Trener Barbastro chce, żeby mecz z Barceloną był fiestą, z której każdy będzie dumny. Na niedzielne spotkanie ma przyjść 6000 widzów. To i tak o tysiąc więcej niż może pomieścić stadion zespołu z prowincji Huesca. Jeden z ich największych sukcesów to… gra przeciwko Barçy B Pepa Guardioli, o czym piszą na własnej stronie internetowej. Co jeszcze wiemy o UD Barbastro?
- Z entuzjazmem i dumą przyjęliśmy szansę gry przeciwko Barcelonie. – tak skomentował wylosowanie Barçy prezydent Barbastro, Rafael Torres. Jednak jego marzeniem było trafić na Atlético, któremu, jak mówi, kibicuje od dzieciństwa. Czwartoligowiec to klub z prowincji, który tak naprawdę „nie wyrasta” poza miasto. Prezydent Torres jest dyrektorem lokalnej firmy AB Energía, która zajmuje się dystrybucją energii, instalacjami elektrycznymi, gazowymi, a także bardzo „na czasie” tematem w Polsce, fotowoltaiką. Mecz z Barceloną to dla nich szansa na pokazanie się szerszej publiczności, ale potem czeka powrót do szarej rzeczywistości i gra na czwartoligowych boiskach z… trzecimi drużynami niektórych zespołów LaLiga. Niedawno udało im się pokonać Real Sociedad C (1-0). A poniżej filmik z tego, jak zareagowali piłkarze Barbastro na wylosowanie Blaugrany.
Mecz zostanie rozegrany na stadionie klubu, mimo że służby zalecały przeniesienie go na stadion Hueski. RFEF zatwierdził jednak prośbę Barbastro o grę u siebie. Warunkiem było poprawienie oświetlenia (spotkanie odbędzie się o godzinie 21:00). Wzniesiono więc dwie tymczasowe wieże z reflektorami. Do tego zainstalowano dodatkowe trybuny, które zwiększyły pojemność tego kameralnego obiektu o ponad 3000 miejsc. Z tego powodu na starcie z Barceloną przyjdzie 6000 kibiców (zamiast bazowych 2800).
Największym sukcesem w historii klubu założonego w 1934 roku jest gra na trzecim poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii. Przez klub przewinęli się tacy gracze jak Juanjo Camacho czy Roberto López Ufarte. Nic nie szkodzi, jeśli te nazwiska nie za bardzo komuś coś mówią. Ale są to jedni z najbardziej znanych zawodników, którzy byli (chociaż przez chwilę) związani z tym klubem. Na stronie internetowej UD Barbastro w zakładce „Historia” możemy przeczytać chociażby o tym, że grali przeciwko Barcelonie B prowadzonej przez Pepa Guardiolę (w tym meczu wystąpili Sergio Busquets czy Pedro). Mecz w Pucharze Króla z Barceloną (już nie tą drugą) sprawił, że karnety wiosenne przyniosły prawie trzykrotnie większą sprzedaż niż te jesienne. Zakupiono 1244 pakietów, a jesienią było to jedynie 440.
W poprzedniej rundzie Pucharu Króla Barbastro wyeliminowało Almeríę. Dokładnie tę samą, z którą Barcelona męczyła się przez cały mecz kilkanaście dni temu. Zmierzą się więc dwie drużyny, które bohatersko, jednym golem, wygrały z ostatnim zespołem LaLiga. Problem w tym, że dla jednych to historyczny wyczyn, a dla drugich bardzo nisko zawieszona poprzeczka. Czwartoligowa drużyna strzeliła gola z Almeríą w 28. minucie, po czym zdołali dotrwać do końca z jednobramkowym prowadzeniem i osiągnąć największy sukces w prawie 90-letniej historii klubu.
Dani Martínez, trener Barbastro, podchodzi do Barcelony z szacunkiem, ale mówi, że presja jest na rywalach, a jego drużyna postara się utrudnić im życie. Przy tym zachowuje zdrowy rozsądek i twierdzi, że mecz z Barçą jest dla niego tak samo ważny, jak dwa kolejne starcia ligowe. Mówił, że przygotowywali się, zarówno oglądając spotkania Barcelony, jak i Gerniki czy Brei, dwóch następnych rywali w czwartej lidze.
Komentarze (3)