Alejandro Balde, który w obecnym sezonie jest w bardzo dobrej formie i często wychodzi w pierwszym składzie, udzielił wywiadu dla Sportu. Młody obrońca FC Barcelona wypowiedział się na temat swojej przygody w klubie, swoich wzorach piłkarskich, a także był pytany o zbliżający się mecz z Manchesterem United.
Sport: Jak zmieniło się twoje życie?
Balde: Jeśli spojrzeć rok wstecz, to wiele się zmieniło. Byłem pomiędzy Barçą B a pierwszym zespołem i tak naprawdę nie wiedziałem, gdzie jest moje miejsce. Teraz czuję się bardzo dobrze w drużynie, adaptacja przebiegła dobrze i jestem bardzo zadowolony z tego, jak wszystko się układa.
Jak zauważyłeś zmianę w swoim życiu codziennym?
Staram się robić te same rzeczy, co zawsze, ale to prawda, że kiedy wychodzę na ulicę, ludzie mnie rozpoznają.
Podoba ci się to?
Szczerze mówiąc, nie lubię być rozpoznawany na ulicy, bo może pewnego dnia potrzebujesz spokoju, a ludzie cię rozpoznają. Ale cóż, to są rzeczy, przez które musisz przejść.
Ryzyko zawodowe.
Tak, ale nie bardzo mi się to podoba.
A na poziomie piłkarskim?
Cóż, sposób, w jaki gramy jest prawie taki sam, jedyną rzeczą jest to, że tutaj, w porównaniu z Barçą B, są ludzie o znacznie większej jakości. Jest też dużo większa presja. Co do reszty, to prawie to samo.
Czy dużo myślisz o meczach?
Tak, zwykle to robię. Po meczu często zastanawiam się, co mogłem zrobić lepiej.
Kiedy oglądasz siebie na nagraniach, co myślisz?
Oglądam je na telefonie i patrzę, co mogę poprawić lub co zrobiłem źle. Jeśli zagrałem dobry mecz, staram się myśleć o tym, co mi nie wyszło, żeby następnym razem zrobić to lepiej.
Zawsze byłeś bocznym obrońcą?
Nie, kiedy zaczynałem grać w Barcelonie, w piłce siedmioosobowej zaczynałem jako napastnik i skrzydłowy. A potem w grze jedenastu na jedenastu byłem skrzydłowym i nie chciałem być bocznym obrońcą. Zagrałem kilka gier, ale nie przypadło mi to do gustu.
A teraz ci się podoba?
Potem tam zostałem i dobrze mi się powodzi.
To nie jest dla ciebie złe.
Nie, ponieważ na tej pozycji mogę dobrze wykorzystać swoje warunku, mogę wykonać jeden ze swoich rajdów i jest mi bardzo wygodnie.
Ale wolisz atakować niż bronić?
Tak, bardziej lubię atakować niż bronić.
I to pokazujesz.
To prawda, że przez całe moje życie nie przywiązywałem dużej wagi do defensywy. Byliśmy młodsi i było nam wygodniej, ale w miarę jak awansowałem do Barçy B i pierwszej drużyny, to jest to coś, co powiedziano mi, że muszę poprawić. Kiedy byłem młodszy, z samą moją szybkością mogłem dobrze bronić przeciwko rywalom w swoim wieku, ale tutaj gramy przeciwko mężczyznom i to jest coś, nad czym musiałem pracować. Małymi krokami się poprawiam.
O co prosi cię Xavi?
Być sobą, robić to, co zawsze robiłem i odważyć się spróbować gry jeden na jeden, grać do przodu. Chce, żebym się nie bał.
Czy ze względu na swoją grę widzisz siebie grającego dla innej drużyny?
Cóż, w dzisiejszych czasach jest wiele drużyn. Oglądasz Bayern i mają obrońców, którzy grają do przodu jak szaleni. W Premier League wszyscy obrońcy grają do przodu. Obecnie myślę, że jest wiele drużyn, które grają stylem, w których boczni obrońcy są zaangażowani w ofensywę. To jest to, co lubię. Bardzo mi się to podoba.
Czy czujesz się zadomowiony w pierwszym zespole?
Tak, czuję się o wiele bardziej komfortowo, ponieważ w zeszłym roku spędziłem tutaj tydzień, tydzień z Barçą B, potem nie grałem tutaj i trenowałem z nimi. Było ciężko, ponieważ nie wiedziałem, gdzie jest moje miejsce i nie mogłem dobrze zaadaptować się w obu drużynach. Nie czułem, że należę do żadnej z nich. W tym roku już czuję się jako jeden z wielu w szatni.
Na kim się wzorujesz i z kim najlepiej się dogadujesz?
Moim piłkarskim punktem odniesienia jest Jordi Alba, zawsze się na nim wzorowałem, ponieważ gra na mojej pozycji. Bardzo dobrze dogaduję się z Pablo Torre, Ansu, Gavim, Pedrim, Raphinhą, Kessiem… Z prawie każdym.
Skład jest bardzo młody. Czy rozmawiacie o przyszłości, tytułach, Lidze Mistrzów?
Tak, zwłaszcza że my młodzi zawodnicy nic nie wygraliśmy. Cóż, ja zdobyłem tylko jeden tytuł i zawsze mówimy sobie „zobaczymy czy uda nam się wygrać Ligę Mistrzów, LaLigę”. Ale to bardzo, bardzo trudne. Musimy dalej pracować, mamy zespół, który jest w stanie wygrać wiele rzeczy.
Czego wam brakuje, by konkurować z europejską elitą?
Myślę, że to, co stało się w Lidze Mistrzów, było wielkim ciosem, ale było też wiele nowych zawodników, którzy jeszcze się dobrze nie zaadaptowali. Kiedy to się udaje, widać to w grze i wynikach. Teraz mamy Ligę Europy, kolejne wielkie rozgrywki i zamierzamy spróbować je wygrać.
Mecz z Manchester United pachnie starciem w Lidze Mistrzów.
Tak, to wielki mecz. Musimy pojechać i wygrać.
Jak ktoś tak młody, jak ty radzi sobie z takim spotkaniem?
Staramy się to załatwić w najlepszy możliwy sposób. Starsi zawodnicy jak Busi i Jordi, którzy grają tak od wielu spotkań, mówią nam, żebyśmy byli spokojni, radzili sobie z tym w najlepszy możliwy sposób i skupiali się na każdym kolejnym meczu.
Czym byś się zadowolił w tym sezonie?
Wygraniem wszystkiego.
Wszystkiego?
Tak. Musimy iść po wszystko, na pewno.
Czy ta ambicja jest wrodzona, czy nabyta w akademii młodzieżowej?
To dotyczy każdego. Ja i moi rodzice jesteśmy fanami Barcelony od dzieciństwa i od dziecka moim marzeniem było przebicie się do pierwszej drużyny, którą oglądałem z daleka. Wydaje się, że to było dwa dni temu, ale oto jestem. Jestem kolejnym Culé.
Dzień, w którym zadebiutowałeś, musiał być bardzo wyjątkowy.
To było spełnienie marzeń, wszystko działo się bardzo szybko, zadebiutowałem w wieku 17 lat… Byłem bardzo młody. Cóż, nadal jestem bardzo młody, ale wszystko działo się bardzo szybko.
Czy przechodząc do Barcelony, możesz czuć się tak samo związany z klubem, jak wychowanek?
Myślę, że tak. Możesz czuć się podobnie, ale myślę, że jeśli dorastasz tutaj przez całe życie… Barcelona widziała, jak dorastam od siódmego roku życia i tak, myślę, że to również jest przykładem dla dzieciaków z akademii młodzieżowej. Bycie obserwowanym tutaj od siódmego roku życia i przebicie się do pierwszej drużyny jest bardzo ważne dla każdego.
La Masia zawsze odpowiada.
Tak, widać to. Jestem ja, Gavi, Ansu, Eric też. Mamy sporo osób z akademii młodzieżowej.
Czy poczucie przynależności pomaga w zwycięstwie?
To dobrze dla klubu, ponieważ jednym z jego znaków rozpoznawczych jest zaufanie do systemu młodzieżowego, zobaczyć, że tacy zawodnicy jak ja, Ansu czy Gavi wyszli z drużyny młodzieżowej. Może to służyć jako dodatkowa motywacja.
Czy widzisz siebie tutaj przez wiele lat?
Tak, mam nadzieję, że tak.
Aby tak się stało, musisz najpierw przedłużyć kontrakt.
To prawda, że Jorge [Mendes] był tutaj, rozmawiając z Laportą. Moim zamiarem jest zostać tutaj, ale nie wiem, co może się wydarzyć w przyszłości. Zostawiam wszystko w jego rękach, ufam mu maksymalnie i mam nadzieję, że wszystko zostanie rozwiązane.
Ale chcesz kontynuować?
Tak, taki jest mój zamiar.
Komentarze (5)