Barcelona wyczerpała limit szczęścia w losowaniach w Pucharze Króla. Po trafieniu na rywali z czwartej i trzeciej ligi teraz przyszedł czas na prawdziwy sprawdzian. Athletic Club prowadzony przez Ernesto Valverde. Dodatkowo mecz odbędzie się na wyjeździe, na jednym z najgorętszych stadionów w Hiszpanii, na San Mamés.
Athletic radzi sobie ostatnio bardzo dobrze zarówno w lidze, jak i w pucharze. Jeśli chodzi o Puchar Króla, Los Leónes musieli startować w nim już od 1/64 finału. Tam zmierzyli się z rywalem z szóstej ligi, UE Rubí. Athletic poradził sobie dość rezerwowym składem i zwyciężył 2:1. W 1/32 finału pokonali czwartoligowe CD Cayón 3:0. Takim samym wynikiem udało im się ograć Eibar rundę później. Natomiast w 1/8 finału, w miniony wtorek, udało im się odprawić z kwitkiem Deportivo Alavés, pokonując rywali 2:0.
Rywale Barcelony w ćwierćfinale Pucharu Króla są jedną z rewelacji sezonu ligowego. Aktualnie zajmują trzecie miejsce w tabeli, tuż nad drużyną Xaviego. Barça ma jednak tyle samo punktów i jeden mecz mniej spowodowany udziałem w Superpucharze Hiszpanii. Zawodnicy z Bilbao tracą w lidze średnio jednego gola na mecz (20 w 20 spotkaniach), co jest lepszym wynikiem od Blaugrany (22 gole stracone w 19 meczach).
Warto podkreślić, że zespół Ernesto Valverde nie przegrał żadnego spotkania od 22 października zeszłego roku. Było to starcie z... Barceloną. Lwy z Bilbao zagrały wtedy bardzo dobrą pierwszą połowę na Montjuïc, nawet mimo wymuszonej zmiany podstawowego lewego obrońcy Yuriego Berchiche. W drugiej natomiast decydujący okazał się Marc Guiu, który tuż po wejściu na boisko, skierował piłkę do bramki Unaia Simóna. Sam Xavi przyznał wówczas, że pod względem fizycznym, był to najbardziej wymagający mecz, od kiedy zasiada na ławce trenerskiej Barçy.
Od tamtej pory Athletic zanotował aż jedenaście zwycięstw i trzy remisy we wszystkich rozgrywkach. Drużynami, którym udało się urwać punkty zespołowi z Kraju Basków, były Granada, Girona i Valencia. Zespół prowadzony przez byłego szkoleniowca Barcelony zostawił w międzyczasie w pokonanym polu m.in. Atlético, Real Sociedad, czy Villarreal.
Największą uwagę drużyna Xaviego musi zwrócić na Nico Williamsa. Przebojowy skrzydłowy rozgrywa genialny sezon i na ten moment jest jednym z najlepszych ofensywnych zawodników ligi. Od tej kampanii zaczął nawet "dowozić" liczby. 5 asyst i 3 bramki to nie najgorszy wynik jak na skrzydłowego drużyny Ernesto Valverde. Pojawiało się sporo plotek o transferze Nico do stolicy Katalonii, ale ostatecznie zawodnik przedłużył swój kontrakt z Athletikiem.
W meczu z Barceloną prawdopodobnie nie zagra jego brat, Iñaki. Drugi z Williamsów udał się na Puchar Narodów Afryki. Jego Ghana rywalizuje aktualnie w grupie. Wczoraj zremisowali z Egiptem, a wcześniej ulegli Republice Zielonego Przylądka. Cały czas możliwy jest scenariusz odpadnięcia z grupy reprezentacji Ghany. Musiałaby przegrać z Mozambikiem w poniedziałek. Wtedy Iñaki wróciłby do klubu przed środowym meczem, ale czy pomógłby zespołowi w pojedynku z Barçą? Prawdopodobnie nie.
Warto też przyjrzeć się defensywie Athletiku, która nie jest złożona z klasowych i rozpoznawalnych graczy, ale tworzy monolit, przez który ciężko jest się przedrzeć. Yuri, Paredes, Vivian i Lekue, a za nimi Unai Simón. Pozwolili swojej drużynie na stratę tylko dwóch (!) goli w ostatnich dziewięciu meczach. To musi robić wrażenie, a biorąc pod uwagę niemoc strzelecką Barcelony w tym sezonie, to Xavi ewidentnie ma nad czym myśleć.
Trener Barcelony może jednak podchodzić do tego ćwierćfinału z pewnym optymizmem. Xavi ma dodatni bilans spotkań przeciwko Ernesto Valverde. Wygrał z nim wszystkie trzy starcia, w których się zmierzyli. Bilans bramkowy Barcelony w tych meczach? 6:0. Pewien problem pojawia się, dopiero gdy poszperamy troszkę dalej. Mianowicie na ostatni mecz obu drużyn w Pucharze Króla. Wtedy (w sezonie 2021/22) szkoleniowcem Blaugrany także był Xavi, ale na ławce Athletiku zasiadał Marcelino. Barcelona musiała uznać wyższość rywali po dogrywce (2:3), a mecz również był rozgrywany na San Mamés.
Ernesto Valverde został już spytany o to, jak zapatruje się na tę rywalizację. Stwierdził, że będzie to trudny mecz, zarówno dla jego zespołu, jak i dla Barcelony. Wedługi Txingurriego Barça to jeden z najcięższych przeciwników do wylosowania, który jest także faworytem do zwycięstwa w całych rozgrywkach.
Ćwierćfinał Pucharu Króla przeciwko Athletikowi Bilbao odbędzie się w przyszłą środę (24 stycznia) o 21:30 na stadionie rywali (San Mamés).
Komentarze (11)