Europejskim futbolem wstrząsnęła wiadomość o rezygnacji Jürgena Kloppa z funkcji trenera Liverpoolu. Niemiecki szkoleniowiec, który wielokrotnie znajdował się w obrębie zainteresowań Blaugrany, będzie „do wzięcia” następnego lata.
Klopp zapowiedział, że to będzie jego ostatni sezon w Liverpoolu po 9 latach pracy. Od razu pojawiły się spekulacje związane z Barceloną ze względu na niepewną pozycję Xaviego. Luis Miguelsanz ze Sportu zdążył już nawet opublikować artykuł przypominający, że Joan Laporta bardzo ceni niemiecką myśl szkoleniową i samego trenera Liverpoolu. Trudno temu zaprzeczyć, a Klopp rzeczywiście wielokrotnie był łączony z katalońskim klubem. Sympatie to jednak jedno, a drugie to realne możliwości, których w tym przypadku za bardzo nie widać.
Przede wszystkim Klopp podczas filmiku, za pośrednictwem którego ogłosił swoją decyzję, przyznał, że nie ma już energii do prowadzenia Liverpoolu. Jest to całkowicie normalne, biorąc pod uwagę intensywność pracy tego szkoleniowca. I tak długo wytrzymał. W tej sytuacji wejście do Barcelony, która jest być może najtrudniejszym klubem do prowadzenia, byłoby kompletnie nieracjonalne. Barça zmaga się z tyloma problemami na tylu płaszczyznach i tak ogromną presją, że tylko osoba pełna energii i siły ducha byłaby w stanie podjąć się takiego wyzwania. Wydaje się, że Klopp teraz postanowi zrobić sobie rok przerwy od futbolu, aby naładować akumulatory.
A przecież to zaledwie początek trudności. Trener pokroju Kloppa z miejsca mógłby liczyć na znacznie lepsze oferty finansowe niż to, co mogłaby mu zaoferować Barcelona. Niemiec nie miałby także pola manewru do budowy ekipy na swoją modłę, również ze względu na finanse klubu. Osobną kwestią jest to, że Klopp z pewnością podjąłby się zrewolucjonizowania filozofii klubu, więc mógłby się spotkać z oporem wewnętrznym i zmasowaną krytyką, gdyby coś poszło nie tak, nawet na samym początku pracy. Bez względu na to, co media będą pisać w najbliższym czasie, przyjście tego trenera do Blaugrany wydaje się nierealne, przynajmniej w tym roku.
Komentarze (116)