Zjazd formy napastników Barcelony - jak (czy?...) można to powstrzymać?

Dariusz Maruszczak

9 listopada 2023, 18:51

21 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona znalazła się w poważnym kryzysie, a jednym z wielu problemów zespołu jest gra w ofensywie. Drużyna Xaviego zdobyła zaledwie dwie bramki w trzech ważnych spotkaniach z Realem Madryt, Realem Sociedad i Szachtarem Donieck. Być może podstawowym problemem jest funkcjonowanie całego ataku jako mechanizmu, ale nie da się ukryć, że napastnicy są dalecy od swojej optymalnej formy.

W ostatnim czasie zawodzą niemal wszyscy. Na pierwszy ogień musimy wziąć siłą rzeczy Roberta Lewandowskiego ze względu na jego znaczenie i zarobki. Polak nie trafił do siatki już od sześciu meczów, co stanowi jego najgorszą serię od końcówki 2010 roku, gdy był jeszcze zawodnikiem Borussii Dortmund. Ostatniego gola 35-latek strzelił 23 września. Co gorsza, Lewandowski wygląda po prostu bardzo źle w niemal każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Nie chodzi tylko o brak goli, a o brak pozytywnego wkładu do gry drużyny.

W jakimś stopniu można Polaka usprawiedliwiać kontuzją. Kataloński analityk Alex Delmas próbuje bronić Lewandowskiego, wskazując, że z każdym rozegranym meczem po urazie atrybuty napastnika powinny się poprawić. Ważniejszą rzeczą, na jaką zwraca on uwagę, jest jednak brak klarownych okazji bramkowych. Lewy w tych trzech spotkaniach oddał zaledwie trzy niecelne strzały. Możemy podkreślać słabą dyspozycję Polaka, ale jego gra nie może być jedynym wytłumaczeniem tego stanu rzeczy, nawet gdybyśmy przyczepiali się do poruszania się piłkarza na boisku. Inna sprawa, że gdy w konfrontacji z Szachtarem pojawiła się okazja po złym zagraniu rywala, Lewandowski tak długo zbierał się do piłki, że w końcu ją stracił. Robert rzeczywiście nie dostaje ostatnio dobrych podań, ale też sam nie pomaga.

Mimo to według Delmasa Lewy jest „całkowicie niezbędny” dla zespołu i będzie wykorzystywał okazje, jeśli koledzy będą mu je stwarzać. Pytanie brzmi jednak, czy Lewandowski jest w stanie jeszcze dodawać od siebie coś więcej, bo proces regresu formy tego zawodnika jest znacznie dłuższy niż te ostatnie kilka pojedynków. Do mundialu strzelił 18 goli w 19 spotkaniach, a po tym turnieju zanotował 21 trafień w 40 konfrontacjach. Na razie jednak trzeba skupić się na tym, żeby 35-latek chociaż dostarczał po prostu bramki, gdy będą ku temu klarowne okazje. Robert powinien skupić się na absolutnie podstawowych elementach swojego rzemiosła, a nie na próbach wychodzenia po piłkę i robienia gry, bo to mu zwyczajnie nie ma prawa wychodzić w obecnej formie. Będzie lepiej dla niego i dla zespołu, jeśli skoncentruje się na grze w polu karnym, i małymi krokami spróbuje się odbudować.

Felix od 10 meczów bez gola

Zrzucanie całej winy na Lewandowskiego byłoby jednak spłycaniem tematu. Trzeba przyznać, że wszyscy napastnicy ostatnio zawodzą. João Felix miał znakomite wejście do Barcelony, a w pierwszych dwóch meczach w wyjściowym składzie strzelił trzy gole. Były to jednak jego jedyne trafienia dla Blaugrany, a od 10 spotkań nie trafił do siatki. Co więcej, Felix na bramkę czeka jeszcze dłużej niż Lewandowski. Oczywiście nie można też powiedzieć, żeby wszystkie te występy Portugalczyka były słabe. 23-latek miewał dobre mecze, nawet wtedy, gdy nie strzelił gola ani nie zaliczył asysty, jak np. w konfrontacji z Sevillą. Również w Klasyku to on był ofensywnym piłkarzem robiącym największą różnicę.

Wydaje się, że w przypadku Felixa głównym problemem jest zbyt duża eksploatacja, podobnie jak w kontekście João Cancelo. W 11 z ostatnich 12 spotkań Barcelony Portugalczyk grał od pierwszej minuty. Do tego trzeba dodać obowiązki reprezentacyjne. Felix ewidentnie zatracił świeżość i dynamikę. Gdyby miał możliwość podładowania baterii, być może byłby bardziej decydujący. A może po prostu dostosował się do mizerii panującej w zespole? Liczymy na pierwszy wariant, zwłaszcza że teraz jest większa możliwość rotacji w składzie niż wtedy, gdy kontuzjowani byli Lewandowski i Raphinha. Pamiętajmy jednak, że Felix nigdy nie należał do graczy bezproblemowych, więc w przypadku pogorszenia sytuacji może to być potencjalna bomba zegarowa.

Raphinha pozbawiony ciągłości gry

Skoro wspomnieliśmy o Raphinhi, trzeba podkreślić, że póki co nie widać postępów, jakie miał poczynić w tym sezonie. Najpierw zawieszenie za czerwoną kartkę, a później uraz mięśniowy wytrąciły go z rytmu, do którego dopiero będzie musiał wrócić. Występ w konfrontacji z Szachtarem był słabiuteńki w wykonaniu Raphinhi, ale warto dodać, że był to jego pierwszy mecz w podstawowym składzie od 29 września. Jeżeli 26-latek będzie zdrowy, sytuacja powinna zmierzać ku lepszemu. Pytanie - na ile i czy to będzie wystarczający poziom, biorąc pod uwagę wymagania Barcelony. W tym sezonie skrzydłowy spędził na murawie raptem 374 minuty, więc warto dać mu szanse.

Rekin czy sardynka w puszce?

Ewidentny zjazd zanotował też Ferran Torres. Hiszpan od 17 września strzelił tylko dwa gole w 10 występach. Drapieżny rekin powoli znów staje się tym niepewnym siebie graczem, który niezbyt wiele potrafi dać na boisku, a i przy stosunkowo prostym wykończeniu akcji zachowuje się nerwowo. Javi Miguel ocenia dość brutalnie, że napastnik bardziej wygląda ostatnio jak sardynka w puszce.

Torres miał dobre pierwsze spotkanie z Szachtarem, ale w tych momentach, gdy mógł w ostatnich trzech starciach wyróżnić się na tle kolegów i poprowadzić atak, zawodził. Trudno powiedzieć, jaką drogę może obrać 23-latek w tym sezonie, ale wiele będzie zależało od jego nastawienia mentalnego. Bez odpowiedniego przygotowania w tym zakresie Torres może wrócić do fatalnej dyspozycji z poprzednich rozgrywek. A jak widzimy, podejście psychiczne w zespole mocno ostatnio siadło.

Naturalny spadek wydajności i minut 16-latka

Do ostatniego z omawianych napastników z oczywistych względów trzeba mieć najmniej pretensji. Lamine Yamal miał w tym sezonie dostawać minuty, a nie ciągnąć zespół mający w składzie tak kosztownych napastników będących w sile wieku. Jeden gol i trzy asysty to nie jest może rewelacyjny dorobek 16-latka, a jego wydajność zdecydowanie spadła w ostatnich tygodniach. Lamine jest jednak bonusem tego sezonu, a ważniejsze od żyłowania tego gracza jest jego odpowiednie prowadzenie, żeby Barça mogła cieszyć się jego grą przez następne 15 lat.

Tu pojawia się jednak dylemat w klubie, ponieważ Barcelona potrzebuje teraz na gwałt jakości, którą 16-latek niewątpliwie posiada, zwłaszcza w zakresie gry jeden na jeden. W tym kontekście warto też zwrócić uwagę, że Lamine od październikowej przerwy reprezentacyjnej gra krócej. Jak wylicza Sport, od tego czasu skrzydłowy przebywał na murawie średnio 37 minut na mecz, podczas gdy wcześniej - 54 minuty.

Piłkarz Mecze Gole Asysty Minuty Jeden gol na
Lewandowski 13 6 4 962 160 minut
Ferran 15 5 1 777 155 minut
João Felix 13 3 4 868 289 minut
Raphinha 10 2 3 374 187 minut
Lamine Yamal 16 1 3 775 775 minut

Zbiorowy problem

Jeszcze raz trzeba podkreślić problem z funkcjonowaniem całego ataku. Nakłada się to na kłopoty indywidualne graczy i vice versa. Brak stałych schematów, braku ruchu bez piłki, brak wymiany pozycji, brak wprowadzenia elementów zaskakujących defensywę rywali. To główne grzechy Barcelony, których nie będziemy już szerzej poruszać w tym i tak rozwlekłym artykule. Warto jednak przedstawić wyliczenia Marki, według której Barça oddała mniej niż cztery celne strzały w ośmiu spotkaniach tego sezonu. W ostatnich trzech konfrontacjach tych uderzeń w światło bramki było raptem 8. Pojedynki z Realem Madryt (3) i Szachtarem (1) stanowią w tym zakresie najgorsze wyniki drużyny w całym sezonie, co potwierdza dołek formy ekipy Xaviego.

Barcelonie brakuje też jednak wybitnych jednostek w ataku. W ostatnich pojedynkach nie było zawodnika, który indywidualnymi akcjami byłby w stanie zrobić coś z niczego, może poza fragmentami występu João Felixa w Klasyku. Napastnicy Blaugrany wyglądają, jakby byli bez wyrazu, są nieskuteczni w pojedynkach i nie potrafią zrobić różnicy na poziomie indywidualnym. Wobec każdego z nich są konkretne zastrzeżenia, które sprawiają nie tylko to, że nie potrafią oni dźwignąć zespołu indywidualnie, ale też stawiają znak zapytania co do ich przydatności średnio i długoterminowej.

Perspektywy

Liczymy jednak, że w kolejnych tygodniach sytuacja się zmieni i znów będziemy mieli sporą konkurencję w ataku, na co zanosiło się na początku sezonu. Jeżeli nie, może warto byłoby wpuścić trochę świeżej krwi, nawet na końcówki spotkań? Marc Guiu już dał drużynie trzy punkty w starciu z Athletikiem, Pau Victor dalej jest pewnym snajperem w rezerwach z 6 golami na koncie, a coraz lepsze wrażenie robi skrzydłowy Dani Rodríguez. Pewnie tym razem La Masia nie uratowałaby drużyny, a dla tych graczy być może rzeczywiście jest jeszcze nieco za wcześnie na poważną rolę, ale wpuszczenie trochę świeżości do zespołu nie zaszkodzi. Zwłaszcza że można w ten sposób pokazać starszym graczom, że młodzi już czyhają na ich miejsce, więc muszą wziąć się do pracy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze