Javier Tebas: Trzeba stworzyć korpus specjalistów od systemu VAR, aby ujednolicić kryteria

Mateusz Doniec

4 stycznia 2023, 17:30

Club del Deportista

6 komentarzy

Fot. Getty Images

Prezes LaLigi Javier Tebas udzielił wywiadu dla magazynu "Club del Deportista", w którym podsumowował swoje lata rządów, a także wypowiedział się na temat funkcjonowania systemu VAR.

Club del Deportista: Jak oceniasz te ostatnie lata? Jak wyglądała transformacja LaLigi i gdzie ona jest teraz?

Javier Tebas: Po pierwsze, kontrola ekonomiczna nad hiszpańskim futbolem; po drugie, scentralizowana sprzedaż, która pozwoliła na bardziej sprawiedliwy podział, a tym samym większą konkurencyjność; i po trzecie, operacja CVC, niezwykle istotna ze względu na przewidywanie procesów, które w normlanych okolicznościach zajęłyby klubom od 15 do 20 lat. Jak powiedziałem klubom, jesteśmy w sezonie przejściowym, po którym zmienimy sponsora tytularnego, który będzie ściśle związany ze światem piłki nożnej i technologii jak EA Sports. Jest to również konsolidacja planu Impulso realizowanego z CVC, rozpoczętego kilka miesięcy temu. Wszystko to oznacza radykalną zmianę dla LaLigi w najbliższych sezonach.

Z której podjętej decyzji jesteś najbardziej dumny?

Z kontroli ekonomicznej, czyli tego, co daje stabilność i trwałość futbolowi. Wyszliśmy ze skomplikowanego okresu. 12 czy 13 lat temu kluby miały postępowanie upadłościowe, nie płaciły piłkarzom i urzędowi skarbowemu... Dzięki kontroli ekonomicznej kluby się rozwinęły, przemysł piłkarski jest zrównoważony i powstały setki tysięcy miejsc pracy. Trzeba przyjrzeć się nie tylko środowisku graczy i klubów, ale całej branży.

Czego nigdy więcej byś nie zrobił? Żałujesz czegoś?

Jestem pewien, że jest wiele takich rzeczy, ale nie mają one znaczenia. Czy czegoś żałuję? Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

A co było najtrudniejszym momentem, z którym musiałeś sobie poradzić?

Ostatnio, z projektem ustawy o sporcie. Właściwie są dwa, bo jest też projekt ustawy o prawie audiowizualnym. Jeśli nie zostaną odpowiednio wdrożone, zniszczą przemysł piłkarski. Trzeba było zmierzyć się z ludźmi, którzy nie wiedzieli, że podjęcie pewnych decyzji może przynieść tej branży wiele szkód, inni chcieli, żeby pewne decyzje zostały podjęte, żeby nam zaszkodzić... To była skomplikowana praca.

Dlaczego zawodnicy nadal chcą grać w LaLidze?

Jest konkurencyjna, atrakcyjna; wzrosła nam liczba kibiców na stadionach po pandemii; jest ich więcej niż przed nią. Myślę, że piłkarze to właśnie lubią: mają większe wsparcie na stadionach i poza nimi.

Co jest ważniejsze dla Javiera Tebasa: liczby czy widowisko?

To jest równowaga; kiedy jesteś blisko tego przez tyle lat, zdajesz sobie sprawę, co jest konieczne. Ale dla mnie ważniejsze jest to, żeby liczby zawsze się zgadzały. Lepiej, żeby spektakl nieco podupadł, jeśli liczby mają być poprawne. To pierwsze jest tymczasowe; stabilność gospodarcza nie.

Istnieją obawy, że piłka nożna przestaje przyciągać ludzi, m.in z powodu cen biletów. Czy chodzenie na mecze stało się luksusem? W Niemczech zapełnia się stadiony dzięki tańszym cenom biletów...

Dziś masz dostęp do piłki nożnej nie tylko poprzez stadiony, a przez telewizję, media społecznościowe... Jest zupełnie inaczej niż 10-12 lat temu. A co do cen biletów, to uważam, że to mit. W Hiszpanii bilety sezonowe są naprawdę tanie. Jeśli spojrzeć na przychody klubów, to widać, że wpływy z biletów sezonowych spadły, mimo że ludzie częściej chodzą na stadiony. To prawda, że w Niemczech zapełniają się stadiony, ale również to, że sposób oglądania meczów jest tam inny. Kibice przychodzą na stadion dwie godziny wcześniej, a po zakończeniu meczu zostają na kolejną godzinę, a to pozwala klubom uzyskać przychody poza kosztami biletów, bo kibice więcej wydają w otoczeniu stadionów niż w samej kasie. To właśnie pozwala im na obniżenie cen. Problem w Hiszpanii jest wtedy, gdy Real Madryt czy Barcelona odwiedzają jakiś stadion. To sprawia, że ceny idą w górę i okazjonalny kibic musi zapłacić za bilet dużo więcej.

Jako kibic piłkarski, czy istnieje możliwość wykonania kroku wstecz z VARem? Jest coś, co można jeszcze poprawić?

Nie ma odwrotu, ale jest wiele rzeczy, które trzeba poprawić. Na przykład stworzenie korpusu specjalistów, którymi nie muszą być ci sami sędziowie, którzy gwiżdżą w meczach; poprawianie kolegi po fachu może spowodować niejeden problem. Wg mnie powinien pojawić się mniejszy, wyspecjalizowany korpus VAR, na przykład osiem osób, które mogą na zmianę występować w różnych meczach. Ponadto ujednoliciłoby to znacznie bardziej kryteria między nimi. Byłoby mniej kontrowersji, bo też mniej osób musi podjąć decyzję i stosowałyby te same kryteria. A jeśli to zrobimy, jeśli położymy kres kontrowersjom, przejdziemy długą drogę. Nigdy jednak nie uda się położyć kresu kontrowersjom. Można jedynie zmniejszyć ich liczbę.

Twój mandat prezesa LaLigi trwa do 2024 roku. Masz jakieś niedokończone sprawy? Co chcesz jeszcze osiągnąć w tym czasie?

Już zapowiedziałem, że będę startował na kolejną kadencję, bo uważam, że są jeszcze rzeczy do zrobienia. Między innymi projekt CVC, gdzie 38 klubów jest w planie Impulso, który trzeba zostawić w dobrym stanie. Do 2024 roku czekają nas inne ważne wydarzenia, jak choćby przybycie nowego sponsora. To bardzo ważne wyzwanie: międzynarodowy sponsor na poziomie EA Sports... Nigdy bym nie pomyślał, że możemy mieć taki poziom sponsorów na rok przed końcem kadencji.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze