Xavi: Dostaję wiadomości, jakby to wszystko było pogrzebem

Mateusz Doniec, Dariusz Maruszczak

15 grudnia 2023, 18:01

YT: Mundo Deportivo

79 komentarzy

Fot. Getty Images

Xavi Hernández odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej przed sobotnim meczem z Valencią na Mestalla. Trener powiedział m.in., że dziwi go brak jedności w barcelonismo. Poniżej pełny zapis konferencji prasowej.

[Patricia Dominguez, Barça Studios] Powiedziałeś ostatnio, że mecz z Valencią jest jak finał. Jakiego meczu się spodziewasz?

Xavi: Tak, dla nas ten mecz to finał, bo potrzebujemy punktów. Głównym problemem jest to, że właśnie w LaLidze nie wyglądamy tak, jak powinniśmy. Porażki z Realem Madryt i Gironą na nas wpłynęły. Musimy „odzyskiwać” punkty. Jutrzejszy mecz jest bardzo ważny, z bardzo trudnym, energicznym i młodym rywalem. Ruben Baraja wykonuje świetną pracę. W tym sezonie wykonali krok naprzód, choć ostatnio nieco obniżyli poziom. Mamy trudnego rywala. Przygotowujemy się do tego meczu jak do finału.

[Ramon Salmurri, Catalunya Radio] Pamiętam, jak mówiłeś, że trudno jest być trenerem Barçy i tym bardziej, gdy jest się culé. Czy w takim momencie planowałeś może powiedzieć: "Nie mogę więcej, to koniec, muszę odpocząć"?

O matko, nie... To robi się po zakończeniu sezonu. Wtedy robisz reset, mówisz sobie, jak się czujesz, co udało się wygrać... Ale ja czuję się dobrze, jestem optymistą. Uważam, że możemy rozegrać wielki sezon. Wszystko jest w grze. To moment, aby być spokojnym, wierzyć bardziej niż kiedykolwiek w projekt, w zawodników... Mamy świetną jedność w szatni, z prezydentem, z Deco, Rafą Yuste, dziś np. Rafa nas odwiedził... często rozmawiam z Deco. Bardzo dobre relacje z prezydentem... To moment na zaufanie i wiarę w  to, co robimy. Uważam, że przez te dwa lata wykonano bardzo dobrą pracę. Idziemy dobrą drogą. Jesteśmy w połowie drogi, aby stworzyć wielką Barçę... Takie jest moje myślenie. To, co mnie dziwi, to że na pierwszym zakręcie ludzie opuszczają statek. To moment, aby być zjednoczonym, a widzę, że media nie są zjednoczone. Trzeba być bardziej zjednoczonym niż zwykle: kibice, zawodnicy, zarząd... Tutaj zawsze włączają się alarmy, kiedy rzeczy nie wychodzą dobrze... Ok, musimy się poprawić, ale wszystko jest w grze. Jesteśmy w połowie sezonu i nie nauczyliśmy się. W poprzednim sezonie na tym etapie było o wiele gorzej, a rozegraliśmy dobry sezon. Dlaczego ten sezon nie może zakończyć się bardzo dobrze? Możemy wygrać cztery puchary, takie jest przesłanie. Musimy być optymistami, wierzyć bardziej niż kiedykolwiek w to, co robimy... Teraz nie widzę, abyście byli zjednoczeni. Dziwi mnie to, że culés nie jednoczą się w trudnych momentach.

[Laia Col, RAC1] Drużynie brakuje regularności... Czujesz, że zawodnicy są oddani twojemu pomysłowi na grę?

Oczywiście, nie mam wątpliwości. Gdyby było inaczej, byłbym pierwszym, który by odszedł. Rozmawiamy z zawodnikami. Mamy zespół, który cudownie się trenuje. Wszyscy są zaangażowani, wszyscy dobrze trenują... Wszyscy są smutni po tym, że nie było ostatnio dobrych wyników, ale wierzymy w to, co robimy. Wewnątrz jesteśmy bardzo zjednoczeni. Poza tym musimy pracować, poprawiać się.

[Laura Brugues, TV3] Johan Cruyff powiedział ci kiedyś, że trener Barçy czuje się samotny. Czy czułeś się samotny w ostatnich dniach?

Nie. Szczerze mówiąc nigdy nie czułem się sam. Mam ze sobą cały sztab, który jest ze mną bezwarunkowo, jest lojalny, wierny i nigdy mnie nie zawiedzie. Mam wśród nich brata, a także przyjaciół przez duże „P”. Sztab jest wspaniały. Prezydent też mnie nigdy nie zawiódł, nigdy. Tak samo Rafa Yuste… i Deco… i Mateu [Alemany] oraz Jordi [Cruyff] wcześniej. Nie czułem się absolutnie sam, wręcz przeciwnie. Czuję się wspierany, na siłach, czuję, że możemy rozegrać wielki sezon. Musimy być pozytywni.

[Santi Ovalle, SER Catalunya] Powiedziałeś, że na pierwszym zakręcie ludzie opuszczają statek. Chodzi ci o media? A jeśli o innych, to o kogo?

Nie, powiedziałbym, że powtarza się ten sam schemat, co w poprzednim sezonie. Wtedy, w październiku chcieliśmy wyrzucić to wszystko w błoto, a koniec końców rozegraliśmy dobry sezon. W poprzednim sezonie na początku też było źle, a zakończyło się dobrze. Dlaczego nie możemy tak myśleć teraz. To mnie dziwi… to się już wydarzyło rok temu. Pięć miesięcy temu wszyscy celebrowaliśmy dwa puchary na paradzie mistrzowskiej. To mnie zaskakuje, że mimo to, kiedy pojawia się pierwszy zakręt, znów dzieje się to, co działo się rok temu. A Barceloniści powinni się zjednoczyć bardziej niż kiedykolwiek.

[Albert Roge, Jijantes] W trudnych momentach cierpisz bardziej jako trener czy jako zawodnik?

Cierpię bardziej jako trener, ale staram się ciągnąć ten wózek. Lubię przywództwo, lubię być w pierwszym rzędzie, lubię mimo wszystko, że krytykuje się najpierw mnie, a nie zawodników, aby byli spokojni… Nie mam z tym problemu. Krytyka jest mile widziana, bo pomaga mi poprawiać się jako trener, szukać alternatyw, rozwiązań… robiłem tak przez całe życie, całą karierę… i nie zatrzymam się. Kolega pytał się, czy myślę o odejściu – wręcz przeciwnie. Większe zaangażowanie, większa odpowiedzialność… Nie chcę zawieść i tym bardziej w klubie mojego życia.

[Josep Capel, Radio Nacional] Powiedziałeś, że na pierwszym zakręcie ludzie się odwracają. Mówiłeś też, że czujesz się wspierany przez zarząd… Do kogo więc się odnosisz? Do kibiców?

Do kibiców nie. Kibice w każdym meczu skandują moje imię [Josep Capel: Kto więc jest tym, kto wycofuje się na pierwszym zakręcie?] Entorno („Otoczenie”), to jasne. Otoczenie… Musimy być bardziej pozytywni, przede wszystkim culés. Ja rozumiem to, że otoczenie innych klubów nas krytykuje czy media, które nie są powiązane z Barçą, ale te, które są powiązane z Barçą, nie mogą nas zostawić na pierwszym zakręcie. Trzeba wspierać drużynę, trzeba wspierać zawodników, którzy są mistrzami tej ligi i zwycięzcami Superpucharu; uważam, że zasługują na szacunek. A oprócz tego praca i wyniki. A jak nie wyjdzie, to przynajmniej próbowaliśmy, ale nie na pierwszym zakręcie.

[Victor Navarro, COPE] Tuż przed wejściem do sali konferencyjnej grupa dzieciaków, która stała pod ośrodkiem treningowych, mówiła: „Okażcie uczucie Xaviemu! Okażcie uczucie Xaviemu!”. Ty odczułeś brak tego uczucia ze strony kibiców?

Ze strony kibiców absolutnie nie. Kiedy dojeżdżam, kibice pokazują mi tak. [pokazuje zaciśniętą pięść, kciuka w górę…] Kibice są z drużyną. To nie jest problem. Kibice są na dziesiątkę. Wierzą w zespół, wiedzą, że damy z siebie wszystko, że zawodnicy będą pracować… Ale trzeba to robić co tydzień. Teraz jesteśmy w małym dołku po dwóch słabych wynikach, z których jeden absolutnie nie ma znaczenia, i w którym raczej robiliśmy próby z młodymi zawodnikami, z piłkarzami, którzy rozegrali mniej minut… Bo byliśmy już zakwalifikowani… Mecz, który boli, to ten z Gironą… i Realem Madryt. Trzeba „to” odzyskać… i jest czas, aby to odzyskać. Z kibicami nie ma żadnego problemu.

[Alejandro Segura, Radio MARCA] Ty przeżyłeś wiele jako zawodnik i trener. Czy uważasz, że w tym okresie panuje największe napięcie?

Nie. To z poprzedniego sezonu było dużo gorsze. Dużo gorsze. Uważam, że istniej pewne zakrzywienie rzeczywistości, które się kreuje. Trzeba to kontynuować i wierzyć w projekt bardziej niż kiedykolwiek.

[Alfredo Martínez, Onda Cero] Czy uważasz, że zespół dotknął już dna w tym sezonie i teraz może być już tylko lepiej? Czy gdybyś mógł, wymazałbyś ten ostatni tydzień z pamięci?

Nie, nie, nie, to nam pomoże. Nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre. To przyda się, aby się poprawić. Trzeba dalej pracować, nie ma innej opcji. Tu chodzi o dobrą grę, o wyniki…, a jeśli na koniec sezonu nie będzie rezultatów, to trener na pewno będzie musiał odejść. To tak działa. Ale nie w grudniu.

[Alex Pintanel, Relevo] Czy czujesz się traktowany niesprawiedliwie?

Nie wiem. Wy dokładacie przymiotniki. Ja uważam, że mówi się coś, co nie jest rzeczywistością. W Belgii wykreowano napięcie, które nie było potrzebne, i które nie mówi, jaka jest rzeczywistość. Jesteśmy w wyścigu po wygranie czterech tytułów. Taka jest rzeczywistość.

[David Bernabéu, Sport] Myślisz, że w otoczeniu jest ktoś, kto nie chce, żeby szło ci dobrze? Nie wiem tego… Uważasz, że całe otoczenie od samego początku „jest na pokładzie”, czy też nie jest?

Nie wiem... Nie wiem, jak ci odpowiedzieć. Prawdą jest to, że to, co chcą ożywić, jest nierzeczywiste. Wszystko jest w grze. W Lidze Mistrzów jest awans z pierwszego miejsca w grupie, co było pierwszym celem. LaLiga jest w grze, choć potrzebujemy punktów, co logiczne. Zaraz zacznie się Superpuchar i Puchar Króla. Nadal wszystko jest w grze. Taka jest moja rzeczywistość, w której żyję ja, a jak się to przeżywa gdzie indziej, to inna sprawa, z tego co widzę.

[Gabriel Sans, Mundo Deportivo] Podczas ostatnich konferencji prasowych była mowa o przeprowadzeniu samokrytyki. Chciałbym wiedzieć, jaka była ta samokrytyka w szatni, czy dotyczyła intensywności, problemów na treningach, żeby więcej trenować…?

Tak, żeby wymagać od siebie więcej. Ja jako trener pierwszy muszę więcej od siebie wymagać, wymagać od piłkarzy... Pewne rzeczy robiliśmy bardzo dobrze. Trzy mecze temu rozegraliśmy doskonałe spotkanie. To był jeden z najlepszych pojedynków podczas mojego etapu w roli trenera, z Atlético. Spotkanie z Porto było w naszym wykonaniu godne uwagi. Mecz z Gironą był dobry, mimo porażki 2:4. Brakuje nam stałości i ciągłości w naszych konfrontacjach, aby je wygrywać i to przekonująco, ponieważ tutaj trzeba to robić. Już to zrobiliśmy i znów zrobimy, dlatego musimy od siebie wymagać.

[Carles Ruiperez, La Vanguardia] Powiedziałeś po meczu z Antwerpią, że spotkanie z Valencią będzie jak finał. To będzie finał, ponieważ myślisz, że w przypadku braku zwycięstwa coś się może wydarzyć, będzie można pożegnać się z LaLigą…?

Pożegnać nie, bo to zależy od innych wyników, ale oczywiście wtedy założenia ligowe byłyby bardziej negatywne. W przypadku wygranej możemy jednak skrócić dystans. Dlaczego nie myśleć w ten sposób? Jeśli pójdzie źle, pójdziemy dalej, próbując odrobić straty, choć byłoby trudniej. Potrzebujemy więc punktów.

[Albert Nadal, Diari Ara] Co trzy dni jesteś na konferencjach prasowych - przedmeczowej i pomeczowej. Prezydent przekazał ostatnio przesłanie jedności. Chciałbyś jednak, żeby po ostatnich dniach pojawiło się jakiś przemówienie prezydenta czy z dyrekcji sportowej na twój temat poza tym, że się z nami komunikujesz?

Przekazywali mi to [przesłanie jedności], nie trzeba mówić więcej, prezydent powiedział to publicznie. Mam z Deco doskonałe relacje, choć mówi się, że nie. Wręcz przeciwnie, łączy nas przyjaźń, codziennie jesteśmy razem, rozmawiamy, a relacje z Deco są nadzwyczajne, z prezydentem, z Rafą Yuste... Panuje zjednoczenie.

[Beteve] Jakie mechanizmy ma sztab, żeby zmienić w zespole tę dynamikę na poziomie mentalnym?

Mamy różne aktywności pozapiłkarskie, które pomagają nam się zjednoczyć, chodzimy na kolacje… Bycie razem poza treningami i orbitą pracy też dobrze nam służy w tym zakresie. Jako sztab jesteśmy przyjaciółmi, jesteśmy razem od wielu lat, także poza pracą, z rodzinami i żonami. Myślę, że nie ma problemu. Jesteśmy razem, jesteśmy zjednoczeni.

[Sergi de Juan, AS] W Argentynie wiele mówi się o Claudio Echeverrii, piłkarzu bardzo młodym, który wkroczył w obszar zainteresowania Barcelony. Widziałeś go w akcji? Jaką masz o nim opinię? I krótko - Luis Suárez może dołączyć do Leo Messiego w Interze Miami, co o tym sądzisz?

Nie wiem, to nie jest oficjalne, prawda? Są świetnymi przyjaciółmi, na pewno będą mieli nadzieję, żeby znów spotkać się razem. Połączyliby razem kilku byłych graczy Barçy… Mieliby świetną ekipę. Echeverri to talent. Poza trzema golami strzelonymi Brazylii jest piłkarzem robiącym różnicę, ale to dział skautingu się tym zajmuje.

[Fran Ruben, Television Española] Ferran Torres mówił ostatnio, że otoczenie chce ich zniszczyć. Do jakiego stopnia się z tym zgadzasz? Czy uważasz, że to może być trochę szkodliwe, że drużyna ma obsesję na punkcie otoczenia?

Nie, nie ma żadnej obsesji, to jest rzeczywistość ze względu na to, co do mnie dociera. Dostaję wiadomości, jakby to wszystko było pogrzebem. Staram się czytać niewiele, odcinać się od niemal wszystkiego, ale [nerwowy śmiech] dochodzą do mnie wiadomości, jakby umarła moja matka lub ojciec. Awansowaliśmy z pierwszego miejsca w grupie Ligi Mistrzów. Nawiasem mówiąc, nikt z was nie pogratulował mi tego na ostatniej konferencji prasowej. Tak postrzegam tę rzeczywistość. Pierwszy cel spełniony, cel ligowy nietknięty, z potrzebą punktów, tak, Puchar nietknięty, Superpuchar nietknięty. Będziemy próbować rozegrać sezon przynajmniej dobry, a jeśli będzie doskonały, powalczymy o wszystko, co ma miejsce teraz. To samo było w poprzednim sezonie, zły czas, bycie w depresji... Po co to robić? To jest moje pytanie. Wszystko jest w grze. To wszystko jest bardzo emocjonalne. W dniu meczu z Atlético byliśmy cudowną drużyną na „10”, a w ciągu tygodnia jesteśmy na „0”. Nie o to chodzi o futbolu. Chodzi o ciągłość, rywalizację, dalszą pracę, ciągłe próbowanie. To jest sport. Nie zamierzamy wypaść na pierwszym zakręcie.

[David Ibañez, Mediaset] Jeden dobry mecz, potem dwa słabe i zaczyna się nerwowość i poczucie: "Uwaga, bo jak Barça przegra z Valencią, zwolnią Xaviego"...

Ale ty miesiąc temu pytałeś się mnie, czy jestem Fergusonem Barçy... [nerwowy śmiech na sali]. Miesiąc temu pytałeś mnie, czy ja będę Fergusonem Barçy... Mówiłeś tak. W takim razie chyba oszaleję! Teraz na bruku! No to co robimy? Nie wiem nawet, gdzie jestem... Rozumiesz mnie? STABILNOŚĆ. Klub potrzebuje stabilności, klub potrzebuje stabilności! Wszystkie projekty innych drużyn, kiedy były na zakręcie... STABILNOŚĆ. Stabilność. Uważam, że potrzebujemy tej stabilności i nic więcej. Jesteśmy aktualnym mistrzem Hiszpanii... i zwycięzcą Superpucharu. Futbol nie ma pamięci, wiemy to, ale trzeba to przypomnieć. Ci zawodnicy dokonali super wysiłku, aby wygrać dwa tytuły, klub dokonał super wysiłku. Kiedy mówię, że projekt jest w budowie, chodzi mi właśnie o to. Jesteśmy w budowie, bo będą dołki, aby później z nich się wydostać. Ale jeśli przy każdym dołku wpadamy w głęboką depresję, to się nie zacznie. Nic nie będzie perfekcyjne, nie będzie drogi usłanej różami, dla mnie to bardzo jasne. Ale nie popadajmy w szaleństwo. Stabilność, chodzi o stabilność. Jeśli zremisujemy z Valencią, to zremisujemy z Valencią, albo przegramy... Ale dalej wierzy się w projekt! Bo potrzebuje on stabilności, tak uważam ja, tym bardziej w erze post-Messi, w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Potrzebujemy stabilności, to jasne. Zgadzasz się? [do dziennikarza zadającego pytanie]. No to dobrze. [Dziennikarz mówi, rzecznik prasowy go ucisza] Wszystko jest dobrze.

[LaLiga TV Internacional] Możesz wyjaśnić międzynarodowej publiczności, ponieważ niewiele osób zna ten klub lepiej od ciebie, co się dzieje w związku z tym dużym hałasem, pojawiającą się krytyką… Jak można to wyjaśnić komuś, kto nie zna miasta, klubu, kontekstu… Jak się czujesz, wpływa to na ciebie lub zawodników?

Nawet ja tego nie rozumiem. Bo rozumiałbym, gdybyśmy coś przegrali. Być może, gdybyśmy odpadli z Ligi Mistrzów… Świetnie rozumiałem ten hałas z poprzedniego sezonu. Ale nie teraz. Teraz awansowaliśmy do następnej rundy, to był nasz pierwszy cel. Uczestniczymy w wyścigu w LaLidze. Oczywiście, potrzebujemy więcej punktów i musimy się poprawić, musimy wykonać więcej samokrytyki. Nadal mamy do rozegrania Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii. Wierz mi, ja niczego nie rozumiem. Może to kwestia mojej osoby. To jest jednak czas, żeby być zjednoczonym, wierzyć w projekt. Musimy być stabilni. Jest to jednak bardzo trudne w tym klubie. Powtarzam i podkreślam, to najtrudniejszy klub na świecie ze względu na to otoczenie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (79)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze