W spotkaniu Ligi Europy między FC Barceloną i Manchesterem United sędziowie popełnili kilka błędów, które wpłynęły na wynik dwumeczu. Jedną z głównych kontrowersji było niepodyktowanie rzutu karnego po zagraniu ręką przez Freda. Na pomeczowej konferencji prasowej Xavi nie krył swojej złości na decyzje arbitra.
FC Barcelona w swoich ostatnich 41 oficjalnych meczach strzelała tylko jeden rzut karny. Od czasu tego strzelonego przez Memphisa Depaya w meczu z Eintrachtem Frankfurt w poprzednim sezonie (2:3), tylko Robert Lewandowski miał okazję strzelać z jedenastu metrów. Polak trafił jednak w słupek w spotkaniu przeciwko Almeríi 5 listopada (2:0).
W ostatnich ośmiu meczach poprzedniego sezonu i 33 obecnego Duma Katalonii otrzymała tylko jeden rzut karny. To nie dlatego, że Barcelona nie atakowała, nie wdzierała się w pole karne rywala i nie była faulowana. W samej Lidze Mistrzów ich los w fazie grupowej uległby zmianie, gdyby faul Alphonso Daviesa na Ousmanie Dembélé został odgwizdany przy wyniku 0:0. Drugą niekorzystną decyzją sędziego było niepodyktowanie rzutu karnego za zagranie ręką Dumfriesa w meczu z Interem.
Xavi również ma powody do niezadowolenia w LaLidze, mimo ośmiopunktowej przewagi nad Realem Madryt. W pierwszym meczu sezonu przeciwko Rayo Vallecano Robert Lewandowski był łapany przez Isiego Palazóna w polu karnym, a w meczu na Bernabéu Dani Carvajal faulował Polaka. Jak pisze Mundo Deportivo, sytuacji do podyktowania rzutu karnego było wiele: faul Acuñi na Lewandowskim, Alejo na Balde czy ręka Raillo w meczu z Mallorką.
Dla porównania Real Madryt otrzymał dziesięć rzutów karnych w LaLidze i pięć kolejnych w pozostałych rozgrywkach. W Hiszpanii tylko Atlético Madryt miało mniej jedenastek (0) niż Barcelona.
Komentarze (17)