Eduard Romeu: Powrót Messiego? Nawet o tym nie rozmawiamy

Dariusz Maruszczak

11 października 2023, 13:12

Mundo Deportivo

7 komentarzy

Fot. Getty Images

Wiceprezydent Barcelony Eduard Romeu udzielił wywiadów katalońskim mediom Mundo Deportivo, Sportowi, L'Esportiu i Esport3. Zrelacjonował w nich sytuację finansową klubu, poruszając temat przychodów i wydatków budżetowych, w tym wynagrodzeń piłkarzy. Były też pytania o możliwość powrotu Messiego, pozyskanie Vitora Roque czy relacje z Javierem Tebasem.

Mundo Deportivo: Dlaczego zgromadzenie socios compromisarios będzie zdalne?
Eduard Romeu: Generalnie to kwestia kosztów. Skoro opracowaliśmy bardzo surowy plan rentowności, w ramach którego podjęto wiele różnych i bolesnych wysiłków, nie ma sensu podwajanie kosztów zgromadzenia, kiedy można je zorganizować za połowę. Jest jeszcze temat społeczny i uczestnictwa – to gwarancja większego udziału, ponieważ każdy ma dostęp, nie trzeba być fizycznie na miejscu.

Jeśli ostatecznie Libero nie zapłaci, jakie reperkusje będzie to miało w rachunku zysków i strat?
Tutaj są dwa aspekty: Libero nie zapłacił wszystkiego między innymi dlatego, że nie pretendował do przeprowadzenia tak szybkiej operacji. To był bardziej interes klubu, aby związać przychody, inwestycję długo lub średnioterminową, dla aktywności biznesowej, która posłużyłaby nam do generowania Finansowego Fair Play. Naciskamy, ale kiedy ty naciskasz, druga strona prosi o rekompensatę. Moglibyśmy uzyskać pieniądze z Libero bez żadnego problemu, ale oczekiwaliby od nas dodatkowej rekompensaty, która z biznesowego punktu widzenia nie była dobra dla klubu. Teraz proszą nas o spokojną kontynuację płatności w ostatnim kwartale roku i zgodziliśmy się.

Są inne opcje?
Jeśli płatność nie nastąpi, mamy inne możliwości z bardzo zainteresowanych grup, ale to klub będzie decydował, żaden inwestor nie może stawiać nam warunków.

Czy w przypadku otrzymania całej kwoty zamierzano zwrócić się do zgromadzenia o zgodę na notowanie Barça Studios na giełdzie?
Była taka możliwość, ale w tym konkretnym przypadku Libero narzuciło to w przypadku dokonania płatności przed zaplanowanym terminem.

Co implikuje notowanie na giełdzie?
W pewnym sensie uważamy, że dostęp do rynków, które dadzą realną wartość spółce, to może być dobre dla klubu. Chodzi o to, że rynek jest suwerenny w nadawaniu wartości. I możemy zyskiwać finansowanie, aby zapewnić kontent i lepszą szybkość tegorocznym inwestycjom. To nie jest zła opcja, po prostu to nie jest odpowiedni czas na to.

To nie musi implikować przyszłego przekształcenia Barcelony w spółkę akcyjną?
Nie, mówimy o biznesie, który nie jest rdzeniem Barcelony. To biznes, który nie generował, nie wnosił przychodów. Nie zabieramy przychodów ze zwykłej aktywności klubu, tylko jest to równoległy biznes. Nie jest tak, że to Barcelona jest notowana na giełdzie. Jest to spółka, w której udziały ma Barcelona.

Możesz zrobić szybki przegląd sprawozdania z budżetu na sezon 22/23?
Porównajmy to, co określiliśmy w budżecie, z jego zamknięciem. Powiedzieliśmy, że przychody wyniosą 1,255 miliarda, a uzyskaliśmy 1,259 miliarda. 4 miliony więcej. Były mniejsze przychody z praw telewizyjnych, na skutek przedwczesnego odpadnięcia w Lidze Mistrzów i w Lidze Europy, zrekompensowane w dużej części ze wzrostu przychodów ze stadionu (28 mln) i z części handlowej (19 mln). Wpływ odpadnięcia z europejskich pucharów ostatecznie wyniósł 25 milionów euro. Przychody z transferów były też mniejsze niż przewidywano, na przykład 20 milionów różnicy przy sprzedaży Griezmanna.

A w kontekście wydatków?
Zaplanowaliśmy 1,065 miliarda i uzyskaliśmy 1,165 miliarda. Wydaliśmy 100 milionów więcej. Tu pojawiają się podatki od osób prawnych i temat czysto finansowy. Wynagrodzenia sportowe wzrosły o 20 milionów euro w porównaniu z zaplanowanym budżetem, niesportowe o 3 miliony, wydatki związane z zarządzaniem o 11 milionów, są też inne wydatki, związane ze wzrostem przychodów, jak wydatki na produkcję. Dodatkowo w zapasie wpisaliśmy 100 milionów w tym budżecie, ponieważ mieliśmy 208 milionów za udział w Bridgeburg (Barça Vision). To przeciwdźwignia, owoc przyszłych wydatków, które mogliśmy mieć w przyszłości w wyniku zaległości z przeszłości. Na przykład za Jordiego Albę, Umtitiego, Miroticia i innych graczy.

Piqué zrezygnował z pieniędzy, prawda?
Piqué to oddzielna sprawa. Ważne, że naliczamy tę kwotę do budżetu 22/23 i uwalniamy się od zaległości w przyszłości.

Przejdźmy do budżetu 23/24.
Plan rentowności, który zlecił mi prezydent, a kierownictwo wykonało, nabrał kształtu. Przedstawiamy przychody w wysokości 859 milionów ze zwykłej działalności klubu. Pociągają za sobą redukcję o 78 milionów ze stadionu w związku z przejściem na Montjuïc, 28 milionów więcej z mediów, ponieważ jesteśmy przekonani, że awansujemy na te poziomy w Lidze Mistrzów, w obszarze handlowym 27 milionów więcej niż w poprzednim budżecie, w którym już zanotowano istotny wzrost. To ambitny cel, ale mamy wiele podpisanych porozumień i kontraktów. I jest 377 milionów mniej niż w poprzednim sezonie, ponieważ nie ma dźwigni.

A wydatki?
Celujemy w 832 miliony. Wielka obniżka jest w wynagrodzeniach sportowych, zredukowaliśmy je o 184 miliony, przy bardzo cichej pracy.

Tam poświęciliście najwięcej energii?
Tak, to najbardziej istotna część klubu. Wynagrodzenia niesportowe też zredukowane zostaną o 2 miliony, wydatki związane z zarządzaniem zmniejszone zostaną o 50 milionów, jeszcze inne o 98. Budżet jest ambitny, ale podłożyliśmy podwaliny, aby zatwierdzony został plan rentowności.

W którym roku planowana jest równowaga budżetowa?
Prosiliśmy o cztery lata cierpliwości, aby móc odwrócić sytuację na poziomie rachunku zysków i strat.

A zadłużenie?
Czuję się dumny z jego obniżenia. To duże brzemię, zarówno, jeśli chodzi o kryteria ustanowione przez LaLigę, jak i nasze kryteria, bardziej rygorystyczne. Z 1,35 miliarda mamy około 1,2 miliarda, wykonano dobrą pracę. Biorąc pod uwagę kryteria LaLigi, jest to drugi rok, w którym zmniejszamy zadłużenie. W każdym razie poprosiliśmy socios o cztery lata cierpliwości, mówiąc im, że w drugim roku postaramy się być konkurencyjni sportowo, bo musimy to połączyć. W drugim roku zdobyliśmy już taki tytuł jak mistrzostwo Hiszpanii.

Pozwolenia na budowę Espai Barça zostaną wkrótce uzyskane?
Jesteśmy na dobrej drodze, mamy nadzieję, że wkrótce je dostaniemy. Mieścimy się w czasie, nie mamy opóźnień.

Jaume Roues powiedział, że Camp Nou nie będzie gotowe w 2024.
My powiedzieliśmy to samo. To znaczy, że w 2024 roku stadion nie będzie całkowicie ukończony. Kiedy dotrzemy do końca 2024 roku, będziemy mieli stadion o pojemności około 60%. Z pełną wydajnością będzie uruchomiony w lecie 2026 roku.


 

Sport: Dla Victora Fonta sytuacja finansowa to katastrofa. Powiedział, że jest gorsza od tej, na jaką natrafiliście, przychodząc do klubu.
Romeu: Są ludzie, którzy stale są w tej kampanii. Od sezonu 17/18 klub tracił 200 milionów rocznie. Byliśmy transparentni. Aby odwrócić tę sytuację, przeprowadziliśmy nadzwyczajne operacje i je wyjaśnilismy. Wcześniej przeprowadziliśmy inne operacje w celu uzupełnienia liczb, jak rewaloryzację piłkarzy.

Odnotowaliście 208 milionów dochodów księgowych z operacji Barça Studios, które nie znajdowały się w budżecie.
To nic dziwnego, moglibyśmy to nazwać inżynierią finansową, ale to nic innego jak zastosowanie planu księgowego. Mieliśmy 100% części medialnej klubu. Zgromadzenie zgodziło się na sprzedaż 49%. Ostatecznie zostaliśmy ze 100% całości telewizyjnej i sprzedaliśmy 49% spółki zarządzającej biznesem NFT. Wyceniono to na 400 milionów. Ponieważ zostaliśmy z 51% tej spółki, było 208 milionów do zrewaloryzowania i przeniesienia do rachunków zysków i strat.

Jak określisz redukcję budżetu płacowego?
Jako niezbędną. Musieliśmy ustawić ją na poziomie rekomendowanym przez UEFA. Mieliśmy dodatkową trudność związaną z posiadaniem sekcji, ale osiągniemy 492 miliony. Wyszliśmy z 676 milionów. Dodatkowo udało nam się zrewaloryzować drużyny. Są młodsze i bardziej konkurencyjne, wielu zawodników ma większą wartość rynkową.


 

L’Esportiu: Czy Vitor Roque jest zawarty w budżecie?
Nie. Nie wiem, czy przyjdzie w styczniu. Jeśli sztab szkoleniowy powie nam, że musi dołączyć, dołożymy wszelkich starań, aby tak było, jak zawsze. To jasne, że w tym celu trzeba będzie zachować zasady Finansowego Fair Play, a można to zrobić jedynie poprzez oszczędności w budżecie płacowym lub sprzedaż piłkarzy. Nie jesteśmy w zasadzie 1:1.

Jak długo trzeba będzie wykonywać manewry, aby rejestrować zawodników?
Problem nie polega na tym, żeby osiągnąć równowagę budżetową. Chodzi o to, żeby odrobić poprzednie straty. Nawet te z covidu, który UEFA wykluczyła. LaLiga jest dużo bardziej restrykcyjna, nakłada na nas obciążenia. Dotyka to wszystkich, dlatego liga hiszpańska jest nieco bardziej pokrzywdzona względem innych. Dążymy do tego, żeby w sezonie 24/25 móc działać w sposób normalny. Mamy nadzieję, że tak będzie.

Javier Tebas powiedział, że rozwiązaniem dla Barcelony będzie sprzedaż ważnego zawodnika. Rozważacie to?
Dążymy do tego, żeby LaLiga dokonała refleksji i uelastyczniła sytuację, aby kluby mogły być konkurencyjne. Cały czas wszystkiego przestrzegamy.

Planujecie jeszcze bardziej obniżyć budżet wynagrodzeń?
Zawsze mówiliśmy, że zmieszczenie się w przedziale 70% budżetu, biorąc pod uwagę, że mamy różne sekcje, to wystarczający wysiłek. Oczywiście to wszystko, co możemy ograniczyć bez utraty konkurencyjności, będzie dobre. Istnieją inne obszary, które generują wydatki.

Czy planujecie rozmawiać z piłkarzami np. na temat rozłożenia kontraktu?
Niedawno doszło do przedłużenia umowy Ter Stegena. Piłkarz rozumie, że przychodzi czas, w którym perspektywy nie mogą pójść wyżej. On ma się dobrze, jest zachwycony miastem i klubem, jest bardzo dobrze traktowany i woli zostać na więcej lat, co logiczne, rozluźniając temat płacowy.

Mówiło się ostatnio, że zrobi to Frenkie de Jong…
Nie wiem, czy sprawa Frenkiego pójdzie w tę samą stronę. To temat techniczny. Jesteśmy klubem, który szanuje kontrakty i przestrzegamy ich punkt po punkcie. Część z nich musieliśmy rozwiązać, ale ostatecznie ci gracze odeszli do innego klubu, zarabiają w innym miejscu, więc korzyści są po obu stronach. My coś oszczędzamy, a oni zarabiają.

João Felix pobiera 400 tysięcy euro?
Tak. To temat osoby, która bardzo na nas postawiła. Bardzo miło jest widzieć, że tutaj spisuje się wspaniale, choć w swoim klubie nie był w najlepszych warunkach. Poza tym nie dajcie się zwieść, klub, który nam go wypożyczył, ma interes w tym, żeby to była dla niego dobra wizytówka. Spodziewam się, że na koniec sezonu będziemy mieli konflikt związany z koniecznością rozważenia jego pozostania.

Czy jest jakaś szansa na powrót Messiego?
Ja, w tych tematach… Jedyne, czego bym chciał, i na pewno nadejdzie odpowiedni dzień i moment, kiedy okoliczności będą odpowiednie, to tego, żebyśmy mogli złożyć mu wspaniały hołd. Zasługuje na to, bardzo tego chcemy. Reszta to spekulacje, nie rozmawiamy nawet na ten temat.

Jak układają się relacje z Javierem Tebasem?
Dobrze. Jeśli spełniasz przepisy, jesteś dobrym chłopcem, a my mamy jasność, że musimy to robić. Nie sądzę, żeby były złe relacje, po prostu, kiedy broni się interesów Barcelony nie ma nikogo, kogo może to ominąć. Prezydent był bardzo stanowczy przy słynnej operacji z CVC, ponieważ istniały lepsze opcje, a rozumiem, że reszta klubów nie miała takiej zdolności. Relacja jest prawidłowa, chcemy ustanowienia jak najlepszych stosunków z innymi.

W tle jest sprawa Negreiry.
Przykre, bo wygląda na to, że chcą nas osądzić z wyprzedzeniem. To są te sytuacje, które zależą już wyłączenie od działów prawnych klubu, wykonują najlepszą pracę.

Czy w przyszłości widzisz siebie w roli prezydenta?
Ja? Nie chcę takiej krzywdy… Trzeba być szczególnego rodzaju człowiekiem. Laporta to ma. Nie każdy jest w stanie zarządzać klubem i jestem przekonany, że prezydent poradzi sobie z tym przez wiele lat. Trzeba być bardzo odważnym, a taki lider dodaje nam otuchy.


 

Esport3: Uważasz, że Barcelona powinna złożyć formalną skargę na sędziowanie?
Romeu: LaLiga jest bardzo długa i ocen należy dokonywać na koniec. To osobliwe, że mówią, że pomagają Barcelonie. Nie będziemy jednak robić z siebie ofiary. Narzekanie na tym etapie sezonu nie jest zbyt mądre.

To prawda, że w celu przybycia Vitora Roque trzeba sprzedaż któregoś piłkarza?
Jeśli trener uzna, że nie należy dotykać kadry, nie zostanie dotknięta. Nie rozważa się żadnej sprzedaży w zimie.

Przedłużenie kontraktu Frenkiego de Jonga mogłoby pomóc w sprowadzeniu Roque?
Tak, ale to nie będzie wystarczające.

Czy brak wyjścia z grupy Ligi Mistrzów byłby finansową klęską dla klubu?
Jesteśmy przekonani, że awansujemy do ćwierćfinału Ligi Mistrzów i budżet na ten sezon został ustalony z pewnymi minimami w tym zakresie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze