecz Brazylijczykom nie było mało. W 36. minucie kontrę wyprowadził Richarlison. Podał do Neymara, a ten na lewe skrzydło do Viníciusa. 22-latek podciął piłkę delikatnie nad obroną do wbiegającego w szesnastkę Paquety, który z pierwszej piłki trafił spokojnie do siatki. W końcówce pierwszej części dobrą szansę po podaniu Raphinhi znów miał Paqueta, ale tym razem górą był Seung-gyu Kim. Chwilę później swoją szansę miał Raphinha po podaniu Vinicniusa, ale zamiast głową próbował strzelać nogą, co się nie powiodło. Kilka minut później przez kilkadziesiąt metrów biegł w kierunku bramki Richarlison, a po kilku sekundach znalazł się sam na sam z bramkarzem, który tym razem poradził sobie z jego strzałem. Po tej akcji sędzia zakończył pierwszą połowę, w której Brazylia dała prawdziwy koncert, grając efektownie i strzelając aż cztery gole. Warto mimo wszystko docenić jednak Koreańczyków, którzy się nie poddawali i walczyli o swojego gola, budując spokojnie akcje.

Zaraz na samym początku drugiej połowy Heung-min Son wygrał pojedynek z Marquinhosem i znalazł się w świetnej sytuacji w polu karnym, lecz jego strzał odbił Alisson. W 54. minucie bardzo blisko swojego pierwszego gola w tym meczu był Raphinha. Skrzydłowy Barcelony rozegrał akcję z Paquetą i wdarł się do pola karnego, po czym zakręcił obrońcą i spróbował pokonać bramkarza lekkim technicznym strzałem po ziemi. Poradził sobie z tym jednak Seung-gyu Kim. W 62. minucie znów próbował Raphinha po podaniu Neymara, ale ponownie górą bramkarz. Z kolei w 68. minucie Koreańczycy mogli w końcu dopiąć swego, mając w jednej akcji aż trzy okazje na zdobycie bramki. Najpierw uderzał nieobstawiony Hee-Chan Hwang, a następnie dwa razy dobijał Son. Ofiarnie interweniowali jednak Alisson oraz obrońcy. W 76. minucie Koreańczycy mieli już wielki powód do radości. Po rzucie wolnym Brazylijczycy wybili piłkę z pola karnego, ale trafiła ona Seung-Ho Paika, który przyjął i popisał się kapitalnym strzałem z dystansu, przy którym Alisson nie miał już żadnych szans.

Chwilę później mogło być już 2:4. Cho próbował uderzyć z ostrego kąta, ale tym razem bramkarz Liverpoolu był czujny. W powtórce okazało się, że napastnik Korei był jednak na spalonym. W 89. minucie Brazylijczycy jeszcze przycisnęli, a efektem tego mógł być kapitalny gol nożycami Daniego Alvesa po dośrodkowaniu Martinellego, ale dobrze interweniowali obrońcy. Była to już ostatnia dogodna okazja w tym meczu. Brazylijczycy dali koncert w pierwszej połowie, a w drugiej już spokojnie kontrolowali mecz. Raphinha jako jedyny z podstawowych napastników nie zdobył bramki, ale miał spory udział przy tym najważniejszym, otwierającym wynik golu. Ostatecznie Canarinhos pokonali Koreę Południową 4:1 i zmierzą się w ćwierćfinale z Chorwacją.

Brazylia 4 : 1 Korea Południowa
1:0 Vinícius Jr 7’
2:0 Neymar 13’
3:0 Richarlison 29’
4:0 Paqueta 36’
4:1 Seung-Ho Paik 76’

Brazylia: Alisson (min. 80, Weverton) – Militão (min. 63, Dani Alves), Marquinhos, Thiago Silva, Danilo (min. 72, Bremer) – Casemiro, Paqueta – Raphinha, Neymar (min. 81, Rodrygo), Vinícius Jr (min. 72, Martinelli) – Richarlison.

Korea Południowa: Seung-gyu Kim – Moon-hwan Kim, Min-jae Kim, Young-Gwon Kim, Jin-su Kim (min. 46, Chul Hong) – In-Beom Hwang (min. 65, Seung-Ho Paik), Woo-Young Jung (min. 46, Jun-ho Son) – Hee-Chan Hwang, Jae-Sung Lee (min. 74, Kang-in Lee), Heung-min Son – Gue-sung Cho.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze