Za nami już 7. kolejka Kings League; Final Four na Camp Nou już coraz bliżej, a Gerard Piqué stara się jak może, aby jeszcze podgrzać atmosferę. Tym razem do Kings League zawitał... José Mourinho, a między słupkami stanął Iker Casillas, który dwa dni wcześniej dosłownie przyfrunął na Cupra Arenę.
Tradycyjnie, emocje rozpoczęły się już w piątek podczas hucznie zapowiadanego programu dyskusyjnego "Chup-chup Kings League". Informacją wieczoru był powrót do gry jednego z "prezydentów" drużyn - Ikera Casillasa, który stanął oko w oko z innym "prezydentem' - Ibaiem Llanosem podczas jedenastki dla Porcinos FC. Ogłoszenie powrotu do gry "El Santo" (z j. hiszp. "Świętego") poprzedził niecodzienny obrazek:
Ibai początkowo twierdził (bądź udawał na potrzeby "show"), że z szacunku dla legendy swojego ulubionego klubu nie chce strzelać mu karnego, ale Piqué był przygotowany na taką okoliczność i udało mu się doprowadzić do zmiany zdania Ibaia za sprawą m.in. Vicente del Bosque czy... José Mourinho! Portugalski trener powierdział na specjalnym nagraniu: "Jeśli ja posadziłem go na ławce... to nie bez powodu. Bardzo słaby... Będzie łatwo!":
Dołączyli się do tego tacy znani aktywni i byli piłkarze jak Sergio Busquets, Jordi Alba, David De Gea, Fàbregas, David Villa, Arbeloa, Iniesta czy sam Carles Puyol, który powiedział: "Ibai, strzelaj! Nawet ja mu strzeliłem!":
Do wyczekiwanego karnego doszło już w pierwszym meczu 7. kolejki. Oto efekt:
Iker Casillas miał okazję się zrewanżować, lecz José Segovia idealnie wyczuł jego zamiary:
W ostatnią niedzielę oglądaliśmy też prawdopodobnie najbardziej kuriozalną bramkę turnieju:
Komentarze (6)