Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego meczu z Villarrealem zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: niezawodny Ronald Araujo na czele defensywy
Barcelona już w pierwszej połowie wyszła na prowadzenie i mogła wyczekiwać na okazje do kontrataków. Villarreal poważnie przetestował jednak defensywę gości. Odważnie grający gospodarze często atakowali, a Ronald Araujo dwoił się i troił, by powstrzymać rywali. Wygrywał pojedynki powietrzne (4), był piekielnie skuteczny w odbiorze (3/3). Przede wszystkim jednak dwukrotnie w ostatniej chwili wybijał piłkę spod nóg napastników oraz wygrywał pojedynki szybkościowe. Obrona dowodzona przez Urugwajczyka odparła zmasowane ataki w końcówce spotkania, a na pochwały zasłużyli także Christensen i Koundé, choć nie ustrzegli się błędów. Na wysokości zadania stanął także Frenkie de Jong. Holender aż sześciokrotnie przecinał podania i pokazywał się w ofensywie. Bez kolektywnej pracy w defensywie gol Pedriego z pewnością nie dałby trzech punktów.
Najgorsze: horror na własne życzenie w końcówce spotkania
To gospodarze mieli dziś przewagę w posiadaniu piłki i oddali więcej strzałów, a mimo to niezwykle wydajna Barcelona mogła, a nawet powinna rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść dużo wcześniej. Swoje okazje zmarnowali Raphinha i dwukrotnie Robert Lewandowski. W innych akcjach brakowało precyzji – Raphinha po dobrym przechwycie za bardzo wypuścił sobie piłkę, Lewandowski fatalnie dośrodkował, Pedri Gavi dokonywali złych wyborów w kluczowych momentach akcji. Efektem była nerwowa końcówka, która i tym razem skończyła się szczęśliwie. Znów nasuwa się jednak pytanie – ile razy jeszcze uda się ta sztuka ekipie Xaviego?
Komentarze (25)