Real Madryt pokonał wczoraj Chelsea w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów, a w pomeczowych wypowiedziach Vinícius odniósł się do swojej rywalizacji z Ronaldem Araujo.
Brazylijczyk w strefie mieszanej został zapytany, który z piłkarzy do tej pory krył go najlepiej, odkąd jest w Hiszpanii, kto stanowi dla niego najgorsze wspomnienie. - W Hiszpanii na pewno jest nim Araujo. Jest bardzo dobry w obronie i bardzo silny, dlatego gra w Barcelonie.
Nie ma wątpliwości, że podczas ostatnich pojedynków Barcelony z Realem rywalizacja tych dwóch piłkarzy skupiała na sobie największą uwagę i potęgowała napięcie. Araujo w trzech Klasykach tego sezonu świetnie powstrzymywał Viníciusa po tym, jak Xavi oddelegował go do tego zadania, ale w ostatnim meczu półfinałowym Pucharu Króla to Brazylijczyk wyszedł zwycięsko z tej konfrontacji.
Boiskowe relacje tych graczy są bardzo różne, jak to w starciach o takim natężeniu i presji. Obaj potrafili przybić sobie piątkę po wzajemnych pojedynkach, a Vinícius pocieszał nawet Urugwajczyka po jego samobójczym trafieniu w ligowym Klasyku, poklepując go po plecach i mówiąc: „co za pech”. Podczas ostatniego spotkania było więcej złej krwi. Araujo odepchnął Brazylijczyka po jednym z jego kolejnych prowokacyjnych zachowań, a po zakończeniu meczu rzucił: „Vinícius to świetny zawodnik, ale musi skupić się na grze”.
W trakcie wczorajszych wypowiedzi dla mediów Vinícius został też zapytany, czy czuje się bardziej chroniony przez arbitrów w Europie niż w Hiszpanii. - Nie, nie czuję się chroniony, po prostu sędziowie muszą robić to, co słuszne. Jeśli popełnia się ostry faul w pierwszej minucie, musisz otrzymać kartkę.
Jeden z dziennikarzy chciał, żeby piłkarz Realu odniósł się do prowokacji w swoim kierunku. - Czy się nakręcam? Muszę robić to, co myślę, i to, co mówi mi trener. Jestem prowokowany od gry we Flamengo w wieku 8 lat. Nie czuję presji, gram dla najlepszego klubu na świecie, mam spokój i ludzi, którzy mnie kochają.
Komentarze (16)