Dziennikarz portalu El Español Jorge Calabres, który współpracuje również z klubową telewizją Realu Madryt, napisał w swoim artykule, że Barcelona uzgodniła z Javierem Tebasem wycofanie pozwu wobec LaLigi dotyczącego umowy z CVC, aby uzyskać akceptację planu rentowności, który pozwolił Katalończykom na przeprowadzanie transferów. Prezes LFP odniósł się do tych zarzutów, a przy okazji ujawnił, że Iñigo Martínez jest zarejestrowany tylko na jeden sezon.
Zdaniem Calabresa LaLiga miała zgodzić się na zatwierdzenie planu rentowności, dzięki czemu Barcelona mogła zarejestrować nowe kontrakty Gaviego, Ronalda Araujo i Sergiego Roberto, a także sprowadzonych Iñigo Martíneza, İlkaya Gündoğana, Oriola Romeu, João Cancelo i João Felixa. Dziennikarz uważa, że doszło do tego po kilku spotkaniach Tebasa z Joanem Laportą. Barça miała zobowiązać się wówczas do rezygnacji z dwóch pozwów wobec LaLigi.
Calabres podaje, że Barcelona rzeczywiście wycofała się ze sprawy związanej z umową z CVC, trzy dni po wypełnieniu przez Tebasa jego części porozumienia, akurat w dniu, gdy sąd przyznał rację Realowi Madryt, Athleticowi i Blaugranie. Barça miała 21 lipca 2023 roku wycofać też pozew dotyczący nadużycia dominującej pozycji LaLigi, która przy operacji z Sixth Street nie zastosowała tych samych kryteriów przy ustaleniu przychodów wliczanych do limitu wynagrodzeń jak w przypadku klubów, które podpisały umowę z CVC.
Calabres podaje, że LaLiga złagodziła swoje wymagania wobec Barcelony, a do zbliżenia doszło dzięki działaniom Mateu Alemanyego i skarbnika Ferrana Olive. Wygasili oni nieporozumienia między Laportą a Tebasem, którzy nawzajem domagali się od siebie dymisji ze stanowiska w ogniu walki w sprawie Negreiry (tu i tu). Jak donosi dziennikarz, jedno z ich spotkań miało miejsce w domu prezesa LaLigi w Huesce. Rzekomo analizowano tam sytuację, aby osiągnąć strategiczne porozumienie, które przyniesie korzyści obu stronom. Calabres tłumaczy, że 6 czerwca 2023 roku LaLiga uelastyczniła warunki Barcelony na rynku transferowym, a klub, przekraczając limit płacowy, mógł wydać 40% zaoszczędzonej kwoty na rejestrację nowych graczy, a z każdej sprzedaży mógł poświęcić 20%. Trzy dni później Barça wycofała pozew wobec CVC.
Tebas odpowiedział na Twitterze, pisząc, że Calabres znów podaje fałszywe, przekręcone i wymyślone informacje, które ktoś mu dyktuje, a których nawet nie sprawdzi. Prezes LaLigi konkretnie odniósł się do zarzutów:
- Plan rentowności nie ustala limitu wynagrodzeń i nie pozwala na dokonywanie transferów. Są to zobowiązania do osiągnięcia na poziomie zadłużenia. Nie wpływają na obliczanie limitu kosztów kadry sportowej.
- 8 dni po wycofaniu pozwu przez Barcelonę LaLiga zredukowała zdolność klubu do rejestracji o 60 milionów euro.
- Barcelona nie mogła użyć tej zdolności do rejestracji ze względu na redukcję kosztu kadry za kwotę wynoszącą dwukrotność tych 60 milionów zredukowanych z jej zdolności do rejestracji. Mogła użyć tylko 20 milionów, kiedy naprawdę je odebrała.
- W sezonie 23/24, przypuszczalnie na plusie, oprócz poprzedniej kary zredukowania o 60 milionów zdolności rejestracyjnej Barcelony, inwestycja Barçy wynosiła 4 miliony w porównaniu do ponad 150 milionów wcześniej.
- Gabi [pisownia dosłowna – chodzi o Gaviego] był już zarejestrowany [z tego, co wiemy, na mocy środka zapobiegawczego przyznanego przez sąd], Iñigo Martínez jest zarejestrowany tylko na jeden sezon, a oprócz redukcji kadry na ponad 100 milionów euro sprzedali piłkarzy za 70/80 milionów.
- Członkowie zarządu dostarczyli poręczenie osobiste w wysokości 18,5 miliona euro.
- LaLiga pomnożyła o 10 razy wynagrodzenie uzgodnione między João Felixa i Barceloną na potrzeby Fair Play [porozumienie opiewało na 400 tysięcy, ale ze względu na zarobki w Atlético organizacja Tebasa wyliczyła, że wpływ na FFP powinien być 10 razy większy]
Komentarze (14)