Kryzys Barçy - na chłodno: Czy są powody do paniki?

Mateusz Doniec

9 listopada 2023, 12:05

113 komentarzy

Fot. Getty Images

Kiedy po dwóch latach kompromitacji w fazie grupowej Ligi Mistrzów jesteś o punkt od wyczekiwanego awansu, a i tak nie potrafisz go wywalczyć, to frustracja wśród kibiców jest jak najbardziej zrozumiała. Jest ona tym bardziej wyraźna, gdy drużyna zaprezentowała się w fatalnym stylu w drugim meczu z rzędu. Wszelka krytyka w kierunku sztabu i piłkarzy jest uzasadniona, ale czy są powody do paniki? Czy podważanie posady Xaviego jest w tym momencie adekwatne? Przyjrzyjmy się - już na chłodno - sytuacji w Can Barca.

Barcelonismo słynie z tego, że ma bardzo wysokie wymagania zarówno co do wyników swojej drużyny, jak i prezentowanego stylu gry. Nie zgadzam się z Xavim, który często powtarzał, że gdy wynik jest dobry, nie patrzy się na grę, a gdy gra jest dobra, to skupia się złym wyniku. Uważam, że culés potrafią oddzielić te rzeczy. Np. po spotkaniu z FC Porto (1:0) nikt nie krył zadowolenia z trzech zdobytych punktów na trudnym terenie w problematycznych dla nas rozgrywkach, ale jednocześnie trudno było nie przyznać, że drużyna miała w tym spotkaniu problemy, a bramkę zdobyła po błędzie rywala.

Z drugiej strony culés potrafili przyznać (choć już nie tak licznie, co jest zrozumiałe ze względu na porażkę), że pierwsza połowa ostatniego El Clásico w wykonaniu Barçy była jedną z najlepszych za kadencji Xaviego. Nie sposób jednak nie zauważyć, że zbyt często barcelonismo popada w katastrofizm, wydając wyroki i oceniając cały sezon już w listopadzie na podstawie słabszego okresu.

Chciałbym tutaj podkreślić, że nie chodzi tu o krytykę, jeśli jest ona uzasadniona, a o podważanie posady trenera po trzech miesiącach sezonu, o negowanie rozwoju drużyny, o szukanie winnych, kiedy nie ma się dostępu do szatni, czy o prognozowanie porażki na koniec sezonu - a wszystko to zostało pobudzone przez kiepski okres, który nigdy nie powinien być wyznacznikiem. Takowym powinien być cały sezon razem ze wzlotami i upadkami. 

Rozwój, stagnacja czy zacofanie?

Wielu kibiców mówi, że ten "kiepski okres" trwa już kilka miesięcy, cofając się nawet do poprzedniego sezonu. W istocie w ankiecie pod artykułem red. Dariusza Maruszczaka pt. "Dwa lata od przybycia Xaviego - czy grę drużyny dalej można usprawiedliwiać problemami kadrowymi?" aż 54% użytkowników FCBarca.com stwierdziło, że w przyszłości Barcelonę pod wodzą Xaviego czeka stagnacja.

Niektórzy twierdzą, że w zespole nie ma żadnego rozwoju i wykrywają nawet zacofanie, przywołując dobrą formę dużo słabszej pod względem nazwisk Barçy Xaviego z wiosny sezonu 2021/22, gdy Barcelona gromiła Atlético, Napoli czy Real Madryt. Pomija się wtedy jednak m.in. dwumecz z Eintrachtem czy porażki u siebie z Cádizem, Rayo czy Villarrealem. Wtedy również były momenty, kiedy nawet, gdy zespół wygrywał, gra nie powalała na kolana.

Moim zdaniem rozwój zespołu jest widoczny, ale przez pojawianie się coraz głośniejszych nazwisk w zespole, oczekiwania nieproporcjonalnie wzrosły. Pomijając, że linearny rozwój drużyny praktycznie nie istnieje (zawsze są wzloty i upadki), Xavi pracuje teraz przecież z gruntownie odmienioną kadrą względem początku swojej pracy. Być może zatem trzeba zwrócić uwagę na to, że trudno o ewidentny rozwój, kiedy oprócz zwyczajnej pracy, trzeba było całkowicie przebudować zespół i zmagać się z problemami finansowymi. Mimo to, pomijając styl gry, najpierw udało się awansować z 9. na 2. miejsce w tabeli, potem udało się wygrać dwa puchary, a teraz jesteśmy blisko wyczekiwanego awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów - na papierze, jest to zatem podręcznikowy progres.

Rozwój drużyny przez ostatnie dwa lata jest widoczny też w liczbach. Wcześniej zarzucano drużynie Xaviego, że nie kreuje zbyt dużego zagrożenia, szczególnie w Polsce mówiło się o "braku serwisu" dla Roberta Lewandowskiego. Tymczasem, patrząc np. na średnią stworzonych okazji na 90 minut sezon po sezonie, widzimy, że wzrasta ona z 24,8 w sezonie 2021/22, przez 27,6 w sezonie 2022/23, aż po 28,3 w bieżącej kampanii. Podobnie wygląda to w kwestii spodziewanych bramek (xG): 1,67 w sezonie 2021/22; 1,99 w kampanii 2022/23 i 2,1 w bieżącym sezonie. Co więcej, Barça strzela teraz średnio więcej goli: 1,79 bramki na 90 minut w sezonie 2021/22; 1,82/90' w sezonie 2022/23 i 1,92/90’ w bieżącej kampanii (dane: fbref).

Poprawa zespołu, choć nie drastyczna, jest zatem faktem, oczywiście nie w każdym aspekcie, bo drużyna traci teraz dużo więcej goli niż w poprzednim sezonie, który był pod tym względem wyjątkowy. Wynika to zapewne z przejścia z trójki środkowych obrońców na klasyczną czwórkę z tyłu z wyjątkowo ofensywnymi Balde i Cancelo. Jednak nawet mimo tego, straconych goli powinno być mniej. Kluczowe jest jednak to, że drużyna dobrze o tym wie i z pewnością będzie nad tym pracować. Tak samo jak nad innymi aspektami, które wymagają poprawy.

Wysokie wymagania, brak cierpliwości i przedwczesne osądy

Chciałbym jednak przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że kryzys w drużynie w trakcie sezonu to normalna rzecz. Nawet Manchester City zanotował w tym sezonie na przełomie września i października trzy porażki w czterech spotkaniach. Problem w tym, że w innych klubach nie reaguje się w mediach na kryzys tak ostro jak w Barcelonie. A przecież spokój w otoczeniu również jest bardzo ważny dla pracy zespołu.

W stolicy Katalonii brakuje cierpliwości. Aż prosi się o przypomnienie sytuacji z przełomu 2014/15 roku, kiedy ówczesny trener Barçy Luis Enrique był już zwalniany zarówno przez media, jak i kibiców. Ostatecznie, jak wszyscy wiemy, okazało się, że byłaby to wielka pomyłka. Trzeba było czekać aż do stycznia i przełomowego meczu z Atlético (3:1), w którym po raz pierwszy zabłysło trio MSN, aby maszyna ruszyła i wygrała tryplet. I właśnie na tym polega ta cierpliwość.

Ktoś powie jednak, że Xavi pracuje w klubie już dwa lata, a drużyna nadal nie "kliknęła", podczas gdy Lucho stworzył wielką Barçę w pół roku. Różnica jest jednak taka, że Luis Enrique pracował z geniuszami, którzy grali razem już od wielu lat: Messi, Iniesta, Busquets, Xavi, Piqué, Mashcerano, Alba, Alves, Pedro… do tego gwiazdy takie jak Neymar czy Suárez... Tutaj wystarczyło znaleźć odpowiednią formułę, dobrze zarządzać ego piłkarzy i powiedzieć przed mecem "Abrakadabra", jak mówił sam Lucho.

Tymczasem wiemy wszyscy, w jakiej sytuacji do klubu przybył Xavi. Wiemy też, że najpierw trzeba było podnieść morale, następnie przewietrzyć szatnię, a na koniec wzmocnić zespół i zbudować nowy kręgosłup. Może zatem dopiero teraz Xavi jest na etapie Lucho - oczywiście nie liczę, że również on zdobędzie z Barçą tryplet, ale proporcjonalnie mogę mieć nadzieję, że wkrótce nastąpi przełamanie i zobaczymy na wiosnę świetną grę, najlepiej zwieńczoną pucharami.

Inny przykład: Imanol Alguacil, trener Realu Sociedad. Dopiero co stłamsił Barcelonę, pechowo przegrywając w końcówce, a wczoraj zmiażdżył Benficę, strzelając w trakcie pierwszych 20 minut aż trzy gole. W zespole txuri urdin wszystko działa, jak należy i może trzeba doszukiwać się przyczyn tego w tym, że zaufano trenerowi. Od sezonu 2018/19 rozwój Realu Sociedad Alguacila jest ewidentny: Kolejno 9., 7., 5., 6. i 4. miejsce, z dorobkiem kolejno: 50, 56, 62, 62 i 71 punktó. Różnica względem Barçy Xaviego? Cierpliwość, większy spokój i mniejsza presja. Wie coś o tym również Míchel, trener Giorny:

Czy są powody do paniki?

Podsumowując, nie chcę odbierać nikomu prawa do krytyki, bo niejednokrotnie jest ona wręcz konieczna. Chodzi raczej o to, aby nauczyć się oceniać bardziej z dystansu. Xavi powtarza: "Nigdy nie jesteśmy tak dobrzy, jak się mówi i nigdy nie jesteśmy aż tak źli, jak się mówi". Jeśli my, kibice, możemy jakoś pomóc drużynie, to przez zapewnienie spokoju i powstrzymanie się od przedwczesnych wyroków.

Odpowiadając na pytanie: "Czy są powody do paniki?", mówię: Nie. Nadal jesteśmy o krok od awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów, strata w LaLidze nie jest duża, wracają właśnie kontuzjowani zawodnicy... Wierzę, że wkrótce zobaczymy lepszą grę i dobre wyniki. Każdy sukces rodzi się w cierpieniach. Kluczowe jest to, jak drużyna sobie w takich trudnych momentach radzi. Zamiast szukać w gorszym okresie winnych, lepiej widzieć w nim zimny prysznic i szansę na znalezienie nowych rozwiązań.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (113)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze