Porażka w sobotnim El Clásico nie jest jedynym zmartwieniem culés. Zmartwień może być oczywiście bardzo wiele, ale jednym zupełnie obiektywnym jest terminarz meczów Blaugrany... A także Realu Madryt. Oczywiście nie możemy zapominać, że na ten moment Barça jest czwarta w tabeli i nie goni jedynie Los Blancos, ale również Gironę i Los Colchoneros. Niemniej jednak, nie da się ukryć, że to podopieczni Ancelottiego są głównymi faworytami do tytułu i to ich będzie najtrudniej złapać.
Zgodnie z dewizą Xaviego: patrzymy tylko na siebie i tylko siebie możemy kontrolować. Jednak sporo kibiców będzie szukać trudniejszych meczów u rywali, z nadzieją na zmniejszenie różnicy punktowej. Cztery punkty straty. To tylko cztery punkty czy aż cztery? Na tym etapie sezonu wydaje się, że tylko. W końcu rok temu, sytuacja po Klasyku wyglądała bardzo podobnie. Z tym, że odczucia z gry zespołu były gorsze, kadra znacznie słabsza i ciężko było znaleźć optymistów nawet wśród najbardziej zagorzałych fanów Barçy. W tym sezonie apetyty były dużo większe, ale realiści przypominali końcówkę poprzednich rozgrywek i przestrzegali przed zbytnim entuzjazmem. Trzeba przyznać, że nie widać za bardzo postępu w stylu gry, i choć oczywiście nie można abstrahować od licznych kontuzji, to sam Xavi powtarza, że nie mogą być one wymówką. Krytykować można i należy, bo jest za co, ale z oceną końcową warto wstrzymać się, jak sama nazwa wskazuje, do końca sezonu.
Stan gry wygląda tak, że Barça jest na podobnym poziomie co rok temu jeśli chodzi o ligę i prezentowany styl, ale trzeba też przyznać, że w Lidze Mistrzów jest znacznie lepiej niż w poprzednich latach. Nie bez znaczenia jest oczywiście klasa przeciwników w grupie, ale ten awans do fazy pucharowej najsłynniejszych rozgrywek klubowych na świecie, to coś co Barcelonie jest niezmiernie potrzebne. Nie tylko ze względu na morale i radość fanów. Klub po prostu nie może sobie pozwolić na kolejne straty finansowe, a tylko dzięki dalszej grze w Lidze Mistrzów Barça może liczyć na znacznie większe przychody.
Wróćmy jednak do terminarza ligowego i najbliższych meczów Blaugrany do końca roku kalendarzowego, które przedstawiają się następująco:
|
04.11 |
Real Sociedad (wyjazd) |
|
12.11 |
Deportivo Alavés (u siebie) |
|
25.11 |
Rayo Vallecano (wyjazd) |
|
03.12* |
Atlético Madryt (u siebie) |
|
10.12* |
Girona (u siebie) |
|
17.12* |
Valencia (wyjazd) |
|
20.12* |
Almería (u siebie) |
*-dokładne daty zostaną jeszcze potwierdzone przez LaLigę
Wśród siedmiu meczów, aż trzy są z zespołami z pierwszej piątki ligowej tabeli, przy czym Atlético i Girona znajdują się obecnie nad Barceloną. Wyjazdy z Rayo i Valencią, też nie należą do najłatwiejszych. W końcu na Vallecas Blaugrana przegrała przy okazji dwóch ostatnich wizyt. Pozostałe dwa mecze, to w teorii takie, w których zwycięstwo powinno być formalnością. Barça traciła już punkty w takich pojedynkach w tym sezonie, ale były to jednak spotkania wyjazdowe.
A jak to wygląda w przypadku Realu?
|
05.11 |
Rayo Vallecano (u siebie) |
|
11.11 |
Valencia (u siebie) |
|
26.11 |
Cádiz (wyjazd) |
|
03.12* |
Granada (u siebie) |
|
10.12* |
Betis (wyjazd) |
|
17.12* |
Villarreal (u siebie) |
|
20.12* |
Alavés (wyjazd) |
Nie dość, że Królewscy nie grają w najbliższym czasie z żadnym zespołem z czołówki, to z trzech meczów, które grają przeciwko drużynom z pierwszej dziesiątki, tylko jeden jest na wyjeździe. Mało tego. Podopieczni Ancelottiego, w jesiennej rundzie mają już za sobą większość najtrudniejszych wyjazdów ligowych (Bilbao, Atlético, Girona, Sevilla, Barca). Oprócz zwycięstwa w El Clásico udało im się wygrać na wyjeździe z Los Leónes i Gironą oraz zremisować z Sevillą, a jedyną porażkę w sezonie zaliczyli w derbach Madrytu. Barcelona ze wszystkimi tymi rywalami (plus oczywiście z Realem) będzie musiała się zmierzyć w rundzie wiosennej na wyjeździe i na pewno będzie ciężko zdobyć komplet punktów we wszystkich tych spotkaniach. A biorąc pod uwagę fakt, iż już ma cztery punkty straty, to nie będzie mogła sobie pozwolić na zbyt wiele potknięć. Zawsze oczywiście można liczyć na to, że Real zgubi punkty z teoretycznie mniej wymagającymi zespołami, ale na ten moment, to Barça traci oczka w meczach, z drużynami, którym daleko do ligowej czołówki (Getafe, Mallorca, Granada). To wszystko sprawia, że cztery punkty straty wyglądają już znacznie gorzej.
Co nam pozostaje? Banał. Wygrywać swoje mecze i zrobić wszystko, żeby gdy już dojdzie do rewanżowego Klasyku, zwyciężyć i to najlepiej lepszym stosunkiem goli. Póki co ważne jest tu i teraz. Mecz na Santiago Bernabéu dopiero pod koniec kwietnia, a do tego czasu jeszcze sporo trudnych spotkań. Od teraz każde potknięcie będzie bardzo drogocenne, więc czekamy na lepszą grę, która przyniesie nam wiele radości i punktów. A nie da się ukryć, że będzie o to łatwiej, gdy najlepsi gracze będą do dyspozycji Xaviego nie tylko od czasu do czasu. Ale to już temat na zupełnie inny tekst.
Komentarze (34)