Marcos Alonso będzie wspominał derbowe starcie z Espanyolem z mieszanymi uczuciami. Obrońca strzelił gola dla Barcelony, ale później sprokurował rzut karny, który kosztował Dumę Katalonii utratę prowadzenia i ostatecznie stratę punktów.
- Nie wiem, czy zahaczyłem go butem, to była pechowa akcja. Nie potrafię tego wyjaśnić. Czuję się wkurzony, zgubiliśmy ważne punkty – powiedział Alonso na temat jedenastki podyktowanej przez Mateu Lahoza.
Defensor był też pytany o sytuację z Jordim Albą, który wyleciał z boiska za dyskusje z arbitrem. - Jordi nie rozumiał, dlaczego wyciągnęli żółtą kartkę, skoro nic takiego nie powiedział. Nie wiem, czy możecie zapytać o to Mateu… Ja nie wypowiadam się na temat decyzji sędziowskich.
- Musimy dalej pracować, zostało jeszcze wiele przed nami. Mamy nadzieję, że przyjdzie wiele zwycięstw i będziemy się nimi tutaj cieszyć – zakończył z optymizmem Alonso.
32-letni defensor zdobył swoją drugą bramkę w trzynastym występie w tym sezonie. Tym samym zrównał się w liczbie trafień np. z Raphinhą. Wydaje się, że Alonso został już na stałe przesunięty na środek obrony, gdzie rozegrał siedem z ośmiu spotkań ligowych. Hiszpan do momentu sprokurowania rzutu karnego, gdy przypadkowo nadepnął rywala, zaliczał bardzo udany występ. Oprócz strzelenia gola solidnie spisywał się w defensywie, w całym meczu miał 95% skuteczność podań, a dwa jego dośrodkowania spowodowały zagrożenie pod bramką rywala. Niestety jego faul w polu karnym okazał się kluczowym wydarzeniem pojedynku.
Komentarze (12)