Dokładnie rok temu Gerard Piqué ogłosił zakończenie kariery

Mateusz Doniec

3 listopada 2023, 12:00

6 komentarzy

Fot. Getty Images

3 listopada 2022 roku, godzina 18:36. Gerard Piqué publikuje w mediach społecznościowych ponad 2-minutowy filmik, w którym ogłasza, że kończy piłkarską karierę. Dwa dni później pożegnał się z kibicami na Spotify Camp Nou słowami: "Tutaj się urodziłem i tutaj umrę".

"Cules, jestem Gerard. Od tygodni, miesięcy dużo ludzi o mnie mówi. Do tej pory nic nie powiedziałem. Ale teraz chcę, abym to ja mówił o sobie" - zaczął swoje pożegnanie Gerard Piqué.

Na wzruszającym nagraniu obrońca mówi: "Jak wielu z was, jestem od zawsze za Barceloną. Urodziłem się w bardzo piłkarskiej rodzinie… i bardzo culé. Od małego nie chciałem być piłkarzem. Chciałem być piłkarzem Barçy. Ostatnio sporo myślałem o tym dziecku. O czym mógł myśleć tamten mały Gerard, gdyby powiedziano mu, że wszystkie jego marzenia się spełnią. Że dotrze do pierwszego zespołu Barçy. Że wygra wszystkie możliwe puchary. Że będzie mistrzem Europy… i świata. Że będzie grał obok najlepszych piłkarzy w historii. Że będzie jednym z kapitanów. Że nawiąże przyjaźnie na zawsze. [...] Teraz, gdy te marzenia z dzieciństwa zostały już spełnione, chcę wam powiedzieć, że zdecydowałem, że to moment, aby zamknąć ten cykl" - ogłosił Katalończyk.

Zgodnie z obietnicą, Piqué nie zamierzał przywdziewać barw innego klubu: "Zawsze mówiłem, że po Barcelonie nie będzie już żadnej innej drużyny. I tak będzie. W tę sobotę rozegram ostatni mecz na Camp Nou. Stanę się jednym culé z wielu..." i dodał: "Już mnie znacie… prędzej czy później… wrócę" - zapowiadając być może swoją kandydaturę na prezydenta klubu.

Media zaczęły informować, że głównym powodem takiej decyzji środkowego obrońcy była fala krytyki w jego kierunku w tamtym czasie, a szczególnie po meczu z Interem, kiedy był jednym z głównych winowajców europejskiej klęski. 

Mimo to, w geście miłości do klubu Gerard Piqué zrezygnował z części należnego mu wynagrodzenia. Media donosiły, że mowa o kwocie sięgającej nawet 30-40 milionów, przy czym 36-latek miał nadal otrzymać sumę, którą w swoim czasie odroczył z powodu pandemii.

Prezydent Joan Laporta powiedział wówczas: "Już od jakiegoś czasu rozważaliśmy wspólnie koniec kariery Gerarda Piqué. Ostatnio ta refleksja się nasiliła. Zdecydowaliśmy, że ostateczną decyzję oddamy w ręce Piqué. Podjął decyzję, którą szanujemy i podzielamy. Zawsze będzie wzorem barcelonismo" i dodał: " Teraz zaczyna się klarować porozumienie co do rozwiązania umowy i muszę przyznać, że jest wielka gotowość ze strony zawodnika, aby pomóc klubowi. Gerard doskonale rozumie sytuacją związaną z finansowym fair play. Budżet na wynagrodzenia wymaga uregulowania. Gerard o tym wie i jest w pełni gotowy, aby pomóc w tym klubowi".

5 listopada, odbył się pożegnalny mecz Gerarda Piqué z Almeríą na Spotify Camp Nou. Barça wygrała 2:0, a obrońca został pożegnany tak, jak na to zasłużył całą swoją karierą. Po końcowym gwizdku przemówił:

Na początek bardzo dziękuję wszystkim kolegom, sztabowi, fizjoterapeutom, pracownikom, zarządowi… W życiu, kiedy się starzejesz, zdajesz sobie sprawę, że czasem kochać to pozwolić odejść [Piqué zaczyna płakać – przyp. red.]. Myślę, że przy związku o takiej pasji i miłości jak między Barceloną i mną nadszedł czas, żeby dać sobie trochę przestrzeni, trochę powietrza. Jestem pewien, że w przyszłości wrócę [pojawiają się okrzyki „presidente!”]. To nie jest pożegnanie, ponieważ odszedłem już w wieku 17 lat, a potem wróciłem. Wtedy też uważałem, że to był odpowiedni czas, żeby dać sobie trochę przestrzeni. Mój dziadek uczynił mnie socio, kiedy się urodziłem. Tu się urodziłem i tutaj umrę. Visca el Barca!

Trzy dni później Blaugrana grała na wyjeździe z Osasuną i wygrała 2:1. Piqué nie podniósł się już z ławki, za to zakończył karierę w typowy dla siebie kontrowersyjny sposób: otrzymując czerwoną kartkę za rzekomo obraźliwe słowa w kierunku arbitra Gila Manzano w przerwie spotkania.

Kilka dni później, już jako przede wszystkim biznesmen, ogłosił swój wielki projekt pod nazwą "Kings League", który trwa do dzisiaj, rozprzestrzeniając się na inne kraje i... kontynenty! Od kilku dni istnieje "Kings League Américas", w którym rywalizują drużyny streamerów z Ameryki Środkowej i Południowej.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze