Zaglądamy w zęby darowanym koniom - ranking bezgotówkowych transferów Barcelony

Michał Gajdek

7 lipca 2023, 06:30

20 komentarzy

Fot. Getty Images

Iñigo Martínez (zapraszamy do zapoznania się z jego profilem tutaj) oraz wcześnej sprowadzony Ilkay Gündoğan to kolejno dwunaste oraz trzynaste wzmocnienie dokonane przez Joana Laportę bez płacenia kwoty odstępnego. Od objęcia przez niego władzy w marcu 2021 roku było jasne, że FC Barcelona znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, a na rynku transferowym trzeba będzie zacisnąć pasa. Zobaczmy jak do tej pory Mateu Alemany radził sobie z pozyskiwaniem zawodników low-cost.

  1. Hector Bellerín (lato 2022)

Zdecydowanie najmniej udana przygoda ze wszystkich ocenianych w tym rankingu. Dołączył do klubu na sam koniec okienka transferowego i przez chwilę musiał czekać na bycie zarejestrowanym. Jeżeli chodzi o same jego występy to zaczęło się nieźle, od 90 minut w wygranym 4:0 meczu z Cádiz. Potem był już jednak tylko zjazd po równi pochyłej: kontuzja, utrata miejsca w składzie i wreszcie powrót do pierwszej jedenastki na mecz z Bayernem, gdzie wydatnie przyczynił się do druzgocącej porażki 0:3. Po przerwie mundialowej wrócił do klubu tylko na moment, zaliczając dwa mecze z zespołami z niższych lig w Pucharze Króla, po czym odszedł do Sportingu Lizbona. Łącznie zanotował zaledwie 494 minuty na przestrzeni 7 meczów.

 

  1. Kun Agüero (lato 2021)

Specyficzny transfer od samego początku: przychodził pograć ze swoim przyjacielem, Leo Messim, a ostatecznie w Barcelonie się minęli. Przez swój charakter zaskarbił sobie sympatię kibiców, jednak nie za specjalnie istnieje materiał do oceny jego pobytu pod względem sportowym. Przyszedł z kontuzją, a gdy już się wyleczył, to w barwach Blaugrany zagrał zaledwie 165 minut, podczas których zdołał zdobyć jedną bramkę w przegranym 1:2 El Clásico. Niestety, wkrótce po tym nabawiliśmy się strachu, gdy padł na boisko w meczu z Deportivo Alavés, by wkrótce ogłosić zakończenie kariery z powodu problemów zdrowotnych z sercem.

 

  1. Marcos Alonso (lato 2022)

Przychodził jako zmiennik Jordiego Alby na lewej stronie defensywy, a ostatecznie najczęściej grał na pozycji stopera. Niezbyt pozytywnie oceniany przez kibiców, lecz ceniony przez sztab szkoleniowy. W swoim pierwszym sezonie zagrał aż 1949 minut, z czego ponad 400 w Lidze Mistrzów. Xavi ufał mu chociażby w spotkaniach przeciwko Bayernowi, Interowi, Manchesterowi United czy Realowi Madryt. Z pewnością zostanie w klubie na kolejny sezon, choć po transferze Iñigo Martíneza i odejściu Jordiego Alby można spodziewać się, że częściej zobaczymy go odciążającego Alejandro Balde na lewej stronie defensywy.

  

  1. Adama Traoré (zima 2022)

Jeden z dwóch obecnych w tym rankingu piłkarzy, którzy trafili do nas wypożyczeni, a nie na stałe. Muskularny skrzydłowy zaczął z wysokiego C, rywalizując o miejsce w pierwszym składzie z Ousmanem Dembélé, znajdującym się wówczas w niełasce kibiców ze względu na niechęć do przedłużenia kontraktu. Zadebiutował w „meczu założycielskim” Barcelony Xaviego, dokładając asystę w wygranej 4:2 z Atlético Madryt. Bezpośrednio później asystował również w derbach z Espanyolem oraz dwukrotnie w rewanżowym spotkaniu Ligi Europy z Napoli. W dalszej części sezonu jednak osłabł, stracił miejsce w składzie, a klub nawet nie rozważał opcji jego wykupu.

 

  1. Franck Kessie (lato 2022)

Oczekiwania z nim związane były duże, w końcu do Barcelony trafiał jako świeżo upieczony mistrz Włoch. Długo jednak nie mógł się dopasować do stylu Blaugrany, regularnie wyglądając jak ciało obce. Zaczął grać częściej wskutek kontuzji i licznych zawieszeń w środku pola, łącznie notując 1797 minut we wszystkich rozgrywkach. Jeżeli odejdzie do Arabii Saudyjskiej, co wydaje się prawdopodobne, zapamiętany zostanie głównie ze zwycięskiej bramki w końcówce marcowego El Clásico, rozstrzygającego losy mistrzostwa Hiszpanii. Na ocenę jego transferu wpływa stosunkowo wysoka wartość i możliwość zarobienia pieniędzy mimo sprowadzenia go za darmo. 

 

  1. Eric García (lato 2021)

Jeszcze zimą 2021 roku jego transfer jawił się jako zbawienie linii obrony Barcelony. Jeden z kandydatów w wyborach, Victor Font, żądał nawet od tymczasowej Komisji Zarządzającej awaryjnego wcześniejszego sprowadzenia go z Manchesteru City, bez czekania na wygaśnięcie jego kontraktu. Ostatecznie do klubu trafił latem 2021 roku i w swojej pierwszej kampanii był zawodnikiem podstawowej jedenastki, rozgrywając 2808 minut we wszystkich rozgrywkach. W sezonie 2022/23 stopniowo tracił na znaczeniu, przestał grać regularnie, a gdy już pojawiał się na boisku, to popełniał proste błędy. Za nieudany należy uznać także krótkotrwały eksperyment z ustawieniem go na pozycji defensywnego pomocnika. Wydaje się, że w to lato opuści klub, choć pewnie nie w sposób definitywny.

 

  1. Dani Alves (zima 2022)

Widząc, jak słabo idzie klubowi ze znalezieniem jego następcy, wreszcie postanowił wziąć sprawy we własne ręce i wrócić do Barcelony tuż przed swoimi 39. urodzinami. W pół sezonu rozegrał 1392 minuty, nawet mimo tego, że nie był zgłoszony do rozgrywek Ligi Europy. Świetnie zaprezentował się we wspomnianym wcześniej spotkaniu z Atlético Madryt (4:2) i aż do końca sezonu grał regularnie w pierwszym składzie. Na jego ocenę wpływa też fakt gry za minimalne możliwe wynagrodzenie; stosunek cena – jakość trudny do przebicia.

 

  1. Memphis Depay (lato 2021)

Trafiał do klubu w specyficznym kontekście, po odejściu Leo Messiego i Antoine’a Griezmanna. Dodając do tego ciągłe problemy z kontuzjami Ansu Fatiego oraz Ousmane’a Dembélé, z miejsca musiał się stać liderem formacji ataku, co odzwierciedlał nawet przejęty przez niego od Martína Braithwaite’a numer „9”. Zaczął świetnie, w pierwszych miesiącach LaLigi wpisując się aż ośmiokrotnie na listę strzelców. Niestety później nadeszły kontuzje i dużo gorsza forma w drugiej części sezonu, co zgrało się zreszą ze zmianą na stanowisku trenera, które opuścił sprowadzający go do klubu Ronald Koeman. Ostatecznie w sezonie 2021/22 zanotował 13 trafień dla Barcelony, rozgrywając 2495 minut we wszystkich rozgrywkach. W kolejne lato role się odwróciły – to on musiał odstąpić „dziewiątkę” na plecach Robertowi Lewandowskiemu i do końca przygody z Blaugraną grał już tylko sporadycznie, by zimą 2023 roku odejść do Atlético Madryt.

  

  1. Luuk de Jong (lato 2021)

Jeżeli Memphis Depay wyglądał najlepiej za Ronalda Koemana, po czym zgasł pod wodzą Xaviego, to w przypadku Luuka de Jonga mieliśmy do czynienia z odwrotnym procesem. Z wyszydzanego ze względu na swoją powolność zawodnika, stał się kluczowym zadaniowcem, niejednokrotnie ratującym Barcelonę tym, co potrafi robić najlepiej – kierować piłkę do bramki głową. Dodatkowo, jego bramki zdobyte podczas zaledwie 936 minut w barwach Blaugrany niekiedy okazywały się kluczowe: wywalczył remis, strzelając w 96 minucie z Espanyolem (2:2), czy zagwarantował zwycięstwo nad Levante w 92 minucie (3:2). Bardzo dobrze wspominany przez kibiców… i tylko szkoda, że nie udało mu się ustrzelić gola przewrotką, mimo wielu prób.

 

  1. Pierre-Emerick Aubameyang (zima 2022)

Gabończyk trafił do Barcelony w ostatnie chwile zimowego okienka transferowego i z miejsca przekonał do siebie kibiców. W zaledwie pół sezonu i rozgrywając 1514 minut zdobył 13 bramek, zostając ex-aquo z Memphisem Depayem najlepszym strzelcem drużyny (sic!). Najbardziej zapamiętany zostanie z występu na Santiago Bernabéu, gdzie zdobył dwie bramki i dołożył asystę, a także z nieco naciąganego hat-tricka w spotkaniu z Valencią, w którym trzeciego gola zaliczono mu po muśnięciu piłki plecami po uderzeniu Pedriego. Gdyby zależało to od kwestii sportowych, to z pewnością w ostatnim sezonie zostałby zmiennikiem Roberta Lewandowskiego. Klub nie mógł jednak nie zaakceptować oferty Chelsea, która zapłaciła 12 milionów euro.

 

  1. Andreas Christensen (lato 2022)

Kibice nie mieli w stosunku do Duńczyka wielkich oczekiwań – z Anglii napływały głosy o tym, że bywa niepewny, a przed wielkimi meczami potrafi zjeść go presja. W praktyce jednak okazał się liderem świetnie grającej formacji obronnej Barcelony. Z całej linii defensywy prezentował się najrówniej, a dopóki klub walczył o mistrzostwo, nie popełnił praktycznie żadnego błędu. W końcówce sezonu nieco spuścił z tonu, podobnie jak cała drużyna, ale od początku nowego sezonu znów spodziewamy się najlepszej wersji Andreasa.

 

Zachęcamy do podzielenia się własnymi rankingami w komentarzach.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (20)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze