Filipe Luís wystąpił w brazylijskim podcaście Charla Podcast, gdzie między innymi wypowiedział się o tym, jak wyglądała gra przeciwko Leo Messiemu. Były lewy obrońca Atlético Madryt nie szczędził pochwał w kierunku Argentyńczyka.
- Kiedy graliśmy przeciwko Barçy, Simeone nie wymawiał nazwiska "Messi" ani przed meczami, ani w ich trakcie, żeby nas nie przestraszyć. Zamiast tego nazywał go "karłem". Robił to po to, byśmy nie odczuwali strachu, kiedy już staniemy naprzeciwko niemu na boisku.
- To najlepszy zawodnik, przeciwko jakiemu grałem. Obejrzałem praktycznie wszystkie jego mecze między 2006 a 2016 rokiem. Naprawdę wszystkie. Sprawiało mi to przyjemność.
- Trenerzy tysiąca klubów, przeciwko którym grał, wymyślali specjalny plan, żeby go zatrzymać. Niektórzy kazali jednemu zawodnikowi kryć tylko Messiego. Simeone wystawiał nawet czterech piłkarzy, żeby skupiali się tylko na nim. A on i tak potrafił strzelać gole i asystować kolegom. Czyja to była wina? Niczyja. Wszyscy wykonali swoją pracę dobrze, ale to Messi.
- Dla niego nieważne jest to, że nie dotyka piłki w ogóle nawet przez pół godziny. Kiedy ją dostanie, zdobywa bramkę.
- Czy jest najlepszy? Wygrał Mistrzostwa Świata, będąc najlepszym graczem. Co jeszcze musi zrobić?
Komentarze (3)