José Castro, prezes Sevilli, czyli jedno z dwóch klubów (razem z Espanyolem), które samodzielnie wydały komunikat ws. powiązań Barçy i Negreiry, wypowiedział się na temat śledztwa i postawy klubów LaLigi w całej sytuacji.
José Castro: Jako pierwsi złożyliśmy skargę i domagamy się zakończenia dochodzenia, nie ze względu na Sevillę, ale dlatego, że hiszpańska piłka nożna jest teraz kwestionowana. Kluby domagały się, by pójść z tym do samego końca, bo hiszpański futbol nie może sobie na to pozwolić.
- To jest coś bardzo poważnego, co nie może i nie powinno się zdarzyć. Nie mamy nic przeciwko Barcelonie. Nie ma populizmu ani chęci bycia w centrum - nie możemy pozwolić, aby takie rzeczy się wydarzyły, kogokolwiek one dotyczą. W piłce nożnej wszyscy dużo gramy i trzeba mieć szacunek dla fanów. Trzeba iść do końca
- Zrobiliśmy to jako pierwsi, ponieważ to niesprawiedliwe. Stawką jest hiszpański futbol i nie możemy na to pozwolić, dlatego prosimy o wyciągnięcie ostatecznych konsekwencji.
- Nie przeszkadza mi, że nazywają nas populistami. Nasz klub zrobił to pierwszy, bo uważaliśmy to za niesprawiedliwość i nie musieliśmy się na to z nikim zgadzać, bo to bardzo poważna sprawa. Dlatego opublikowaliśmy ten komunikat w przypadku braku dochodzenia. Inne kluby zrobiły to samo, zaniepokojone tą sytuacją, a reszta musi zrobić to, co uważa za konieczne. Chcemy równości dla wszystkich.
Komentarze (10)